2015/08/04

Rozdział 26

(Sara)

Z szerokim uśmiechem na twarzy zatrzasnęła drzwi swojego samochodu. Miała dobry dzień wbrew temu co sądziła rano. Jej obecny nastrój odzwierciedlała również pogoda. Jeszcze przez kilka dni - według synoptyków - można było jesienną odzież trzymać w szafie, a przecież był prawie koniec października. No i miała TE wieści. Wszyscy się powinni ucieszyć. Miała tylko nadzieję, że chłopcy mieli dzisiaj wolne i siedzieli w domu. Zapukała w znajome drzwi i otworzył jej Daniel. Młody zaprosił ją do środka i zaprowadził od razu do kuchni. Nie było dla niej zaskoczeniem, że w pomieszczeniu siedziały już dwie dziewczyny. One tu prawie zamieszkały. Dan w przeciągu kilku kolejnych minut postawił przed nią kubek pełen czarnej mocniej herbaty. Atmosfera była nieco nieprzyjemna, a cisza panująca w pomieszczeniu jeszcze to napięcie potęgowała. W końcu Sara wywróciła oczami. Najwyraźniej nikt nie był ciekawy co tym razem przyniosła. Bo zawsze miała jakąś informację lub pakunek kiedy przychodziła.
- Słuchajcie - wszystkie oczy zwróciły się ku niej - Złapali tego faceta który napadł Susan. Udało się znaleźć nagranie z monitoringu. Mężczyzna nazywa się Richard Hammond i był rzecznikiem prasowym w sądzie. Zwolnili go jakieś 2 miesiące temu bo było bardzo dużo skarg od rodzin ofiar różnych przestępstw. Ponoć przysłowiowym gwoździem do jego trumny miała być skarga Susan - Daniel spuścił wzrok, a Nickolas zacinał usta w cienką linię i dłonie w pięści. Miała nadzieję, że ta informacja jakkolwiek ich obejdzie...- Myślałam, że będziecie bardziej entuzjastycznie nastawieni... - krzesło odsunęło się z nieprzyjemnym zgrzytem, a potem z hukiem wylądowało na podłodze.
- Świetnie, że gliny wykonują to co do nich należy! Tylko, że to raczej nie sprawi, że Su się obudzi, prawda!? - Nickolas wypluł z siebie te dwa zdania i prawie wybiegł z kuchni. Daniel wstał spokojnie, podniósł przewrócone krzesło z podłogi i poszedł za studentem. Zostały same. I wszystkie z niepokojem zerkały w stronę salonu. Schodów niestety nie było widać z kuchni.

(Daniel)

Trochę się ostatnio martwił. Nie o siebie, a o Nickolasa. W ciągu ostatniego miesiąca starszy z nich mało jadał i rzadko kiedy przesypiał więcej niż 5 godzin. Dlatego wyraźnie schudł, a pod oczami pojawiły się okropne cienie. Jeśli był w domu to mało się odzywał i potrafił tez w ciągu chwili wpaść w szał z zupełnie błahego powodu. Znał przyczyny tego wszystkiego. Składało się na to wiele rzeczy: pobyt Susan w szpitalu, praca w kawiarni, wykłady na uczelni. Wstawał wcześnie rano wychodził do pracy po czym od razu szedł na uczelnie lub odwrotnie, a kiedy wracał do domu siedział nad prezentacjami i innymi takim rzeczami na zajęcia. A Daniel choćby nie wiem jak bardzo się starał nie potrafił zdjąć choć ułamka trosk z barków swojego chłopaka. Nie potrafił nawet namówić go do należytego odpoczynku. Czasem odnosił wrażenie, że lepiej byłoby Nickowi samemu. Chociaż takie głupoty do głowy przychodziły mu naprawdę rzadko.  Odważnie zapukał w drzwi od pokoju Collinsa i nie czekając na pozwolenie wszedł. Nie zdołał nawet przestąpić progu kiedy mocno stłumiony głos kazał mu się wynosić. Nickolas siedział na łóżku opierając ręce na kolanach i chowając twarz w dłoniach. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi lekko nimi trzaskając. Czarnooki chłopak podniósł głowę i natychmiast się skrzywił.
- Wyjdź stąd !! - warknął głośniej i ostrzej niż wcześniej. Daniel skrzyżował ręce na piersi i wyprostował się 
- Nie. 
- Wynocha!! - chłopak wstał ze swojego miejsca - Wyjazd mi stąd!!! Nie chcę ci teraz oglądać!!! Słyszałeś!? Wynocha do jasnej cholery. WYPIERDALAJ ! - a Daniel dalej stał jakby go przyklejono do podłogi - TO JEST TWOJA WINA !!! ONA LEŻY W TYM SZPITALU PRZEZ CIEBIE !!! GDYBY CIĘ NIE BYŁO TO NIE POSZŁA BY DO TEGO PIERDOLONEGO SĄDU I NIC BY SIĘ JEJ NIE STAŁO !!! TO TWOJA KURWA JEBANA WINA !!! - jego chłopak dyszał jak po długim biegu, a potem obrócił się do niego tyłem i ponownie ukrył twarz w dłoniach, ale nie usidłał. Daniel podszedł do niego i objął na wysokości klatki piersiowej i mocno przytulił. Ani trochę nie wierzył w to co jeszcze przed chwilą  wykrzykiwał Nick, między innymi dlatego, że przez ostatnie półtorej miesiąca to właśnie on gorliwie wybijał mu z głowy coś podobnego. Kiedy poczuł, że mięśnie na plecach wyższego chłopaka się rozluźniają sam uwolnił go z uścisku i poprowadził do łóżka. Obaj usiedli. Tak blisko siebie jak się tylko dało.
- Już lepiej, no nie - powiedział spokojnie i z lekkim rozbawieniem w głosie i zmarszczył się kiedy Nickolas gwałtownie zaprzeczył ruchem głowy
- Wcale... Może nie jestem już zły, ale nie powinienem na ciebie krzyczeć...
- Daj spokój...
- Nie! To nie było w porządku. Nie powinienem się na tobie wyżywać...
- Jeśli chcesz mnie przeprosić to się nie rozpędzaj! - powiedział stanowczo - Nie przyjmę. Bo nie masz za co przepraszać...
- Ale...
- Wiem, że tak nie myślisz. Koniec dyskusji - zakończył twardym tonem i Nickolas usłuchał, a Daniel się uśmiechnął. 
- Myślisz, że nas słyszały? - Collins zerknął na drzwi.
- Myślę, że połowa osiedla słyszała ciebie. Ale to nic. Potrzebowałeś się jakoś wyładować. A teraz skoro burza sobie przeszła to teraz grzecznie się położysz i odpoczniesz.
- Nie ma mowy.
- Nickolas! - specjalnie użył ostrzejszego tonu żeby przyciągnąć jego uwagę - Wyglądasz jak zombie. Jesteś blady i poczochrany, garbisz się cały czas, schudłeś i masz takie cienie pod oczami, że z daleka wyglądają jak podbite. - złapał go za rękę i pociągnął do łazienki i postawił przed lustrem. Nickolas przyjrzał się sobie dokładnie i  potarł oko 
- Dlatego szefowa zdjęła mnie z sali i postawiła na zmywaku - zmarszczył brwi - ale dalej płaci tak samo. Więc nie ważne.
- Może szefowa wiele rozumie i nadal płaci ci jak kelnerowi, a nie pomywaczowi, ale weź pomyśl tą swoją łepetyną. Susan jak cię zobaczy w takim stanie to cię własnoręcznie obedrze ze skóry, potem przyklei to wszystko z powrotem i zedrze jeszcze raz. A na sam koniec dostaniesz w łeb. No, a po za tym to raczej nie pasuje do planu "wszystko po staremu" - Nickolas na poważnie przemyślał sobie to co powiedział jego partner i niestety musiał mu przyznać rację.
- Postaram się teraz odpocząć
- Nie postarasz się. Odpoczniesz! Zaczniesz regularnie jeść i spać. I poproś o chociaż co drugi wolny weekend - Nickolas coś tam wymamrotał ale zbyt niewyraźnie by to zrozumieć - Co?
- To raczej nie będzie problem - Nick chwycił kosmyk włosów i zaczął go owijać w okół palca - No bo to wyglądało tak...Poszedłem do niej jak tylko się dowiedzieliśmy... Poprosiłem o więcej godzin, a ona nie chciała mi ich dać bez wyraźnego powodu...To jej powiedziałem co się stało, a ona tak od ręki zaproponowała podwyżkę i kazała nie brać tych nadgodzin...Bo rozumie...Ma córkę w śpiączce od 5 lat. No ale ja powiedziałem, że dziękuję i że nie mogę od tak - pstryknął palcami - przyjąć tych pieniędzy. Chciałem je odpracować. Bo to trochę nieuczciwe. Na początku wyganiała mnie do domu - Daniel uśmiechnął się pobłażliwie, bo  jak Nick sobie coś do głowy wbije to robi się uparty jak osioł - I tak zostawałem. No a jakieś 3 tygodnie temu postawiła mnie na kuchni przy zlewie - starszy chłopak się skrzywił i poczochrał sobie włosy - Teraz myję filiżanki i talerzyki. Nie mam pojęcia jak ja odpracuje te pieniądze - zamknął klapę od muszli i na niej usiadł.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie. - Daniel oparł się o umywalkę - Ta twoja szefowa to kobieta naprawdę ekstra. Sam powiedziałeś, że jej córka leży długo w śpiączce. Myślę, że nie tylko rozumie w jakiej jesteśmy sytuacji, ale bardzo chce nam pomóc. I ma szczere chęci. Po za tym nie zauważyłem wcześniej żeby jakkolwiek cie wykorzystywała. Wydaje mi się, że dba o każdego pracownika bo ci ludzie to jej rodzina. Zachowujesz się tak jakbyś nie był tego świadomy. Starasz się odpracować dług którego nie ma według niej. Sprawiasz jej przykrość. Powinieneś podziękować i przynieść jej kwiaty co najmniej. I przestać zachowywać się w ten głupi sposób. Jeśli chcesz pójdę z tobą - chłopak po kilku minutach skinął oszczędnie głową - A teraz jak już posiedziałeś na tronie to szoruj pod prysznic, a potem spać-  Nickolas w odpowiedzi tylko potężnie ziewnął. Daniel wyszedł i poczekał chwilę pod drzwiami łazienki i kiedy usłyszał lecącą wodę zszedł na dół.


(w kuchni - Alex)

Czekały już kawałek czasu. Od tamtych wrzasków minęło kilkanaście minut i trochę się niecierpliwiły, albo przynajmniej ona. Sara zajęła się papierkową robotą, a Flo przysypiała z głową złożoną na blacie kuchennego stołu. W końcu jednak na dół zszedł Daniel, a ona powitała go ponownie największym uśmiechem na jaki było ją stać. 
- Pierwsze kryzys w związku zażegnany, co? - zapytała  
- Nie - Flora podniosła głowę, a Sara odłożyła długopis na bok. Chłopak uniósł do góry jedną brew i delikatnie się uśmiechnął - To nie była kłótnia pary. Po prostu pani Sara nadepnęła na minę z opóźnionym działaniem - jego uśmiech się poszerzył kiedy na twarzy ordynatorki pojawił się wyraz oburzenia - Musiał jakoś odreagować to wszystko, a że akurat to spowodowało wybuch...- wzruszył ramionami i usiadł na wcześniej zajmowanym miejscu - No ale jak to mówią "zawsze po burzy jest spokój". Teraz będzie dobrze, bo już to z siebie wyrzucił. No i mam nadzieję, że kilka rzeczy do niego w końcu dotrze. No ale najpierw niech się z tym prześpi.
- A nie wolałbyś ty się z nim przespać - puściła mu oczko. Chłopak wyglądał jak ryba wyciągnięta z wody. Przez dłuższą chwilę otwierał i zamykał usta, a potem na jego policzki wyszedł rumieniec. Zawstydzony chłopak szturchnął ja w ramie i zaczęli się przepychać.

(Daniel)

~Co ona do cholery wygaduje~ przemknęło mu przez głowę ~ja nie... nic takiego...nie ma mowy... nawet mi przez myśl nie przeszło, że.... ~czuł jak na jego policzki wypływa rumieniec i odwrócił głowę, a potem ją na oślep szturchnął. Oddała mu kuksańca, a on po raz kolejny ją szturchnął. Przepychali się przez kilka minut do puki nie przerwała im Sara. Kobieta przeciągnęła się i wstała. Zagarnęła dokumentacje do teczki i oznajmiła, że czas już najwyższy pomieszkać trochę u siebie i po prostu wyszła. Wypadł z pomieszczenia jak pocisk i zdołał jeszcze dopaść do drzwi i je otworzyć, by pomachać Smith na pożegnanie kiedy wycofywała samochód z podjazdu. Nie miał pojęcia jak ta kobieta się porusza. Zaraz też obok niego pojawiły się jego sąsiadki.    
- My tez już idziemy - Flora zaraz uśnie na siedząco. Flo ziewnęła szeroko i długo, a potem posłała mu przepraszający uśmiech
- Nie ma sprawy - dziewczyny uściskały go na pożegnanie i wyszły. Zamknął za nimi drzwi na klucz. Nie potrzebował nigdzie wychodzić. Poszedł jeszcze na chwile na górę i zajrzał do sypialni Nicka. Chłopak już zdążył się położyć i zasnąć. Lekko posapywał przez nos. Długie włosy utworzyły ciemną aureolę wokół jego głowy. Daniel lubił się nimi bawić. Podszedł i odgarnął mu kosmyk z twarzy i lekko się skrzywił. Włosy były mokre, wręcz ociekały wodą. Z dezaprobatą wypisaną na twarzy zostawił go i już miał wyjść kiedy  zauważył, otwarte okno. Zrezygnowany pokręcił głową. ~Głupek. Może i jest ciepło, ale to październik. Będziesz idioto chory~ Przemierzył szybko pomieszczenie i cicho zamknął okno. Teraz mógł wyjść. Zszedł do salonu złapał pilota do telewizora (nowy, bo poprzedni miał bliskie spotkanie ze ścianą^^) i cicho włączył urządzenie. Miał wolne od koni, wszystkie zadane prace odrobił. Pozmywać mógł później. Teraz czas na odrobinę odpoczynku.

...

Czy tylko mnie się wydaję czy ten rozdział jest naprawdę tak długi?

2015/06/21

Rozdział 25

Z góry przepraszam, za tak nudny rozdział.
 Mam nadzieję, że nowa czcionka będzie przyjemniejsza dla oka.
Jeśli macie jeszcze jakieś uwagi to piszcie je śmiało w komentarzach i pamiętajcie Acchan nie gryzie;D

(Flora)

Od kilku dni miała problem ze skontaktowaniem się z chłopakami. Nie odpisywali na smsy i nie było ich całymi dniami w domu. Od Alex też nie odbierali telefonów. Chciałaby wierzyć, że to nic takiego, ale niestety nie mogła. W tej jednej kwestii Daniel z Nickolasem myśleli bardzo podobnie. Wydawało im się, że poradzą sobie ze wszystkim sami. Jeśli mieli jakiś problem nie mówili o nim żeby nikogo nie martwic i nie zawracać głowy. Szturchnęła swoją partnerkę w ramię, a ta od razu wstała. Było już po 22 i teraz miały pewność, że którykolwiek z nich będzie w domu, albo może Susan im powie o co chodzi. Przez tę kilkaset metrów biegły jak oszalałe. W kuchennym oknie paliło się światło i Flora ucieszyła się w końcu. Zatrzymały się przed frontowymi drzwiami i nacisnęły klamkę. Flo zmarszczyła brwi. Tylko Daniel zamykał drzwi od środka kiedy był w domu. Musiał być sam. Dziewczyna  już nic z tego nie rozumiała o tej porze oprócz Daniela w domu powinna być Susan, a Nick mógł iść do pracy. Zamek szczęknął i drzwi się otworzyły. Stał w nich Adkins z dość ponurym wyrazem twarzy, zapuchniętymi od płaczu oczami i wpatrywał się w podłogę. Otarł oczy rękawem i powiedział
- Dobrze, że jesteś wcześniej. Następnym razem nie zapominaj kluczy - po czym obrócił się do nich tyłem i ruszył w stronę kuchni. Flora położyła mu rękę na ramieniu i chłopak się odwrócił i jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, a potem się uśmiechnął słabo ale zawsze.
- Przepraszam, myślałem, że Nick znowu nie wziął kluczy jak rano wychodził. Chodźcie do kuchni. Zrobić wam herbaty?
 - Jasne - wymamrotała Alex, a Flo skinęła gorliwie głową. Coś ewidentnie tu nie grało tak jak powinno i obie to widziały. Chłopak nastawił od razu cały czajnik wody wyciągnął ze zmywarki 3 kubki, a z jednej z szafek herbatę ekspresową potem przeniósł z blatu przy zlewie deskę do krojenia. Flora skrzywiła się. Nie znosiła kroić cebuli. Daniel jednak rozprawił się z kilkoma sztukami tego warzywa zanim zagotowała się woda w czajniku. Potem przesypał posiekane w kostkę kawałeczki do garnka i zalał wszystko wodą. Doprawił i zostawił żeby się gotowało. Daniel robił swoje słynne zapiekanki z cebulą, szynką, papryką pieczarkami i serem. W jego wykonaniu nie było to czasochłonne, no ale jak się miało taką wprawę w krojeniu...Zalał kubki wrzątkiem i szybko uporał się z przygotowaniem dodatkowej porcji składników. Potem miał chwilę czasu żeby usiąść. 
- Co tam u was? - zapytał wpatrując się w zawartość kubka 
- Chciałyśmy zapytać o to samo - Alex była jej głosem - Od prawie tygodnia nie można się do was nijak dobić. Komury nie odbieracie domowego też, wiadomości ignorujecie. W domu zastać was jest cudem. Co się do diabła dzieję? - Flora pstryknęła mówiącą dziewczynę w ucho - Jestem spokojna kochanie.
- Ja nie mam telefonu. Nick jest w pracy, a mnie w domu nie ma. Rano idę do szkoły, po południu jadę do stajni zająć się koniem. Mam go wyprowadzać, czyścić i takie tam. Babeczka daje cztery stówy na miesiąc. Co tak patrzycie? Praca Nicka was nie dziwi, a moja tak? - Gray potrząsnęła głową
- To nie tak. Nie dziwi nas, że podjąłeś się czegoś takiego. Ciekawi nas dlaczego? 
- Pensja Nicka nie starczy na wszystko. Trzeba zapłacić rachunki, kupić jedzenie i jak czegoś zabraknie uzupełniać. Nie chcę żeby coś się tutaj zmieniło. Susan zastanie wszystko w najlepszym porządku kiedy wróci - głos mu się załamał, ale się nie rozpłakał. Dziewczyna nadęła policzki i wyciągnęła telefon z kieszeni. Czasem służył za notatnik.
"Skąd wróci ?!" 
Daniel przełknął ślinę - Ze szpitala. Leży w śpiączce, bo ktoś ją napadł - w jego głosie pobrzmiewała gorycz i złość. Przez Flore przebiegły dreszcze, wyciągnica rękę i chwyciła chłopaka za dłoń spoczywającą na blacie. Teraz już rozumiała. Chłopcy zostali sami ze wszystkim na głowie i jeszcze nie do końca ogarniali zakres obowiązków. 
"Nie martw się, pomożemy wam jakoś" - ktoś złapał ją za rękę i zabrał telefon - Niby jak? Raczej nie możecie w niczym pomóc - sceptyczny i nieco pobrzmiewający zmęczeniem głos Nicka trochę ją zaskoczył. Nie zauważyła kiedy wszedł. Daniel tylko uśmiechnął się do starszego chłopaka i poklepał krzesło obok siebie. Tamten z wyraźną ulga opadł na nie, a potem odchylił się do tyłu i z lodówki ściągnął magnes z notesem i podał dziewczynom - Czekamy na pomysły.
Myślały długo. zapiekanki zdążyły się upiec w piekarniku, a potem zostały zjedzone. Zaraz po posiłku trąc oczy ze zmęczenia Daniel wstał od stołu pozmywał naczynia i wytarł. A potem z ziemi podniósł plecak  i wyciągnął z niego książki. Zabrał się za odrabianie lekcji.
- Pomóc ci w czymś - zapytał Nickolas przeciągając się na krześle. Na co Dan odpowiedział tylko zaprzeczającym pomrukiem.
- Idź się wykąpać i spać ja tu zaraz skończę. Te tematy ogarniam, bo przerobiłem trochę sam w wakacje. Nie są trudne.
- Dziewczyny ja idę pod prysznic. Jak chcecie zostać to się rozgośćcie, wiecie gdzie wszystko jest. Tylko nie narzekajcie, bo wstajemy bardzo wcześnie. Dobranoc.


...

Następnego ranka tak jak zapowiedział Nickolas wszyscy wstali wcześnie. Dziewczyny poprosiły o jeden komplet kluczy "tak na wszelki wypadek" i poszły do siebie. Chłopcy zaś zabrali się za swoje obowiązki.


 (Nickolas)

Dopiero po południu mieli okazję znów się spotkać. Przyszli odwiedzić Susan. Robili to codziennie. Każdy z nich przyniósł ze sobą kilka świeżych kwiatów do wazonu. Obaj siadali na stołkach koło łóżka i każdy z osobna opowiadał na głos co mu się akurat przydarzyło w ciągu dnia. Pozwalało im to wierzyć, że Susan słyszy to co mówią i że w każdej chwili się może się obudzić i skomentować to wszystko jakaś zabawną, albo kąśliwą uwagą. Po za tym raźniej było wracać do domu kiedy obok ktoś szedł. Nickolas uśmiechnął się do swojego chłopaka. Chciał mu dodać otuchy. Wiedział, że jeśli  się załamie to Daniel sam wszystkiego nie udźwignie. Chłopak potrzebował podpory, ale i chciał być podporą. Nick czuł, że jeśli będą razem to dadzą sobie jakoś radę i nie ważne było ile czasu jeszcze minie zanim Su się obudzi.


(Daniel - później w domu)

Przytrzymywał ostrożnie Nicka za ramiona. Oglądali razem telewizję i starszy usnął opierając głowę na jego ramieniu. Był wyraźnie przemęczony. Dlatego tez Daniel teraz kładł go powoli na kanapie. Nickolas koniecznie musiał odpocząć. Przykrył go jeszcze kocem i na palcach poszedł do kuchni. Powyciągał z lodówki i szafek wszystko co było mu potrzebne i zaczął gotować. Jakieś 2 godziny później wyłączył gaz pod garnkiem. 
- Powinno wystarczyć na kilka dni - wymruczał cicho i od razu lekko drgnął kiedy poczuł, że cudze ręce oplatają go w tali. Nickolas przylgnął do jego pleców i oparł brodę na jego głowie (pamiętajcie Dan jest niższy od swojego chłopaka o głowę^^). Dan nie wiele mógł zrobić w takiej sytuacji dlatego tylko przeniósł ciężar nieco do tyłu i oparł się o Collinsa. Takie gesty wiele znaczyły dla nich obu w ostatnich dniach. To na ogół on  wychodził z inicjatywą, ale też zdarzały się chwile takie jak ta, I on naprawdę nie miał nic przeciwko. Cieszył się z tego rodzaju bliskości.To było dobre.
- Długo jeszcze będziecie tak stać - odskoczyli od siebie przestraszeni, a potem odetchnęli głęboko. W kuchennych drzwiach stała uśmiechnięta pani Sara - jakbym się nie odezwała to pewnie za jutro byście zauważyli - patrzyła na nich z lekkim rozbawieniem w oczach,
- Zaraz zrobię herbaty  - Nickolas w końcu drgnął i ruszył się z miejsca, przechodząc obok stołu odsunął dla niej krzesło
- Dziękuję
- Em...Nie wydaje sie pani zdziwiona tym..- czuł się głupio
- Czemu miałabym się dziwić dzieciaku? W samochodzie widziałam wystarczająco i potrafię wyciągać wnioski.
- No, bo nie wygląda pani na osobę tolerancyjną - Nick zachichotał - Ej no co się głupku śmiejesz?!
- Nie wyglądam ?! A jak wygląda tolerancyjna osoba? - starszy chłopak postawił przed na kubek pełen gorącego naparu, a ta od razu zabrała się za jego wypicie. Dan zastanawiał się przez kolejnych kilkanaście minut nad tym jak powinna wyglądać taka osoba i nic nie przyszło mu do głowy.
- Nie mam pojęcia - wymamrotał, a kobieta tylko uśmiechnęła się. Dobrze było im tam tak siedzieć teraz razem i gadać od tak po prostu. Wszyscy bili w tej chwili rozleniwieni i wydawać by się mogło, że taki stan rzeczy się utrzyma. Jednak chwile później w przedpokoju rozległ się potworny huk i wszyscy poderwali się na równe nogi by zobaczyć co się stało. Flora właśnie podnosiła się z klęczek. Była w kasku ochraniaczach, a na nogach miała rolki. Za nią ze skruszona miną stała Alex. Gray wstała w końcu i szybko pozbyła się sprzętu z nóg i na bosaka w samych skarpetach przeszła głośno tupiąc do kuchni z obrażona miną.
- Florciu czekaj, przepraszam - krzyczała za nią Alex w pośpiechu ściągając buty, przechodząc obok Nickolasa wcisnęła chłopakowi reklamówkę. Chwile później wszyscy już siedzieli w kuchni popijając herbatę.
- Ano, chłopaki. Tam macie naleśniki od mamy Flo - powiedziała Alex kiedy odstawiła kubek na blat - Mówi, że nie pozwoli wam się żywić tylko pizzą i innymi takimi wynalazkami 
- Ale ja gotowałem dopiero co ! - był wręcz oburzony. Jak mogli go posądzać o nadmierne jedzenie fast foodów. Sara się uśmiechnęła.
- No ja też tu nie przyszłam na same pogaduchy. Pomyślałam, że warto was trochę dożywić. Tam macie obiad z dwóch dań
- Przecież my jemy. Nie jesteśmy niedożywieni czy coś !! - dalej się burzył
- Ty się akurat w tej sprawie nie wypowiadaj. Jesteś za lekki
- Nick !!!
- No co ? To jest fakt. - stwierdził ze spokojem
- Nieprawda
- Prawda
- Nieprawda
- Prawda
- Nieprawda
- Prawda
- Dość ! Floro przynieś wagę z łazienki. Zaraz sprawdzimy jak to z wagą Daniela jest naprawdę - skrzywił się. No przecież zjadał wszystko. Prawie. Kilka minut później zszedł z wagi i zerknął na Sarę. Smith nie miała zadowolonej miny.
- Trzy kilo niedowagi. No co to ma znaczyć - wsparła się pod boki, a on się cofnął i schował za Nickiem  - Chłopak ci nie pomoże. Jutro zabieram cie do znajomej. Zaraz ustalimy jakąś dietę. Tak być nie może. A teraz dziewczyny wskakiwać mi na wagę. Zobaczymy jak tam z wami. Mam nadzieję, że nie bawicie się w żądne odchudzanie.


(Alex - późnym wieczorem)  

Pożegnały się już. Flora otworzyła drzwi i wyszła. Alex tez zamierzała to zrobić i choć coś nie dawało jej spokoju to nie wiedziała co. Spokojnie wyszła za swoja dziewczyną, by po chwili na chodniku zrównać z nią krok. nocowała u Flo więc nie musiała się martwic o dojazd do domu (autobusem 10 minut, na piechotę 20). Rodzice Flory wiedzieli o ich związku i tylko się uśmiechali kiedy dziewczyny trzymały się za ręce schodząc razem na śniadania. Jej rodzice chybaby zeszli na zawał gdyby się dowiedzieli, więc im nie mówiła. Weszły do domu i od razu do pokoju. Jak zawsze czekał tam na nie posiłek. Po pospiesznym skonsumowaniu go dziewczyny zaczęły się przygotowywać do snu. Przez ten cały czas zastanawiała się co tez takiego cały czas jej umyka. Rozbolała ją od tego głowa i postanowiła sobie dać spokój. I właśnie w tedy kiedy już niemal zasnęła z pełną mocą zdała sobie sprawę z tego co tak ją całe popołudnie męczyło. Porwała telefon z szafeczki obok łóżka, pospiesznie go odblokowała i wybrała numer telefonu. jej kochanie przyglądało się wszystkiemu ze zdziwieniem. nie odebrał od razu. zadzwoniła po raz drugi.
- No co tam?
- Jakie no co tam Nick - wy warczała w aparat
- Co jest? - chłopak był spokojny. Najwyraźniej nie wiedział w jakim celu dzwoni
- Ty się pytasz ?! No naprawdę myślałam, że nie jesteś tak tępy. Powinnam się obrazić, bo nic mi nie powiedziałeś! - prawie krzyczała
- Alex, ja nawet w tej chwili nie wiem za co się gniewasz. Nie mam pojęcia o czym zapomniałem ci powiedzieć.
- Ty tępaku! Jesteśmy twoimi przyjaciółkami szmat czasu, a ty nie raczyłeś nam powiedzieć, że kurwa mać masz chlopaka. Powinnam cię zastrzelić.. - przerwał jej jego dźwięczny śmiech. Sapnęła z oburzenia.
- Wybacz nie było okazji - z wesołością w głosie oznajmił
- No akurat ci uwierzę 
- No nie było okazji. Naprawdę. Nie myślałem o tym, bo nadal mam w głowie Su - jego głos zmarkotniał - Jeśli to cie jakoś pocieszy to jesteśmy razem od... nawet nie tygodnia. - poczuła wyrzuty sumienia, że tak na niego naskoczyła.
- Przepraszam - wymamrotała
- Nie no, nie masz za co. Nic się nie stało.
- Ale...
- Cicho, nie marudź. Jak chcecie to koło 18 możecie jutro wpaść 
- No dobra. Okej 
- No to do zobaczenia 
- Na razie 
Odłożyła telefon i spojrzała na Florę. Leżała na boku z głową wspartą na ręce i miała na twarzy uśmiech od ucha do ucha. 
- Wiedziałaś - Gray pokiwała głową
"To widać. Tylko ty jesteś trochę mało spostrzegawcza" - pokazała edytor wiadomości, a potem telefon schowała pod poduszę i szeroko ziewnęła. Zaraz Alex też ziewnęła i położyła się. Nie było co się złościć
- Nie ważne już. Chodźmy spać. Dobranoc.
Wtuliły się w siebie i kila minut później pogrążyły się we śnie.   

2015/06/14

Libster Award

Tak w sumie to jest to druga nominacja. A nominowałam się sama prawie - Sarabeth M. napisała cytuję  "Niech się nominują pierwsze jedenaście osób, a co!" koniec cytatu. Tak więc korzystam^^. I mam nadzieję, że się w tej 11 zmieszczę.

1. Co sądzisz o swoich opowiadaniach?
Odpowiednich? Mam to jedno i jestem średno zadowolona. Wiem, że strasznie to wszystko ciągnę...A na początku było tak dobrze:/
 
2. W jaką postać swojego opowiadania chciałbyś/chciałabyś się wcielić?
Chyba we Florę - choć tu tego nie widać to Flo jawi mi się jako dziewczyna która czerpie z życia całymi garściami i zupełnie nie przejmuje się tym, że nie może mówić jak inni. Zawsze otwarta na nowe znajomości i wytrwała w postanowieniach i pielęgnuje zarówno swój związek, przyjaźnie jak i pasje.

3. Czy w Twoich opowiadaniach istnieją postacie, które z chęcią byś zabił/zabiła?
Puki co nie

4. FABuła czy FAPuła (wolisz w opach fabułę czy seksy)?
To zależy.

5. Ostatnia przeczytana przez Ciebie książka?
"Nefrytowy tron" autorstwa Naomi Novik

6. Co Ci się w w/w książce spodobało?
Smoki (cała seria o smokach)
   
7. Jakie znasz/chcesz poznać języki?
Japoński, Francuzki i może Rosyjski

8. Chcesz podróżować w przyszłości?
Tak

9. Gdzie?
Japonia

10. Dlaczego do tego miejsca?
Zawsze o tym marzyłam
 
11. Cieszysz się z nominacji?
Tak ciesze się. Może zawaliłam poprzednią nominację ale nie tę:)

Ja nominuję Sarabeth.M moi drodzy. 

1. Lubisz horrory?

2. Jakiej muzyki słuchasz?

3. Jaka postać z tego opowiadania przypadła Ci do gustu najbardziej?

4. Opisz dlaczego akurat ta.

5. Położysz się w otwartej trumnie? 

6. Masz do wyboru 3 moce: telepatia, telekineza i regeneracja. Którą wybierzesz?

7. Dlaczego?

8. Jakie fantastyczne zwierze przygarnęłabyś do domu?

9. Ulubione danie.

10. Podoba Ci się to opowiadanie?

11. Czy przeczytałabyś inną historie  mojego autorstwa ?


2015/06/04

Rozdział 24

(Daniel)

Czuł jak nogi mu miękną ale biegł dalej w kierunku znanego samochodu. Mało nie urwał klamki w drzwiach, ale jakoś udało mu się je otworzyć. Wsiadając uderzył się w głowę. Zaraz obok niego usiadł Nick. Daniel miał w głowie milion pytań i bardzo się zmartwił.kiedy tylko drzwi za starszym chłopakiem zamknęły się z trzaskiem Sara ruszyła.


(Sara)

Podczas krótkiej jazdy do szpitala obserwowała siedzących na tylnym siedzeniu młodzieńców. Obaj okazywali zdenerwowanie. Starszy miętolił skraj koszuli, a młodszy zagryzał nieustannie dolna wargę. Nie miała pojęcia jak choć na chwile wyrwać ich z tego stanu. Odgarnęła włosy za ucho, włączyła kierunkowskaz i zatrzymała się na światłach. Zaczekała aż sygnalizacja się zmieni, skręciła i po raz kolejny zerknęła na chłopców. W zdziwieniu uniosła brew. Każdy z nich patrzył teraz przez "swoją" szybę podpierając zewnętrzny policzek ręką lecz nie to ją zaskoczyło. Chłopcy siedzieli od siebie jak najdalej się dało, a jednocześnie pomiędzy nimi na samym środku kanapy były splecione ze sobą dłonie. Nigdy nawet przez chwilę nie przeszło jej przez głowę, że Daniel mógłby chcieć związać się z jakimkolwiek chłopakiem . A tu proszę. Życie lubiło płatać figle. W sercu zrobiło jej się odrobinę cieplej pomimo tego, że Susan leżała w szpitalu. Nigdy nie gardziła osobami odmiennej orientacji, choć sama nie związałaby się z inną kobietą. Zawsze kiedy w towarzystwie schodziło na takie tematy ona sama ku zdumieniu rozmówców twierdziła - "Miłość nie patrzy na wiek, ani płeć. Każdy zasługuje na kawałek własnego nieba". Dlatego też nie skomentowała togo co się działo. Jechała dalej i zatrzymała się dopiero na szpitalnym parkingu. Było jej niedobrze z nerwów. Kilka minut później wysiadali z windy na 3 piętrze. We wskazanym pokoju jej nie znaleźli. Zmartwieni poszli do pokoju pielęgniarek i tam dowiedzieli się, że Susan zabrano na dodatkowe badania i niedługo powinni ją przywieźć z powrotem. Tak więc musieli poczekać.


(Nickolas)

Przyglądał się Danielowi krążącemu w te i z powrotem po korytarzu. Mamrotał coś pod nosem bez ustanku za to on siedział sztywno z dłońmi zaciśniętymi w pięści. Sara stała oparta o ścianę z rekami założonymi na piersi. Każdy miał swój własny sposób na wszystko. Kiedy w końcu w  korytarzu zabrzmiał terkot kółek od łóżka szpitalnego część napięcia z nich uszła. Jednakże tylko w niewielkim stopniu. Chciałby móc cofnąć czas o dobę...nie o 2. Nie upić się i zatrzymać Susan w domu, albo pójść z nią. Oglądanie tej dobrej kobiety w takim stanie jemu samemu sprawiało ból. McCartney miała jedna stronę twarzy granatową, a druga zupełnie normalną  z tym że z tamtej strony na oko został nałożony opatrunek. Całą głowę miała w bandażu i Nickolas zastanawiał się czy nie ogolili jej na łyso. Na odkrytych ramionach było kilka sińców, ale nic po za tym. Innych widocznych obrażeni nie widział. Łóżko pchały dwie pielęgniarki,a obok szedł doktor. Mężczyzna na pewno starszy nawet od Sary zatrzymał się obok ordynator. Odciągnął ją na bok i przez kilka minut rozmawiali cicho. Sara wyraźnie się rozluźniła, ale nie uśmiechnęła. Czyli jest kiepsko, ale mogło być znacznie gorzej. Miał nadzieję, że się nie pomylił. W końcu kobieta podeszła do nich.
- Chlopaki...Posłuchajcie...Susan ma kila sińców na całym ciele, 2 złamane żebra, niewielki uraz oka, krwiaka na twarzy ale na całe szczęście kości nie pękły no i chyba najgorszy z tego wszystkiego jest uraz głowy...Nie zagraża jej życiu, ale jest na tyle poważny, że organizm postanowił zastosować mechanizm obronny. Wszelkie badania to potwierdzają... - Sara szybko wytarła oczy wierzchem dłoni - Su wpadła w śpiączkę i nie wiemy kiedy się obudzi - Nickolasowi żołądek zawiązał się w ciasny supeł, spuścił wzrok na swoje dłonie i nie odzywał się przez długie minuty. W końcu jednak wstał z plastykowego krzesełka i podszedł do Daniela. Potrząsnął chłopakiem lekko wyrywając go z zapewne ponurych myśli i spojrzał na Sarę. Prawie nie widać było po niej niepokoju, ale on znał ją już całkiem dobrze i wiedział, że ta sztywna sylwetka i groźna mina to wszystko co będą teraz oglądać w najbliższym czasie na jej twarzy. 
- Możemy do niej iść? - Shmit skinęła im głową. Weszli do wskazanej im wcześniej sali i stanęli wokół łóżka, Daniel niepewnie chwycił dłoń nieprzytomnej kobiety i pogładził ją kciukiem, Nickolas zrobił to samo z drugiej strony.
- Wracaj do nas szybko Su - przełknął rosnącą w gardle gulę - I nie martw się damy sobie radę. Jak wrócisz do domu wszystko będzie na swoim miejscu.    

...

Po cichu liczę na to, że mnie za to nie udusisz Sarabeth M. Mimo wszystko mam nadzieję, że się rozdział podoba. Pozdrawiam wszystkich czytelników tego bloga i życzę miłego oraz słonecznego długiego weekendu.

2015/05/16

Rozdział 23

Ach witam Was wszystkich po raz kolejny. Powiem szczerze, że teraz to ja powinnam pisać jakąś pracę na zajęcia, ale nie mam do tego głowy. Zamiast tego mam tu taki sobie rozdzialik:D. Miłej lektury życzę^^

...

(Susan)

Nie mogła wiedzieć, że w tej właśnie chwili w jej własnym domu dzieją się rzeczy ważne i warte świętowania. Jednak pomimo tego postanowiła uczcić to o czym już wiedziała. Zadowolona po wyjściu z sądu udała się prosto do pobliskiego supermarketu. Chciała zrobić jakieś dobre ciasto. Wiedziała, że chłopcy z chęcią pochłoną cukiernicze dzieło. Była tylko ciekawa czy spodobają jej się rewelacje jakie dla nich miała. Szła właśnie na najbliższy przystanek z dwiema torbami pełnymi składników nie tylko na ciasto kiedy w kieszeni poczuła najpierw wibracje telefonu, a potem usłyszała dzwonek. Przełożyła jedną z reklamówek do drugiej ręki, wydobyła komórkę z kieszeni i odebrała. Telefon był z sądu. Musiała iść do pracy. Ustalone wcześniej było, że inna młodsza psycholog przyjdzie dzisiaj, ale dziewczyna nieszczęśliwie złamała nogę. Tak więc czekała ją rozprawa. Świętowanie będzie musiało poczekać. Pospiesznie wysłała chłopakom sms i wyłączyła telefon. 

(popołudnie - Daniel)

Odkąd się uspokoił po rozmowie w pokoju siedzieli na dworze. Każdy z nich leżał wygrzewając się na słońcu. Trzeba było korzystać z okazji w końcu nie wiadomo było kiedy zawita jesień i to ta prawdziwa, a nie kalendarzowa. Powyciągani na  leżakach, ani myśleli wstawać. Nawet do telefonu Nickolas nie wstał tylko go podniósł go z trawy, a potem go w te trawę rzucił. Teraz znowu rozległ się sygnał wiadomości i starszy chłopak poszukiwał telefonu po omacku gdyż nie chciało mu się podnosić głowy do góry. W końcu udało mu się telefon w swoje ręce dostać. Nim jednak zdołał go odblokować do ogródka wpadła Alex.
- Ej no! Co z wami jest. Zbierać się i to już! Raz, raz migusiem - zaklaskała dwukrotnie w dłonie
- Ty pisałaś ten sms z przed naszych drzwi czy jak? - wyburczał Nick, a Daniel się zaśmiał 
- Przestań marudzić. Na bank nie pisała tego pod drzwiami. No ale jak się próbuje korzystać z telefonu prawie śpiąc to...No widzisz takie efekty - puścił Alex oczko - A tak w ogóle co tam miałeś napisane?
- Nie mam pojęcia - Collins podrapał się po głowie, a Dan i Alex zachichotali
- Ruszcie sie idziemy do skate parku. Florcia opanowała jakieś nowe triki na deskę - dziewczyna zaczęła podskakiwać w miejscu pokazując im swoje całe uzębienie. Daniel pokręcił głową z niedowierzaniem. Znał dziewczyny już ze 3 - 4 miechy, a mimo to nadal dziwił się jakim cudem od taka Alex od nadmiaru energii jeszcze nie wybuchła. Usiadł na leżaku, założył sandały i podkoszulek po czym wstał i podszedł do Nicka, który ani myślał się ruszyć. Podniósł z ziemi szlaucha i podał dziewczynie, a potem odkręcił dopływ wody. Wrzask był okropny, ale poskutkowało. Nickolas stanął na nogach. Mokry i najwyraźniej odrobinę zły. Bardzo starali się z niego nie śmiać. W końcu Dan poszedł do kuchni i naskrobał na notatniku przyczepionym magnesem do lodówki wiadomość dla Susan dokąd idą i kiedy wrócą, zabrał z szafki zapasowe klucze od domu i wyszedł na zewnątrz. Przed frontowymi drzwiami poczekali na lenia, po zamykali wszystko i poszli. Daniel lubił obserwować Flo robiącą te wszystkie sztuczki, bo jak kiedyś powiedziała Alex, Gray po prostu wymiatała. Wolał to niż smażyć się na słońcu za domem.

(parę minut po 22 - Nickolas)

Zapalił światło w korytarzu i cicho wszedł do środka. Susan zapewne spała już i ani on ani Dan nie chcieli jej budzić. Z uśmiechami na twarzach zsuwali buty i na palcach przemknęli na piętro. Nie byli głodni, więc nie odwiedzali kuchni. Popołudnie mieli udane i bardzo wesołe. Teraz jednak czas na odpoczynek. Daniel miał jutro iść do szkoły. Zanim jednak poszedł do siebie uśmiechnął się do swojego chłopaka i przyciągnął go do siebie po czy mocno uścisnął i wypuścił. Teraz mógł się położyć.

(wcześnie rano)

Ktoś szarpał go za ramie najwyraźniej próbując go przedwcześnie obudzić. On miał dzisiaj wolne, więc nie zamierzał wstawać do 10. Wyrwał rękę i owinął się kołdrą i prawie już z powrotem spał kiedy poduszka została mu wyrwana z pod głowy. Z grymasem niezadowolenia i prośbą o opuszczenie jego lokum podniósł rzeczoną część ciała spodziewając się ujrzeć Susan. Tymczasem przed oczami zobaczył zatroskane oblicze Daniela i natychmiast sie rozbudził. Wygrzebał się z pościeli i usiadł na skraju łóżka.
- Co się stało?
- Susan chyba nie było w domu na noc. Jej obiad stoi w lodówce. Próbowałem się do niej dodzwonić z twojej komórki ale włącza się tylko sekretarka. Jak zadzwoniłem do pani Sary i zapytałem czy jej u niej nie było to powiedziała, że nie widziała jej od grilla w zeszły weekend - Nickowi zrobiło się zimno ze strachu. Taka sytuacja nie miała nigdy miejsca, ale nie mógł sobie pozwolić na panikę.
- Spokojnie - położył dłonie na ramionach Daniela i poważnym ale tez spokojnym tonem powiedział - Musisz zjeść śniadanie i iść na zajęcia inaczej Su nam potem uszy natrze. Ja tez już wstaje, zjem i podzwonię trochę po jej znajomych. nie martw się - młodszy się nieco rozluźnił jednak strapiona mina nie zniknęła z jego twarzy
-  Dobrze. Jadłem i zaraz będę wychodził. Ale daj mi znać jak coś będziesz wiedział.
- Nie ma sprawy - po tym zapewnieniu chłopak wyszedł, a Nick tak jak powiedział wstał i ubrał się i zszedł na dół. Nie miał ochoty na śniadanie. Niepokój skutecznie odbierał mu apetyt. W ciągu następnych 3 godzin obdzwonił wszystkich znajomych kobiety i nie dowiedział się niczego. Już nie wiedział co robić i ta cisza w domu doprowadzała go do szału. Pod wpływem chwili włączył telewizor i przełączył na lokalny kanał informacyjny. Monotonny głos prezenterki zawsze pozwalał mu się chociaż na chwilę wyłączyć. Jednak nie tym razem. Po jego ciele przebiegły nieprzyjemne dreszcze, a żołądek zawiązał się w supeł kiedy dziennikarka przedstawiła apel wystosowany przez policję.

(pracownia biologiczna, gdzieś koło godz 12 - Daniel)

Zupełnie nie mógł się skupić na zajęciach. Jego nowy partner z ławki Sam co i rusz go szturchał by wytrącić go z zamyślenia. Skutkowało na parę chwil. Jego myśli zaprzątała  Susan. Nie miał głowy do słuchania, ani robienia notatek. Bezmyślnie bazgrał tylko po kartce. 
- Możesz mi powiedzieć o czym mówiłam? - niespodziewanie pani Anderson stanęła przed jego ławką i zwróciła wprost do niego. 
- Nie mam pojęcia - odpowiedział szczerze bez cienia skruchy w głosie. Wiedział, że właśnie podpadł u najostrzejszej nauczycielki w szkole (tak krążyła o niej opinia wśród uczniów)  ale naprawdę niewiele go to teraz obchodziło. Otyła starsza kobieta z grymasem wiecznego cierpienia na twarzy rozchyliła usta by wygłosić pod jego adresem jakiś złośliwy komentarz kiedy rozległo się pukanie do drzwi klasy.
- Proszę - oschły ton kobiety najwyraźniej dotarł do osoby za drzwiami i ta już moment później znalazła się wewnątrz. Na twarzy nauczycielki po raz pierwszy zagościł uśmiech, a włosy na karku Daniela stanęły dęba. Przeczuwał niedobre wieści.
- Dzień dobry, pani Anderson. Czy mógłbym prosić o zwolnienie Dniela Atkinsa z reszty zajęć...
-Wiesz, żę cie lubię, ale... równie dobrze wiesz, że nie ma takiej możliwości chłopcze. A i wyjaśnij mi co masz wspólnego z tym nieukiem - wskazała Daniela palcem
- Proszę pani nie mam czasu...
- Tak się nie mówi do starszych. Nie to ci wkładałam do głowy przez całe liceum Nickolasie Collinsie - uderzyła otwartą dłonią w najbliższą ławkę - Wytłumacz się natychmiast! - na twarzy Nica pojawiło się zniecierpliwienie - Daniel też jest adoptowany przez Susan McCartney - wywarzał Collins przez niemal zaciśnięte usta nadal stojąc na baczność
- Nie tym tonem...- Nickolas sapnoł
- Zlituj się Żyleto, naprawdę nie mam czasu  - kobieta sapnęła z oburzenia, a Nick poczochrał sobie włosy - Wpisz mu to zwolnienie! Daniel zbieraj rzeczy, idziemy. Sara czeka z samochodem na dole. - chłopak błyskawicznie zgarnął wszystko do torby i ruszył do drzwi. Wychodząc powiedział cicho "do widzenia". Całą drogę do wyjścia biegli. Odezwał się dopiero przy drzwiach frontowych szkoły.
- Co się dzieje?
- Ktoś pobił Su. Sara nas zawiezie do szpitala.

CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.