2016/06/04

Rozdział 31

 Wybaczcie mi tę nieobecność, proszę. Wena wpełzła gdzieś i nie chciała w ogóle wypełznąć z ukrycia. Nie potrafiłam się zmusić...Przepraszam, że tak długo czekaliście. No i oczywiście mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba^^
...

(Nick)


Jęknął w poduszkę. Nie miał ochoty na nic zwłaszcza po takiej pobudce. To już 13 dni od kiedy budzi go natarczywy dźwięk dzwonka u drzwi wejściowych. raz otworzył na samym początku i bardzo potem tego żałował. Jedyne w tej chwili mądre posunięcie to odczekać z pół godziny i dopiero potem zejść na dół. Z resztą to wypróbowane i działało. Jeśli teraz nie zejdzie to na dole przed drzwiami znajdzie później tylko jakiś pakunek, który i tak wyrzuci bez otwarcia do śmieci. Nie chciał żadnych drogich prezentów od niej i nie obchodziło go ile pieniędzy ojca wydała by to kupić. Chciał żeby Andrea zostawiła go w spokoju i zrozumiała w końcu, że uczuć nie można kupić. Ale ona nie dawała za wygraną. Do tego nie bardzo wiedział jak uzyskać wsparcie. Policja już nie chciała tutaj przyjeżdżać mimo sądowego zakazu jaki był wydany dziewczynie. Po prostu ich interwencje nie dawały żadnych rezultatów. Gdyby tylko miał numer komórki jej ojca to byłoby po sprawie. Cała ta sytuacja sprawiała, że źle sypiał i nie chciało mu się przez to wstawać. Co z kolei zaowocowało falą spóźnień czy to do pracy czy na uczelnie. Po za tym nie tylko on cierpiał przez tę dziewczynę. W ciągu ostatniego tygodnia Daniel wychodził z domu częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Chyba przestał się czuć komfortowo w tym miejscu. Kijowo. Susan by coś wymyśliła. Su...O właśnie może w rzeczach Susan jest jakaś wizytówka. Zwlókł się z łóżka i poczłapał do pustego pokoju opiekunki. Miał nadzieję, że znajdzie tam cokolwiek.


(Daniel - popołudnie po szkole)

Nie miał najmniejszej ochoty wracać do domu. Nie chciał widzieć tej psychopatki, nie chciał słyszeć jej natarczywego pukania czy nieustannego dzwonienia dzwonkiem do drzwi. Telefonu stacjonarnego nie chciał nawet dotykać. Wcale nie chciał siedzieć w pokoju. Wolał wyjść gdziekolwiek. Dlatego teraz jechał do szpitala. Tam będzie miał spokój. Pielęgniarki były tak przyzwyczajone do ich posiadówek w sali Susan że z pewnością nie wyginą go, aż do wieczora. Będzie mógł w końcu psychicznie odpocząć i spokojnie odrobić prace domowe zadanie. Współczuł trochę Nickowi. Student siedział do późna i nie wstał dostateczne wcześnie by bez spostrzeżenia wymknąć się z domu. Cały dzisiejszy dzień wolny pewnie będzie tam tkwił użerając się z ta idiotką. Po drodze na sale personel życzliwie się z nim witał. Jednak w ich oczach było to czego Daniel nie chciał oglądać. Współczucie i litość. Niestety nie mógł im zakazać odczuwać. No i doskonale zdawał sobie sprawę z tego skąd u ludzi takie, a nie inne reakcje. Najpierw jego spotkało nieszczęście i doskonale zdawał sobie sprawę, że tu każdy, albo większość o tym wiedziała. W końcu to byli znajomi Sary i Susan. No właśnie...potem ta napaść. Minęło już półtorej miesiąca...Daniel pokręcił głową jakby chciał by się urwała. Aż zatrzeszczały kości. Nie chciał teraz o tym myśleć. Nie chciał myśleć o nieprzyjemnych sprawach. Wszedł do sali, wziął taboret i jak zwykle usiadł przy łóżku. Chwycił rudowłosą kobietę za dłoń i kciukiem zaczął gładzic jej wierzch. Wzrokiem szukał jakichkolwiek oznak świadomości, ale jak zwykle nic się nie działo. Susan nadal wyglądała na bardzo spokojną i nieprzerwanie spała. Mimo wszystko Daniel chciał jej opowiedzieć co się dzieje. Z resztą nie byłby pierwszy raz kiedy mówił do opiekunki. Wypowiadane głośno słowa pozwalały mu bardziej wierzyć, że Susan się obudzi. Tak więc zaczął opowiadać o tym co go trapi i na co ma nadzieję. Najbardziej drażniła go Andrea, a te frustracje wyładowywał na Nickolasie słownie, choć wiedział, że student też ma dosyć tej dziewuchy. I potem naprawdę mu było przykro kiedy przepraszał. Skarżył się do puki nie zrobiło mu się lepiej, przyjemniej w jakimś stopniu. Bo oczywiście kobieta nie mogła mu odpowiedzieć, a bardzo by chciał żeby coś mu poradziła. Westchnął i zabrał się za lekcje. Zamierzał przesiedzieć tu do wieczora.

(Sara - wieczorem)   

Oparła się o framugę i ze zrezygnowaniem pokręciła głową. Dobrze wiedziała dlaczego chłopak tu siedzi i niestety nic nie mogła na to poradzić. Nie umiała przepędzić tej koszmarnej dziewczyny z życia Nickolasa, a i Daniel który tak niedawno odzyskał spokój znów robił się nerwowy i wycofany. W końcu podeszła do niego i położyła Adkinsowi dłoń na ramieniu wyrywając go z lektury. Był wyraźnie zaskoczony
- Nocna zmiana zaczęła się prawie półtorej godziny temu. Powinieneś wrócić do domu - chłopak przygarbił się. jak bardzo niekomfortowo mógł czuć się w domu skoro markotniał kiedy miał tam wracać? - No już! Nickolas pewnie się martwi.
- Dobrze już idę. Tylko się pożegnam - nachylił się nad kobietą i złożył na jej czole całusa jednocześnie na oślep chwycił dłoń Su w swoją własną i lekko uścisnął. Jej oczy się rozszerzył w niedowierzaniu, a chłopak wyprostował się i spojrzał na nią niepewnie z mieszanka nadziei i strachu.
- Uściśnij jeszcze raz - zrobił jak mu poleciła. Tym razem nie miała wątpliwości. Wyjrzała na korytarz i zawołała pielęgniarkę. Kazała jej iść po doktora Timonsa. Nie zamierzała się stąd ruszać do puki on nie przyjdzie. Daniel był mocno zszokowany i nie powinien zostać sam. Nieustannie gładził kciukiem wiesz dłoni rudowłosej kobiety. Cały kwadrans później zjawił się podsiwiały i łysiejący mężczyzna z dobrotliwym wyrazem twarzy i uprzejmie zapytał co też takiego się stało. 
- Susan poruszyła palcami. Danielu uściśnij jej dłoń jak wcześniej - aż prawie się roześmiała kiedy palce kobiety znowu drgnęły. Mężczyzna mimo tego poprosił kilkukrotnie o powtórzenie gestu. Prawie za każdym razem McCartney reagowała tak samo. Lekarz w końcu uśmiechnął się szeroko i oświadczył.
- Jutro zrobimy jej badania, żeby zobaczyć jak bardzo aktywny jest jej mózg. Bo temu, że Susan się budzi nie można zaprzeczyć - popatrzył na Daniela który już sadowił się na stołku zapewne z zamiarem czuwania - Chłopcze idź do domu. Zanim twoja opiekunka otworzy oczy minie kilka dni. Po za tym dobrze by było gdyby twój bart nie był taki zaskoczony w tym dniu. Musisz iść wypocząć. Możecie razem przyjść jutro. Zmykaj.

(Daniel)  

Głos tego człowieka był taki spokojny, a do tego jego słowa wydawały się szczere, ale dla pewności zerknął na Sarę. Ta z uśmiechem na ustach skinęła mu potakująco głową. Tak więc odetchnął głęboko i raz jeszcze pożegnał się po swojemu z opiekunką i wyszedł. kiedy tylko znalazł się za głównymi drzwiami szpitala puścił się biegiem. Musiał jak najszybciej zanieść tę dobrą nowinę Nickowi   

2016/01/11

Rozdział 30

Witam w roku 2016. Mam nadzieję, że nowy wystrój bloga przypadł Wam do gustu.

(Daniel)


~ Jeny! Ale natręt. O takiej godzinie i to w mój dzień wolny ~ Ktoś od kilku minut nieprzerwanie dzwonił dzwonkiem. Z niechęcią wstał i zszedł na duł.  Nickolasa nie było w domu, bo poszedł do kawiarni, dziewczyny miały klucze, a Sara na ogół dzwoniła przed wizytą. Więc to raczej nikt znajomy. Otworzył drzwi.
- W czym mogę pomóc - uśmiechnął się nieszczerze do rudowłosej dziewczyny. Coś wewnątrz niego mówiło mu, że to zły duch i nie należy jej wpuszczać do domu. Dziewczę spojrzało na niego zdziwione.
- Wpuścisz mnie słonko? Nickolas na mnie czeka w środku - parsknął śmiechem na co ona wydęła ze złości policzki - odsuń się. Mój skarb na mnie czeka. Stęskniony i nieszczęśliwy - mówiła dalej dramatycznym tonem - A w ogóle kim jesteś?
- Nie twój interes i radzę ci odejdź, bo inaczej wezwę policje 
- Taki wyszczekany z ciebie szczeniak! A niby co oni mi zrobią !? 
- Dadzą ci takie ładne bransoletki i zamkną w apartamencie - skrzyżował ręce na piersi - I oni nie będą cię słuchać jeśli powiem że to było nękanie. Po za tym powinnaś wiedzieć kim jestem skoro jesteś z Nickiem tak blisko jak twierdzisz. Bo ja ci powiem, że twój stary prowadzi jakąś korporację, ty jesteś równolatką Nickolasa i ostatnio miałaś wyjechać na studia do Francji. A na imię masz Andrea - starał się nie roześmiać patrząc na jej wyraz twarzy - Wyglądasz teraz bardzo głupio, wiesz?
- Ty...ty...
- Elokwentnie. Idź już sobie stąd, bo nie mam ochoty na dłuższy z tobą kontakt. O cześć dziewczyny -  w końcu pomachał Flo i Alex, które od dłuższej chwili stały za rudowłosym natrętem i wszystkiemu się przysłuchiwały -Wejdziecie - prawie słyszał jak rudowłosa zgrzyta zębami ze złości, a kiedy próbowała się wepchnąć do środka odepchnął ją zdecydowanym ruchem - Dziewczyny pożyczcie telefon - zanim skończył mówić miał komórkę w rękach. Andrea odwróciła się na pięcie i pospiesznie odeszła. Daniel mimowolnie się uśmiechnął i cofnął do wnętrza domu. Wzdrygnął się kiedy wzdłuż jego ciała przebiegł dreszcz. Wcześniej jakoś różnica temperatur mu nie przeszkadzała. Zaraz mu przejdzie. Dziewczyny nie czekały na niego od razu poszły do kuchni i tam też oddał im telefon z powrotem, a potem zajął się swoim własnym śniadaniem.


(Alex) 

Ależ była ciekawa. Koniecznie musiała się dowiedzieć co wczoraj zaszło miedzy nimi. Daniel nie byłby taki spokojny i szczęśliwy gdyby nie doszli do porozumienia. Pytanie brzmiało. Czy to myła mega kłótnia czy może spokojna rozmowa. Oh tak bardzo chciała wszystko wiedzieć chociaż jakby odmówił wyjaśnień jakoś by się bez tego obeszła. Z trudem i pewnie przez kilka dni próbowałaby drążyć ale w końcu dałaby spokój. więc lepiej niech gada...Ale najpierw niech skończy śniadanie. Ledwo Daniel odstawił talerz do zlewu zasypała go gradem słów.
- Jak mogłaś nie uwierzyć mojemu chochlikowi?! Nigdy cie nie okłamała! To było przykre, wiesz! po mistrzowsku poradziłeś sobie z tą kretynką. Normalnie zatkało ją. Nikt nigdy jej tak nie zagiął. Normalnie bomba! A w ogóle Flora cały czas dźgała mnie palcem jak tam stałyśmy. To bolało - szturchnęła ją w ramię - Ano właśnie jaką dzisiaj epicką glebę zaliczyła w łazience to sobie nie wyobrażasz! nie martw się ma tylko siniaka, całkiem sporego i prawie na tyłku - Flora uderzyła ja mocniej w ramię - Jak chodzi o deskę, rolki czy rower to nie ma sobie równych. No po prostu fruwa. Ale jeśli jej stopy stykają się bezpośrednio z podłożem to wychodzi z niej pokraka - wyszczerzyła  zęby w uśmiechu i gadała dalej.


(Daniel)

Paplała jak najęta - czyli jak zawsze - i nie zauważyła kiedy po ostatniej uwadze jej dziewczyna wstała. Flora tymczasem podeszła do kranu i wróciła ze szklanką zimnej zapewne wody. Alex wydała z siebie taki pisk jakiego nigdy jeszcze nie słyszał w chwili kiedy zawartość szklanki znalazła się za jej kołnierzem. Brzmiało to tak zabawnie, że nie mógł powstrzymać się od śmiechu
- Fora! Co ty wyprawiasz? - głowa gaduły obracała się to w jedną to w druga stronę, kiedy skaterka wycierała podłogę obok stołka. Z minuty na minute Thomson była coraz bardziej żądna wyjaśnień a tym samym co raz bardzie wkurzona. Z trudem się uspokoił. Praktycznie w ostatniej chwili
- Co ty chcesz, ona tylko studzi twój entuzjazm - dziewczyna głośno wypuściła powietrze wstała i wyszła zapewne się przebrać. Został z Florą sam.
- Przepraszam za wczoraj, ale potrzebowałem wyjaśnień od Nickolasa - uśmiechnął się niepewnie
- "Rozumiem. Porozmawialiście"
- Yhym
- Umiejętność rozmawiania ze sobą jest bardzo ważna w związku. Wiesz ile par się rozchodzi tylko dlatego, że nie potrafią się dogadać ze sobą? - Alex wróciła do kuchni i wtrąciła swoje trzy grosze
- A ty wiesz ile?
- Czytałam kiedyś wyniki ankiety. Statystycznie...
- Wypchaj się tymi statystykami, ludzie to nie tylko cyferki
- Oczywiście, że nie ale takie badania są pożyteczne, bo...
- Na ile masz pewność, że nie mają stałej grupy ludzi. Kiedyś stałem z głupią ankietą przez cały dzień i nie udało mi się uzbierać określonej liczby opinij - na samo wspomnienie tego dnia nogi zaczynały go boleć
- A ty skąd masz takie przypuszczenia. Czemu zakładasz, że zaraz coś jest złe.
- Same ankiety nie są złe ale wkurza mnie fakt, że dla ankieterów nie liczy się sama ankieta, ale wymagana liczba osób. Byleby się zgadzały cyferki - fuknął. Na to nie miała riposty więc zamilkła. Przez dłuższą chwilę było cicho i te cisze przełamała Alex
- No to jak się wam rozmawiało?
- Na początku trochę niefajnie, ale jak już sobie wyjaśniliśmy wszystko to zrobiło się dużo spokojniej - nie miał zamiaru wspominać o zajściu po rozmowie, ale jak tylko o tym pomyślał zrobiło mu się gorąco.


(Alex) 

Ależ on się uroczo rumieni pomyślała. Musiało coś być na  rzeczy. Chciała to od niego wyciągnąć. Na jej wargach zagościł złośliwy uśmieszek
- Uuuuuuu! Na peeewno ci uwierzę. Było gorąco? Całowaliście się czy coś więcej...
-  Alex!
- No co - zapytała niewinnym głosem, a on westchnął i w odpowiedzi przytoczył przysłowie które znała  
- Głodnemu chleb na myśli
- Głodny głodnemu wypomni - wystawiła do niego język
- Co wypomni? - odwrócili się zaskoczeni. W drzwiach od kuchni stał uśmiechnięty Nickolas. 

(Nickolas) 

Oczywiście słyszał o co poszło. Naraz zaczął się zastanawiać jakie to dyskusje prowadzone są w tej kuchni pod jego nieobecność. Ruszył  dalej w głąb pomieszczenia, chwycił swojego chłopaka za rękę i przyciągnął do szybkiego pocałunku, który jednak przedłożył o kilka chwil. kiedy w końcu pozwolił Danielowi się odsunąć ten był mocno zarumieniony. Zerknęli na dziewczyny. Alex zasłaniała twarz obiema dłońmi kręcąc głową w lewo i w prawo. Mogła udawać że swobodnie się czuje w takich tematach, ale jeśli tylko patrzyła na kogoś kto okazywał komuś uczucia w taki sposób udawała, że niczego nie widzi. Patrzyli jak Flora w końcu po wielu trudach odciąga w duł jej dłonie i gwałtownie wpiła się w jej wargi. Był pewien, że Dan odwróci głowę ale patrzył. Chyba był bardziej śmiały niż mu się wydawało.

(Flora) 

Ojej kiedy ta kruszynka w końcu zrozumie, że nie ma się czego wstydzić. Zerknęła na Daniela i odnotowała sobie w pamięci, żeby przestrzec Nicka. Jego partner jest śmiały i na pewno nie pozwoli by ktoś wiecznie nad nim dominował. Przyjdzie taki dzień, że to Collins będzie tym uległym. Student jeszcze jednak najwyraźniej nie zdawał sobie z tego sprawy. Odsunęła te myśli jednak na potem. Muszą z Nickolasem znaleźć się sam na sam . Tymczasem czas zdać mu relację z porannego spotkania przy drzwiach wejściowych.

2015/12/03

Rozdział 29

Macie rozdział. Liczę, że się spodoba 

(Nickolas)

Jeszcze przez kilka dni po ogłoszeniu wyroku media nie mówiły o niczym innym. Drażniło to ich obu. No niby docierało do nich, że to jest świeże mięsko dla opinii publicznej, ale ile można...Obaj zgodnie przeskakiwali pospiesznie kanały informacyjne kiedy oglądali telewizję. Założył buty na nogi i porwał kurtkę z wieszaka. Po chwili namysłu złapał również parasol i wyszedł. Potrzebował ruchu. Kiedy siedział w domu dostawał szału. Miał za dużo myśli w głowie, a ruch pozwalał mu to jakoś poskładać do kupy. Szedł znajomymi alejkami kiedy ktoś na niego wpadł i mocno do niego przywarł. Mnóstwo rudych loków przesłoniło mu pole widzenia i pozwoliło zidentyfikować przylepę. Andrea była mu tak bardzo potrzebna jak kula u nogi. Upierdliwe dziewczę które w liceum przyczepiło się do niego i do tego ubzdurało sobie, że się kiedyś pobiorą. Tylko co ona tutaj robiła? Z tego co pamiętał miała pojechać do Francji na studia. Odsunął ją stanowczo od siebie.
- Och, kochanie już jestem. Bardzo tęskniłeś? - uśmiechnęła się zalotnie, a on skrzywił.
- Ile razy jeszcze mam ci to powtórzyć. Nie interesujesz mnie i nie życzę sobie żebyś mówiła do mnie kochanie...
- Uwielbiam jak się tak droczysz. To jest urocze ale czasem mógłbyś przestać i powiedzieć te dwa magiczne słowa...
- Są wyjątkowe...
- Tak wiem. I stają się tylko słowami jak je powtarzasz zbyt często. Tylko, że ja nigdy...
- ...i nie są zarezerwowane dla ciebie. Jest taka jedna osoba której mogę to wyznać tutaj na środku ulicy jeśli tylko się pojawi. Nawet uklęknę na chodniku. Dla ciebie nie zrobiłbym nic, bo mnie nie obchodzisz. Tylko irytujesz. Jednego mogę ci pogratulować. Jesteś strasznie wytrwała. I to tyle. Weź w końcu użyj mózgu. To raczej nie jest takie trudne zwłaszcza, że jesteś inteligentna. Dobrze o tym wiem. Tylko udajesz pustaka żeby się przypodobać. Myślisz, że co?! Polecę na to albo na kasę! Trochę mi ciebie szkoda. Sama jesteś sobie winna.
- Ale ja tyle lat się starałam...
- Nie prosiłem o to i od początku dawałem ci jasno do zrozumienia, że nic z tego...
- Myślałam...
- Wiesz co chyba raczysz żartować. Gdybyś faktycznie myślała dawno byś dała mi spokój. A po za tym powiem to po raz kolejny. Nie interesujesz mnie ani ty ani pieniądze twojego ojca - ostanie zdanie powiedział najostrzejszym tonem na jaki było go stać, odwrócił się do niej plecami i odszedł. O spacerze już nie było mowy. Wrócił więc do domu, zamknął drzwi frontowe i położył się na kanapie w salonie.


(Flora) 

Musiała potrząsnąć Danem żeby zwrócił na nią uwagę. Pieron wiedział co chłopakowi mogło przyjść do głowy po zobaczeniu czegoś takiego. Byli za daleko żeby cokolwiek usłyszeć i chłopak mógł wyciągnąć z tego złe wnioski. Zmusiła go do skupienia się na tym co tu i teraz, a potem przedstawiła mu najkrócej jak się dało sytuację pomiędzy Nickolasem i Andreą. Chyba nie do końca jej uwierzył. Zirytowana odepchnęła go od siebie, pokazała "Idź do domu! Porozmawiaj!" i odbiegła w przeciwnym kierunku. Nie zamierzała dalej się wysilać w tej sprawie. Sami musieli to ogarnąć.

(Daniel)

Z ociąganiem ruszył do domu. Nie bardzo chciał przejść obok tamtej dziewczyny ale nie bardzo miał jak ją ominąć. Była ładna, bardzo ładna. Przyspieszył kroku. Musiał porozmawiać. Bo inaczej się zamęczy. Szybko dotarł do celu. Cicho otworzył drzwi frontowe i po ściągnięciu butów wszedł dalej. Nickolas leżał na kanapie z zamkniętymi oczyma jednak nie spał. Przynajmniej tak mu się wydawało. Daniel usiadł na skraju mebla, a chwile później Nick zrobił mu jeszcze więcej miejsca krzyżując nogi w kostkach. Otworzył tez oczy.
- Jeśli jest coś o co chcesz zapytać to śmiało - zielonooki przygryzł wargę
- Jest całkiem ładna, no nie...i chyba...czy ty zerwałeś z nią przeze mnie? Nie z resztą nie ważne - wstał gwałtownie z zamiarem odejścia.

(Nickolas)

Zerwał się do siadu i chwycił go za rękę. Pociągnął lekko z powrotem na kanapę. Miał ochotę wybuchnąć śmiechem, ale tego nie zrobił.
- Nie zerwałem z tą dziewuchą. Tylko dość dobitnie powiedziałem żeby się odczepiła bo ani mnie ona nie interesuje, ani kasa jej ojca. Mam nadzieję, że dotarło - widząc te niepewną minę westchnął. Uniósł jego brodę i popatrzył w te dwa piękne szmaragdy  - Chodziła ze mną do liceum i od początku strasznie się do mnie kleiła. Ale nigdy nie interesowała i nie potrafiła tego zrozumieć. Ma na imię Andrea. Miałem z nią same problemy. Zapisała się na te same zajęcia co ja, stała na przerwach na początku obok mnie, ale z czasem zaczęła się przysuwać coraz bliżej i w końcu wieszała mi się na ramieniu. W którymś monecie ludzie przestali ze mną rozmawiać czy nawet witać się. Nie mogłem się przez nią nawet do toalety ruszyć się sam. Któregoś dnia zwyczajnie nie wytrzymałem i odepchnąłem ją. Uderzyła wtedy w szafki i rozwaliła głowę. Zawiesili mnie za to, a miałem świadków. Przez miesiąc uczyłem się w domu. Myślę że to była zasługa jej ojca. Ma jakąś firmę, ale ponoć chciał żeby jego córka dorastała wśród normalnej młodzieży. Tylko jej nie za bardzo idzie. W każdym bądź razie wcale nie odpocząłem przez okres zawieszenia. Codziennie stała pod moimi oknami - skrzywił się - Przeszedłem przez tę debilkę załamanie nerwowe i dopiero kiedy mało nie dostałem świra jej tatuś przepisał ją gdzie indziej za miasto. Do szkoły z internatem, ale i tak widywałem ją za każdym razem jak były jakieś ferie czy święta. Ostatnio miałem nadzieję, że mam ją z głowy. Miała wyjechać do Francji. I mam nadzieję, że po tym jak powiedziałem jej, że mam kogoś kogo kocham i mogę to oznajmić na środku ulicy wróci na te cholerne studia i w końcu znajdzie kogoś kto będzie ją chciał. Wierzysz mi?

(Daniel)   

Wierzył. Nikt kto chciałby kłamać nie patrzy się drugiej osobie w oczy. Już nie miał wątpliwości. Mógł spokojnie odetchnąć i tak też zrobił. Ulga wypłynęła z niego razem z wydechem. Znacznie się rozluźnił. A potem wiedziony jakimś nagłym impulsem przysunął się bliżej i złożył delikatny pocałunek na ustach swojego chłopaka. Nick był chyba zaskoczony bo odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach. Z każdą chwilą czuł się coraz pewniej. Chciał by Nickolas poczuł jak wielkie jest jego uczucie.


(Nickolas)  

Nie przejmował inicjatywy tylko pozwolił młodszemu działać według własnego uznania. Pocałunek stawał się coraz pewniejszy i pełen pasji. W końcu Daniel dotknął językiem jego wargi i pogłębił pocałunek. Kilka chwil później westchnął prosto w jego usta. Chłopak się rozkręcał. Podciągnął koszulkę i wsunął pod nią swoje dłonie. Samymi opuszkami drażnił jego skórę na brzuchu, a potem wyżej. Nickolas z kolei miał w tej chwili wolne dłonie i wiele go kosztowało by nie dotknąć Daniela. Nie zamierzał go spłoszyć. Jednak chyba wolałby się położyć na kanapie. Delikatnie więc odchylił się do tyłu, a chłopak który nie chciał przerywać niczego podążył za nim.


(Daniel)

~Tak jest wygodniej~ przemknęło mu przez głowę kiedy Nickolas położył się. Nachylony nad długowłosym wspierał się najpierw jednym kolanem o kanapę po chwili jednak przełożył drugą nogę nad czarnowłosym i zawisł nad nim. Po prostu próbował. Jego palce przesuwające się powoli po klatce piersiowej tego drugiego potrąciły jedną z brodawek. Nickolas jęknął mu prosto w usta. Danielowi ten pomrok się bardzo spodobał więc powtórzył gest, a potem chwycił brodawkę palcem wskazującym i kciukiem i delikatnie potarł. Jego partner zamruczał ponownie i wygiął się w delikatny łuk. Czuł jak jego klatka unosi się i opada kiedy oddychał, czuł wibracje pod palcami kiedy usiłował jęczeć ale połączane ze sobą wargi tłumiły te dźwięki. Daniel oderwał się w końcu od tych ust i przeniósł się na szyję. Pocałował miejsce znajdujące się kilka centymetrów pod uchem, a potem je polizał. Nickolas odchylił głowę w przeciwną stronę i przełknął ślinę. Zielonooki dalej pieszcząc jego jedną brodawkę nie odrywał się od szyi. Jego pieszczoty były ostrożne i delikatne. Kierował się symfonią dźwięków wydawaną przez starszego chłopaka. W końcu jednak i to przestało mu wystarczać. Oderwał usta od tego chętnego i uległego ciała. Dłonie też wyjął z pod koszuli i drżącymi palcami zaczął ją rozpinać. Nickolas obserwował go uważnie. Peszyło go to i przyprawiało o dreszcze które nie miały związku z przyjemnością. Kiedy udało mu się rozpiąć wszystkie guziki zaczął zsuwać koszule z Collinsa. Student mu pomógł. Przez chwile trzymał tę jedną sztukę odzieży w rekach i zastanawiał się. Przysiadł na jego udach i dokładnie obejrzał materiał. Nerwowo oblizał wargi i popatrzył w te czarne hipnotyzujące oczy.
- Czy mogę zawiązać ci oczy? 

(Nickolas)

Nie spodziewał się tego. Uśmiechnął się delikatnie, zabrał z rąk chłopaka swoja własna koszulę a potem jakoś udało mu się usiąść. Odrzucił materiał za siebie, odwrócił na chwile wzrok od tego zielonego przestraszonego spojrzenia i sięgnął do stojącej w zasięgu ręki pufy. Otworzył jej górę która cicho uderzyła o podłogę i chwycił pierwszy lepszy krawat po czym jego spojrzenie wróciło do twarzy jasnowłosego. Podniósł wolną dłoń i pogładził jego policzek kciukiem.  
- Ufam ci. Nie bój się niczego próbować. Jeśli coś mi się nie spodoba na pewno ci powiem - musnął jego wargi i wsunął w ręce krawat. Wiedział dlaczego Daniel się boi i akceptował ten jego lęk. W duchu bowiem wierzył, że któregoś dnia młodszy chłopak przestanie się chować przed jego wzrokiem.

(Daniel) 

Zawiązał materiał na węzeł z tyłu jego głowy, a potem z niejakim wahaniem chwycił za gumkę do włosów i zsunął ją z miękkich pasm. Sięgały do połowy łopatek i były równie ciemne co jego oczy. Przez chwile przepuszczał je miedzy palcami, a potem nachylił się i złapał zębami płatek jego prawego ucha. Chwilę je przygryzał, a potem zsunął usta niżej. Zatrzymał się w miejscu gdzie szyja łączyła się z barkiem i skubnął skórę zębami. Nickolas dyszał mu do ucha. Czuł swoją napierającą na rozporek męskość, ale nie chciał się dotykać. Mimo, że zawiązał mu oczy...Czułby się skrepowany. Zamiast tego splótł swoje dłonie razem z tymi drugimi. Jego język smakował ciało które znajdowało się pod nim. Chciałby go całego schrupać. Lizał więc i całował każde dostępne miejsce. Kiedy dotarł do sutków polizał końcem języka najpierw jeden potem drugi i wrócił do poprzedniego. Kreślił językiem wzory w okół brodawki przez kilka chwil i kiedy wydawało mu się, że chłopak się przyzwyczaił nakrył ten ciemny punkcik wargami i zassał zupełnie jakby chciał go naprawdę oderwać. Pierś studenta uniosła się w górę tym samym przyciskając się do jego ust. Daniel to przysysał się mocniej do brodawki, zataczał w okół niej wzory i trącał językiem, albo zostawiał go tak na chwile wilgotnego, a potem chuchał. Z czasem to samo spotkało drugi sutek, a kiedy i to mu się znudziło powędrował dalej.  Pocałunkami wyznaczał drogę w duł, czasem tez przygryzał lekko skórę co sprawiało najwyraźniej jeszcze większą przyjemność Nickolasowi, który nie był w stanie wyartykułować dłuższego zdania. Tylko prosił o więcej. W końcu dotarł do osłoniętych materiałem bioder. Uwolnił splecione z tymi drugimi dłonie, które zaczęły lekko drżeć i rozpiął klamrę paska, guzik i rozporek. Nickolas uniósł biodra by pomóc mu ściągnąć spodnie, a kiedy te zostały odrzucone na bok po prostu czekał. Daniel nie miał odwagi w tej chwili ściągnąć mu bokserek. W gardle zaschło mu zupełnie, więc przełknął ślinę. Poczuł lęk. Nie da rady przekroczyć tej granicy. Zadrżał. Czarnowłosy wyciągnął ku niemu rękę na oślep, a drugą podparł się by usiąść. Dotknął najpierw jego szyi potem policzka i odgarnął mu z twarzy przydługi kosmyk. Potem ponownie ułożył dłoń na policzku i pogładził skórę tak delikatnie jakby miała się rozpaść. Jakby Daniel zbudowany był z porcelany. A potem kierując się tylko dotykiem musnął jego wargi.

(Nickolas)

~Demony się obudziły~ pomyślał pogłębiając pocałunek ~Trzeba je odegnać~ działał na oślep i powoli. Najpierw tylko całował, a potem wsunął obie dłonie pod t - shirt i zadarł do góry te sztukę odzieży jednak nie zdejmował jej. Sunął opuszkami palców po rozgrzanej skórze. Kiedy w końcu poczuł jak spięte mięśnie się rozluźniają zdecydował się na kolejny krok. Chwycił jedną brodawkę i delikatnie potarł ja a potem puścił i zatoczył wokół niej palcem koło i ponowił czynności. Daniel wsunął mu dłonie we włosy i chciał zdjąć z oczu krawat jednak powstrzymał go i oderwał się od jego ust na chwilę. 
- Tak jest dobrze. Zostaw.
- Ale..ty..
- Sm bym go zdoił... gdyby mi nie odpowiadał. Jest w porządku i pamiętaj nie zrobię niczego czego byś nie chciał  - i uśmiechnął się do niego po czym zachłannie wpił się w jego wargi. W międzyczasie nadal gładził jego skórę. Postanowił się skupić na drobnych pieszczotach. Przeniósł się niżej na szyję. Zasłonięte oczy i słyszane sapnięcia bardzo mocno działały na jego wyobraźnię. Po dłuższej chwili oderwał się swojego zajęcia i poprosił partnera by położył się wygodnie i wskazał ostatnio dotykane miejsce. Teraz Daniel znajdował się niżej i Nickolas miał cichą nadzieję, że chłopak nie spanikuje. Kiedy jego prośba została spełniona kontynuował jak gdyby nigdy nic swoją wędrówkę na oślep. Kiedy dotarł do pępka kilkukrotnie okrążył go językiem, a potem dokładnie zbadał. Kilka chwil później dotarł do granicy jaką stanowił materiał spodni i nie zastanawiając się przesunął dłonie na te przeszkodę. Rozpiął mu spodnie, wsunął dłonie pod bokserki  i delikatnie owinął dłoń wokół gorącego i nabrzmiałego członka. Usłyszał głośniejsze niż dotychczas sapniecie i ciche niepewne drżące "n...nie" jednak uznał, że może je zignorować. Zaczął poruszać dłonią. Najpierw powoli. Z czasem Daniel oślepiony przyjemnością jaką mu dawał poprosił o więcej. I te prośby zostały spełnione. Nickolas przyspieszył ruchy dłonią czasem kciukiem pocierał żołądź, chuchał na nią, a czasem zwalniał kiedy wydawało mu się, że Daniel więcej nie zniesie. Kiedy był już tak bardzo pewien, że nie ma szansy na najmniejszy protest nachylił się lekko i wchłonął niemal cały penis kochanka  we własne usta.


(Daniel) 

 ~O Boże!~ wepchnął biodra lekko do góry kiedy Nickolas pochłonął go niemal całego i jęknął. Mgliście zdawał sobie sprawę z tego że wsunął dłoń w długie włosy partnera i gładzi jego głowę czasem ciągnąć go za długie pasma kiedy rozkosz odbierała mu zmysły coraz bardziej. Nie zdawał sobie również sprawy z tego, że przypadkiem zdjął zawiązany wcześniej krawat. Było mu tak dobrze i tak bardzo gorąco, a jednocześnie trochę niewygodnie.

(Nickolas)

Daniel po raz kolejny usiłował unieść powstrzymywane przez jego ręce biodra i Nickolas tym razem mu pozwolił, a nawet pomógł. Katem oka zarejestrował bowiem próbę zsunięcia z tyłka spodni razem z bielizną. Na chwilę zostawił rozochocony członek partnera bez opieki i pozbył się niepotrzebnego odzienia. Po czym bez zastanowienia wrócił do przerwanej czynności. Zielonooki z pełną możliwością ruchu nie krepowany już spodniami zgiął nogi w kolanach i rozchylił je nieco. Dłonie ponownie wplotły się w jego długie włosy.  Teraz miał więcej miejsca, a Daniel sam nadawał tępo wszystkiemu co się działo.


(Daniel)

Był już bardzo blisko, naprawdę długo nie wytrzyma.  
- Nick...ja zaraz..dłużej ...już... nie mogę... - próbował jeszcze odciągnąć jego głowę od swojego krocza, ale chyba tylko wyrwał mu włosy. A potem nie istniało nic po za spełnieniem , które przyćmiło wszystko inne.


(Nickolas)

Lekko słone nasienie partnera połknął, nie dlatego, że nie miał wyboru ale czuł, że to będzie właściwe. I bardzo możliwe, że jego chłopakowi to się nie spodoba, ale w tej kwestii nie pozwoli mu na za wielką awanturę. Podobało mu się nawet jeśli sam nie zaznał zaspokojenia. Uśmiech sam wpełzł mu na wargi tam pozostał. Kiedy po kilku minutach oddech młodszego chłopaka się unormował, a powieki skrywające te jego ukochane szmaragdy w końcu się uniosły, nachylił sie i złozył delikatny pocałunek na rozchylonych wargach Daniela.
 - Mam nadzieję, że było ci bardzo dobrze i jeszcze to powtórzymy - Daniel zarumienił się i odpowiedział uśmiechem. Nickolas zaczął się poważnie zastanawiać czy licealista wie co robi z nim w tej chwili. Wyglądał cholernie pociągająco z tymi zarumienionymi policzkami, opuchniętymi wargami, potarganymi przydługimi włosami i te oczy pełne radości i ulgi. Oblizał wargi, a potem zmusił sie do podniesienia z miejsca. 
- Wybacz, ale muszę iść do łazienki. Chyba jestem łysy - puścił mu oko. Jak już o tym wspomniał to faktycznie bolała go głowa po tym jak Daniel ciągnął go za włosy. Nie czekając na odpowiedz odwrócił sie i poszedł do łazienki która znajdowała się na parterze. Zamknął się od środka i najpierw stanął przed lustrem. Na całe szczęście okazało się, że wrażenie "oskalpowania" było mylne. Następnie wszedł do kabiny i odkręcił wodę. Musiał się sam zaspokoić tym razem. Ale może następnym...Przez szum wody przebiło się donośne pojedyncze stuknięcie. Uśmiech nie schodził mu z twarz pomimo tego. Już wkrótce...Taką miał nadzieję. 

(Daniel) 

Odszedł od łazienkowych drzwi kulejąc. Stłukł duży palec kiedy w nie kopnął. Zrobił się zły. Nie powinien zostawiać Nicka w takim stanie i kiedy sobie w końcu uświadomił swój egoizm okazało się, że chłopak zamknął się w łazience. Nie mając nic innego do roboty pozbierał rzeczy porozrzucane po podłodze i poszedł założyć na siebie coś luźnego. A i tak potem czekał prawie godzinę na czarnowłosego. Ten oznajmił swoje przybycie ręcznikiem.

(Nickolas)

Rzucił w niego ręcznikiem, a potem usiadł przed kanapą opierając się o jego nogi i czekał. Daniel po kilku dłuższych chwilach zabrał się za osuszanie jego włosów. Milczał. Było to bardzo wymowne milczenie. Poczekał, aż skończy, wstał, odwrócił się do niego przodem i wtedy dopiero się odezwał.
- Zamknąłem się od środka, żebyś nie wszedł z bardzo ważnego powodu. Nigdy ale to przenigdy nie chcę żebyś się do czegokolwiek zmuszał, a wiem że przyszedłeś tam bo pomyślałeś, że  jesteś strasznym egoistom , a skoro jesteśmy razem to musisz mi ulżyć. - Daniel w końcu zaczął patrzeć prosto na niego - Głupie masz to myślenie. Było mi dobrze dzisiaj na tej kanapie z tobą i szczerze...gdybyś wytrzymał jeszcze odrobinę dłużnej doszedłbym bez stymulacji - teraz nawet uszy chłopaka były czerwone na co mógł tylko się zaśmiać - Chciałbym oczywiście żebyś i ty mnie dotykał, ale tylko wtedy kiedy naprawdę będziesz gotowy. Tak jak to robiłeś na samym początku - cmoknął go w nos - W porządku już?
- Tak
- To dobrze. Teraz proponuje slalom pomiędzy info kanałami - wyszczerzył wszystkie zęby w uśmiechu i usiadł na kanapie obok Adkinsa. Ten chwile później obił go w pasie i oparł głowę na ramieniu. Było dobrze.

2015/11/02

Rozdział 28

Chciałam na początek podziękować za te liczne komentarze pod ostatnim postem. Naprawdę bardzo mnie zmotywowały do tworzenia. Aż mi dech w piersi zamarł :/.

Mam jedno pytanie do Was. Czy ktoś wie jak przenieść notatkę z telefonu na komputer? Ten post najpierw napisałam na telu gdzieś tak w pierwszej połowie zeszłego miesiąca, a potem chciałam zgrać i się nie dało. Przepisanie tego na piechotę zajęło mi wieki. Taka wiedza raczej byłaby przydatna, od choćby żebym nie musiała się męczyć, a i Wy mielibyście szybciej rozdział. No tyle. A teraz zapraszam do czytania...

(Daniel)

Biegł od autobusu do samych drzwi frontowych. Nie została na nim nawet jedna sucha niteczka. Na te ulewę zanosiło się całe przedpołudnie. Deszcz zaczął się kilkanaście minut temu. Zdążył wsiąść do autobusu zanim lunęło. Przekręcił klucz w zamku i otworzywszy drzwi wszedł do środka.
- Jestem - krzyknął ściągając ze stup przemoczone buty jednak nikt mu nie odpowiedział. Najwyraźniej starszego chłopaka nie było w domu. Mógł przecież być u Susan, albo u dziewczyn. W końcu miał jeszcze tydzień urlopu. A propos urlopu...W ciągu jednego tygodnia Nick bardzo się poprawił. Zniknęło rozdrażnienie i cienie pod oczami. Wróciła mu energia i apetyt. Jednak nadal był trochę za chudy. Collins zajmował się w tej chwili tylko chodzeniem na wykłady i ewentualnie prezentacjami czy czymś takim. A resztę czasu przeznaczał w dużej mierze na relaks w ich małym gronie albo krótkie wizyty u Su. Zielonooki przeskakiwał po dwa stopnie byleby znaleźć się jak najszybciej w łazience pod ciepłym strumieniem wody. Musiał się jakoś rozgrzać. Jeśli by zachorował to raczej byłby problem, a tak miał jeszcze szanse by zdusić to w zarodku. Ciepła woda działała także bardzo pozytywnie na jego po napinane mięśnie pleców i ramion. Tak więc kiedy Adkins wyszedł z pod prysznica miał w sobie więcej zapału do kolejnych obowiązków. Owinął biodra ręcznikiem i wyszedł z łazienki. Nie zamierzał paradować po domu nago ani w ręczniku  dlatego też poszedł do siebie po coś wygodnego. Nie zapalając światła poszedł do szafki i na oślep próbował wyciągnąć dres. Jednak pamięć go zawiodła i musiał posiłkować się światłem z małej lampki. Pospiesznie zakładał znalezioną odzież, a potem podniósł z podłogi mokry ręcznik i odniósł do łazienki na susznik. Wrócił tylko na chwilę do pokoju po to by zgasić lampkę stojącą na biurku i dopiero zwrócił uwagę na otoczenie. Jego łóżko było rozścielone, a pod kołdrą wyraźnie rysowała się czyjaś skulona sylwetka. Daniel nie miał problemu z odgadnięciem kto się tam kryje. Chwycił za róg przykrycia i odchylił je. Jego domysły się potwierdziły. Tyle, że nie wiedział co ma o tym myśleć. Nickolas leżał na boku z mocno zaciśniętymi oczami kurczowo ściskając poduszkę. Starszy chłopak był wyraźnie przerażony więc Daniel zrobił jedyną rzecz jaka mu w tej chwili przyszła do głowy. Położył się swobodnie obok drugiego chłopaka i zetknął swoje czoło z jego. Czarnooki rozchylił na moment powieki by zacisnąć je szybciej niż je otwierał kiedy na zewnątrz błysnęło i zagrzmiało. Burza była nad nimi. Daniel przysunął się jeszcze bliżej do drugiego ciała i objął Nicolasa. Nigdy by nie wpadł na to, że jego chłopak boi się burzy.

(Nickolas - późnym wieczorem)

Ściskał w dłoniach kubek z ciepłą jeszcze herbatą i nie spuszczał wzroku z podstawki która leżała obok naczynia. Chwile później obok pojawił się talerz z ciastkami. Odsunął  go od siebie tak daleko jak tylko pozwalał na to kuchenny stół. Jego żołądek urządzał właśnie rewolucję i przełknięcie choćby kawałka tych ciastek skończyło by się nie najlepiej. W końcu Daniel usiadł również z kubkiem i zapadła cisza. Kilka chwil później sam ją przerwał.
- Jakieś 7 czy może już 8 lat temu...- przełknął ślinę - w taką burzę wracaliśmy samochodem z kina na drugim końcu miasta. Ja, tata, mama i Bily Pojechaliśmy tam nie na seans, ale dlatego, że chciałem przeprosić kumpla. Oczywiście pogodziliśmy się i udało nam się namówić rodziców Bila by pozwolili mu jechać z nami. Tata zawsze jeździł spokojnie i nie baliśmy się tej ulewy. Jakieś dwie przecznice od domu były światła. Zmieniły się na czerwone i stanęliśmy. A chwile potem usłyszałem pisk opon i ryk klaksonu. To wszystko co z w tedy pamiętam - zamilkł na moment - Obudziłem się w szpitalu, tym samym w którym i ty leżałeś. Nie bardzo wiedziałem co się stało i przez pierwsze kilka dni nie dociekałem. Ale kiedy w końcu zapytałem... Przyszła do mnie moja doktor razem z psycholog i zaczęły mi wyjaśniać. Nie bardzo chciałem...mogłem...uwierzyć, że uderzyła w nas naczepa ciężarówki. Siła uderzenia była tak duża, że cały przód auta praktycznie zgniotło na płasko. Gdyby kierowca zdołał jakoś wyprostować ten zestaw...ale nie mógł. Ja wyszedłem z tego z wstrząsem mózgu, kilkoma zadrapaniami i złamaniem ręki z przemieszczeniem kości i pękniętym piszczelem. Bil do tej pory jeździ na wózku bo musieli mu amputować obie nogi. Nie widziałem go od dnia wypadku, nie mogłem go nawet odwiedzić. Cały czas pilnował go ojciec. Nie pozwolił mi, bo to prze ze mnie chłopak stracił nogi. Ale to nie była moja wina...- zwilżył wargi językiem - ...moi rodzice...nie mieli szans...żadnych szans - zamilkł na dłuższą chwilę - Wiem, że to nie była moja wina, ani moich rodziców i kierowcy tamtej ciężarówki jak się okazało też nie. Szef tego gościa robił jakieś przekręty i miał kontakty ze światem przestępczym czy coś...Nie ważne - machnął ręką - to nikomu nie przywróci zdrowia ani życia. I raczej nie sprawi, że przestanę się bać burz z piorunami - zacisnął mocno pięści i spuścił wzrok na blat stołu - Zawsze w tedy paraliżuje mnie strach i nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Gdybym dzisiaj nie zauważył wcześniej, że nadciąga prawdopodobnie znalazłbyś mnie albo w kuchni albo w łazience. Jakbym się nie schował chyba umarłbym ze strachu - parsknął - Nie no! To jest niedorzeczne! Śmieszne! Chłopak w moim wieku i  żeby bał się deszczyku z fleszem
- Ale to nie jest zabawne. Każdy ma swoje demony - Daniel chwycił jego nadal zaciśniętą w pięść dłoń i uściskał. To były ostatnie słowa jakie tego dnia padły w murach tego domu. Siedzieli jeszcze przez jakiś czas razem, a potem przyszykowali się do snu i każdy poszedł do siebie by odpocząć.

(Daniel)

Przekręcił się po raz kolejny z boku na bok. Zupełnie nie mógł zasnąć. Próbował na plecach, na lewym boku, na prawym boki i na brzuchu. To przykrywał się to odkrywał. W końcu usiadł i wypuścił powietrze z płuc, a potem wziął głęboki wdech. Wstał i zszedł na duł po drodze zaglądając do pokoju Nicka. Chłopak spał spokojnym mocnym snem człowieka sprawiedliwego. Zielonooki znalazł się w kuchni i od razu zaczął przeszukiwać szuflady. W marę jak robiło się ich coraz mniej jego frustracja przybierała na sile. Sukał konkretnej rzeczy i nie mógł jej znaleźć. Najbardziej denerwujący był fakt, że ten przedmiot ostatnimi dniami często miał w rękach. Otwierał z nadzieją ostania szufladę,  ale i tam nie znalazł. Usiadł na krześle i odchylił się lekko na nim. Przesuwał wzrokiem po szafkach i w tedy sobie przypomniał. Z uśmiechem na ustach przeszedł do salonu i w komodzie dopadł zdobycz. Pogładził czarno srebrny plastik i wrócił na górę. Teraz kiedy jego niepokój opadł mógł spokojnie zasnąć.

(Nickolas - kilka dni później)

Zwlekł się z łóżka z dużym oporem. Chyba się trochę rozleniwił przez te 11 dni urlopu, jednak bez wątpienia czuł się lepiej. zszedł na dół z zamiarem wypicia kawy i przystanął w wejściu do kuchni. Coś mu nie pasowało. nie potrafił tylko tego w pierwszej chwili sprecyzować. Wyciągnął swój ulubiony kubek, nasypał do niego kawy i włączył czajnik. Kilka minut później skąpą zawartość naczynia zalał wrzątkiem i nakrył spodkiem. Kiedy płyn się zaparzył chłopak usiadł przy stole i od razu to dostrzegł. Przedmiot który ostatnimi czasy wielokrotnie przewijał im się przez ręce i cały czas zawadzał. Srebrno - czarny walkman firmy Sony stał sobie najzwyczajniej w świecie teraz w pełnym świetle dnia. Jednak z jakichś przyczyn tak spokojnie stojąc sobie wywoływał niepokój. Spod podstawy urządzenia wystawał kawałek papieru. Na wierzchu było wypisane jego imię, a na odwrocie "Proszę wysłuchaj nagrania do końca." Po kręgosłupie przebiegł mu dreszcz. To nagranie na pewno mu się nie spodoba. Jednak przysunął sobie bliżej walkmana i zdecydowanie nacisnął "play". Po pomieszczeniu rozszedł się niepewny głos Daniela.

"Dzień dobry. Założę się, że niedawno wstałeś i pijesz kawę. Jeśli odważyłem się to zostawić na kuchennym stole to znaczy, że na bank nie ma mnie w domu, ale też nie jestem w szkole. Nie poszedłem sam. Pani Sara dotrzymuje mi teraz towarzystwa. Mam nadzieję, że dam radę...Postaram się...Bardzo bym chciał żeby już było po wszystkim...No bo widzisz...dzisiaj na godzinę 11:00 wyznaczono termin kolejnego przesłuchania...Na poprzednie nie poszedłem. Nie dałem rady i nie czułem się w ogóle gotowy. Ostatnio zrozumiałem, że nigdy tak naprawdę nie będę gotowy, by o tym swobodnie opowiadać...jednak...jeśli złoże zeznania to...mam taką nadzieję będzie mi lżej i chociaż to będę miał z głowy...A reszta jakoś się ułoży. Chciałbym żebyś wysłuchał taśmy do końca. Dobrze by było gdyby obok były dziewczyny. No i mam też prośbę. Poczekaj na mnie w domu, ale tylko w tedy jeśli nadal będziesz mnie chciał...jeśli nie będziesz się mną brzydził... - głos na taśmie ucichł na chwile - W tedy możesz na mnie nie czekać. No dobra... miejmy to już za sobą..."

Nickolas wysłuchał każdego drżącego emocjami słowa ściskając w dłoniach kubek. Kiedy nagranie dobiegło końca chłopak bardzo żałował, że nie było z nim dziewczyn, bo bardzo by mu się przydało ich towarzystwo. Przeszedł do salonu i usiadł na kanapie. Przetarł twarz dłoniom i podniusł telefon ze stolika. Napisał sms do Flo i czekał. Zarówno na nią jak i na zielonookiego, który właśnie przechodził po raz kolejny przez własne piekło. Tylko tyle mógł teraz zrobić...a może aż tyle.

(Flora) 

"Przyjdź. To pilne" te trzy słowa wzbudziły jej niepokój. bardzo szybko zbiegła po schodach i w biegu zakładała kurtkę i buty. Dystans który dzielił ich domy pokonała sprintem. Wpadała do domu przyjaciela bez pukania odzież wierzchnią ściągając w pośpiechu i zostawiając gdzie popadnie. Siedział w salonie i wpatrywał się w walkmana. Na twarzy miał jakiś bliżej nieokreślony grymas. Coś nim porządnie wstrząsnęło Usiadła obok i położyła dłoń na ramieniu i chyba to podziałało na studenta jak kubeł zimnej wody. Strząsnął jej rękę i podbródkiem wskazał srebrno - czarny odtwarzacz.
- Daniel właśnie jest w sądzie i składa zeznania - nacisnął jedne z szarych przycisków i kieszeń się otworzyła. Nickolas wyjął z niej kasetę i jej dał - Odsłuchaj tego w domu. Tylko z Alex. Dobra. - kiwnęła głową - No dobra, zrobię nam herbaty z sokiem - podniósł się i poszedł do kuchni, a ona zerknęła na taśmę. Jej oryginalny tytuł głosił "Medytacja - droga spokoju".

(Daniel - pożnie popołudnie)

Kiedy odpinał pas w samochodzie Sary marzył już tylko o tym żeby się położyć. Ten dzień był naprawdę ciężki. Wszystko było o wiele trudniejsze niż myślał. Przede wszystkim na początku było mu trudno nie tylko dlatego, że te wspomnienia były okropne. Nadal miał w pamięci poprzednie przesłuchanie. No i to, że nie znał żadnej z tych osób też robiło swoje. Nagranie się na kasecie było o wiele łatwiejsze. Na szczęście miał to wszystko już za sobą. No i wyrok dostał od razu do ręki. Wysiadł i wyciągnął z kieszeni klucze od domu i włożył je w zamek. Ku jego zaskoczeniu drzwi były otwarte, a nie tego się spodziewał. Z chwilą gdy przekroczył próg domu widok przesłonił mu jakiś materiał i ktoś ciasno oplótł go ramionami wyciskając zeń powietrze. Po chwili uścisk zelżał i w uchu usłyszał znajomy głos 
- Nigdy, ale to przenigdy nie myśl, że mógłbym się ciebie brzydzić. Rozumiesz! - przełknął rosnącą w gardle gule i  przylgnął do drugiego ciała. Nie potrafił się odezwać z nadmiaru emocji. Oddał uścisk może nie z taką siłą, ale chyba wystarczająco. Teraz już nic więcej nie było mu trzeba. 

(Sara) 

Stała oparta o framugę i obserwowała wszystko w ciszy. Kącik jej ust mimowolnie unosił się w górę choć bardzo starała się zachować obojętny wyraz twarzy. Daniel zrobił susa na przód, a Nick pokazał, że traktuje ich związek bardzo poważnie. Susan byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw. Oczywiście gdyby w końcu zdała sobie z nich sprawę. Bardzo jej tu brakowało.  

2015/09/16

Rozdział 27

(Alex)

Alex siedziała nieco zdziwiona na łóżku swojej drugiej połowy. Dopiero co usiadły. Po za tym wizyta u chłopaków po za małym "bum" Nicka była całkiem przyjemna. Jednak ta mina...Flora miała wyraz twarzy zapowiadający jeśli nie poważną rozmowę to kłótnie. Na pewno jedno z tych dwóch. Jednak nawet świadomość, że zaraz  może miedzy nimi wyniknąć jakaś sprzeczka nie powstrzymał jej przed zamoczeniem kolejnego kruchego czekoladowego ciasteczka w ciepłym mleku*. Chwile później z wielkim zapałem dziewczyna zabrała się za kolejne.

(Flora)

Z dezaprobatą patrzyła na Alex. Powody miała dwa. Pierwszy - ten ważniejszy - dotyczył Daniela, a drugi diety. Tego drugiego postanowiła nie poruszać. Flora jeszcze w zeszłym tygodniu deklarowała, że zmniejszy ilość jedzonych słodyczy, a teraz właśnie pochłaniała cały talerz domowej roboty kruchych ciasteczek. Flo się skupiła na ważniejszym problemie.
- "Musiałaś wyskoczyć z tym spaniem. Nadal nikomu dokładnie nie powiedział co się wtedy stało. Nadal go to pewnie trochę dręczy " - złościła ją ta bezmyślność drugiej dziewczyny co wyraźnie można było dostrzec w jej gestach - "Nie  pomyślałaś w ogóle o jego samopoczuciu. Dopiero co pokłócił się ze swoim chłopakiem, Susan jest w szpitalu po za tym on musi ogarnąć szkołę, dom i tę szkapę. To trochę za dużo dla niego. A ty mu..." - przerwała w połowie następnego gestu i zacisnęła szczęki ze złości. W takiej jak ta chwili naprawdę żałowała, że nie może mówić, a chciała krzyczeć. Alex w odpowiedzi na tę tyradę tylko wzruszyła ramionami i ugryzła ciasteczko.
- Raczej mu nie zaszkodziłam. Nie dramatyzuj tak. Oni sobie nieźle radzą. Nie róbmy z nich dzieci. Po za tym w sprawie Dana zdecydowanie przesadzasz. Nie możemy całe życie skakać wokół niego na paluszkach bo coś kiedyś ktoś zrobił. On idzie do przodu małymi krokami. Nie możesz go swoją troską zatrzymywać bo zrobisz mu krzywdę. Jakbyś nie zauważyła sam szuka kontaktu z Nickolasem. No i nie rumieniłby się tak na tę drobną sugestie - Flo rozluźniła się przetrawiwszy te kilka zdań i skinęła głową tym samym przyznając się do błędu, a potem sięgnęła po ciasteczko i za przykładem starszej dziewczyny zamoczyła wypiek w mleku. Kiedy to samo próbowała zrobić z kolejnym kubek został podniesiony do góry i jak najdalej w bok poza zasięg jej ramion. Alex najwyraźniej nie zamierzała się już dzielić. Jednak Flora należała do tych zawziętych osób, które mimo niepowodzeń dążą do celu. I tak przepychały się kolejne kilka minut do puki  nie złapała jej za łokieć i nie szarpneła. W wyniku takiego gwałtownego działania płynna zawartość naczynia wylała się prosto na Alex. Flora chciała przeprosić ale zapomniała o wszystkim kiedy przyjrzała się dokładnie. Mokra z przodu cieniutka bluzeczka przylepiła się dziewczynie do ciała, a po odsłoniętym fragmencie dekoltu spływały kropelki mleka. Patrzyła jak jedna z nich znika za linią materiału. Nachyliła się i zlizała końcem języka to co jeszcze nie "uciekło". To wszystko trwało kilka sekund i było gestem tak drobnym, a jednak...Oddech Alex nieznacznie przyspieszył, nie podnosiła więc wzroku tylko kontynuowała. Jej poczynania powędrowały nieco wyżej na odsłonięte fragmenty skóry ramion i szyję. Składała na tych miejscach delikatne pocałunki, a czasem przygryzała delikatnie miejsce by pocałować je lub polizać samym końcem języka. Alex lubiła takie drobne pieszczoty i chętnie im się poddawała. Kiedy dziewczyna w końcu odchyliła się do tyłu wspierając na wyprostowanych ramionach Flora również się pochyliła tak by nie przerywać kontaktu z ukochaną i wsunęła dłonie pod jej bluzkę i samymi opuszkami palców musnęła jej żebra. Dziewczyna gwałtownie wciągnęła powietrze do płuc i chwilę je wstrzymała, a potem powolutku wypuściła. Flora jeszcze chwilę drażniła wrażliwe na dotyk miejsca by w końcu znudzona przesunąć ręce odrobinę wyżej na zapięciu stanika. Bardzo podobała jej się ta część garderoby starszej dziewczyny. Zawsze dobrze dobrana i ładna. No i rozpinane były z przodu, chociaż z tymi tradycyjnymi też sobie doskonale radziła. Z łatwością pokonała plastikowe zapięcie.
- Um...Floro...na dole są twoi...rodzice.
Gray jeszcze po raz ostatni polizała ją po szyi, a potem oderwała się od tego wrażliwego na pieszczoty miejsca i spojrzała swojej dziewczynie w oczy. Na jej wargach pojawił się  delikatny uśmiech.Wiedziała, że jej rodzice tu nie zajrzą. Szanowali jej prywatność i z pewnością zapukają jeśli już się zjawią. Uniosła dłoń i pogłaskała ja kciukiem po policzku, a potem połączyła ich usta w stanowczym acz delikatnym pocałunku. Miała nadzieję, że na tym się nie skończy.

(następnego ranka,  Kawiarnia Blue Rose - Nickolas)

Stał przed drzwiami z tabliczką "Szefostwo" i zapukał, a usłyszawszy zaproszenie wszedł do biura. Kobieta siedząca za obszernym biurkiem zawalonym różniej wielkości papierami skrzywiła się na jego widok.
- Czego tym razem chcesz Nickolasie!? Więcej nadgodzin, zlikwidować ci przerwę, a może nie wypuszczać cię do domu! Najlepiej tu zamieszkaj i haruj za darmo!!! - uderzyła pięścią w blat z taką siłą że stojący na nim kubek podskoczył. Nick cofnął się krok do tyłu. Jeszcze nigdy nie widział jej tak rozjuszonej. Jego szefowa dostała szału i to tylko dlatego, że raczył się pokazać na oczy. Daniel naprawdę miał racje.
- Izabel ja chciałem... - przełknął ślinę kiedy spiorunowała go wzrokiem - chciałem prosić o tydzień urlopu - kobieta zamrugała szybko oczami
- Słucham, chyba się przesłyszałam? - z jej głosu zniknął gniew zastąpiony uprzejmym zainteresowaniem
- Chciałem prosić o wolny tydzień. Ktoś mi ostatnio pokazał lustro - skrzywił się - no i usłyszałem parę konkretnych słów. Wole się do nich zastosować, bo nie mam zielonego pojęcia czy przeżyje jeśli czegoś nie zmienię - uśmiechnął się - prawie grożono mi linczem.
- Chce poznać te panienkę, która tak cie po kontach ustawia - w głosie Izabel zabrzmiało rozbawienie. Wstała z fotela i przeciągnęła się, okrążyła biurko i stanęła przed nim. Była od niego niewiele wyższa w tej chwili i to tylko dlatego, że na nogach miała buty z 10 centymetrowym obcasem  - Mam nadzieję, że cie wspiera bo to, że o ciebie stara się dbać nie wątpię. Nie daj uciec tej dziewczynie, bo druga się taka nie trafi za szybko. No a teraz zmykaj odpoczywać. I widzimy się za dwa tygodnie.
- Ale...
- Bez dyskusji. Odpoczniesz sobie przynajmniej od pracy, bo raczej nie od uczelni. Tylko mądrze z tą nauka i pamiętaj masz mi to dziewczę tu przyprowadzić jak tylko będzie miała chwile czasu - po czym obróciła go o 180 stopni i wypchnęła za drzwi. Wzruszył ramionami. A niech im wszystkim będzie. Jeszcze przed wyjściem pożegnał pozostałych pracowników i udał się prosto do domu. Uśmiechnął się przechodząc prze jezdnię. Ciekawe co Izabel Rose powie kiedy pozna jego "panienkę" ^^.

 ...

* Wybaczcie ale pisząc to miałam pod ręką identyczna przekąskę. 

A po za tym mam do Was pytanie, które już się pojawiło dla nominowanych do Libster Award (na które nikt nie odpowiedział). Liczę, że tym razem jakies odpowiedzi sie pojawią, a oto i ono:

Czy przeczytałabyś inną historie  mojego autorstwa ?

  
CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.