2015/12/03

Rozdział 29

Macie rozdział. Liczę, że się spodoba 

(Nickolas)

Jeszcze przez kilka dni po ogłoszeniu wyroku media nie mówiły o niczym innym. Drażniło to ich obu. No niby docierało do nich, że to jest świeże mięsko dla opinii publicznej, ale ile można...Obaj zgodnie przeskakiwali pospiesznie kanały informacyjne kiedy oglądali telewizję. Założył buty na nogi i porwał kurtkę z wieszaka. Po chwili namysłu złapał również parasol i wyszedł. Potrzebował ruchu. Kiedy siedział w domu dostawał szału. Miał za dużo myśli w głowie, a ruch pozwalał mu to jakoś poskładać do kupy. Szedł znajomymi alejkami kiedy ktoś na niego wpadł i mocno do niego przywarł. Mnóstwo rudych loków przesłoniło mu pole widzenia i pozwoliło zidentyfikować przylepę. Andrea była mu tak bardzo potrzebna jak kula u nogi. Upierdliwe dziewczę które w liceum przyczepiło się do niego i do tego ubzdurało sobie, że się kiedyś pobiorą. Tylko co ona tutaj robiła? Z tego co pamiętał miała pojechać do Francji na studia. Odsunął ją stanowczo od siebie.
- Och, kochanie już jestem. Bardzo tęskniłeś? - uśmiechnęła się zalotnie, a on skrzywił.
- Ile razy jeszcze mam ci to powtórzyć. Nie interesujesz mnie i nie życzę sobie żebyś mówiła do mnie kochanie...
- Uwielbiam jak się tak droczysz. To jest urocze ale czasem mógłbyś przestać i powiedzieć te dwa magiczne słowa...
- Są wyjątkowe...
- Tak wiem. I stają się tylko słowami jak je powtarzasz zbyt często. Tylko, że ja nigdy...
- ...i nie są zarezerwowane dla ciebie. Jest taka jedna osoba której mogę to wyznać tutaj na środku ulicy jeśli tylko się pojawi. Nawet uklęknę na chodniku. Dla ciebie nie zrobiłbym nic, bo mnie nie obchodzisz. Tylko irytujesz. Jednego mogę ci pogratulować. Jesteś strasznie wytrwała. I to tyle. Weź w końcu użyj mózgu. To raczej nie jest takie trudne zwłaszcza, że jesteś inteligentna. Dobrze o tym wiem. Tylko udajesz pustaka żeby się przypodobać. Myślisz, że co?! Polecę na to albo na kasę! Trochę mi ciebie szkoda. Sama jesteś sobie winna.
- Ale ja tyle lat się starałam...
- Nie prosiłem o to i od początku dawałem ci jasno do zrozumienia, że nic z tego...
- Myślałam...
- Wiesz co chyba raczysz żartować. Gdybyś faktycznie myślała dawno byś dała mi spokój. A po za tym powiem to po raz kolejny. Nie interesujesz mnie ani ty ani pieniądze twojego ojca - ostanie zdanie powiedział najostrzejszym tonem na jaki było go stać, odwrócił się do niej plecami i odszedł. O spacerze już nie było mowy. Wrócił więc do domu, zamknął drzwi frontowe i położył się na kanapie w salonie.


(Flora) 

Musiała potrząsnąć Danem żeby zwrócił na nią uwagę. Pieron wiedział co chłopakowi mogło przyjść do głowy po zobaczeniu czegoś takiego. Byli za daleko żeby cokolwiek usłyszeć i chłopak mógł wyciągnąć z tego złe wnioski. Zmusiła go do skupienia się na tym co tu i teraz, a potem przedstawiła mu najkrócej jak się dało sytuację pomiędzy Nickolasem i Andreą. Chyba nie do końca jej uwierzył. Zirytowana odepchnęła go od siebie, pokazała "Idź do domu! Porozmawiaj!" i odbiegła w przeciwnym kierunku. Nie zamierzała dalej się wysilać w tej sprawie. Sami musieli to ogarnąć.

(Daniel)

Z ociąganiem ruszył do domu. Nie bardzo chciał przejść obok tamtej dziewczyny ale nie bardzo miał jak ją ominąć. Była ładna, bardzo ładna. Przyspieszył kroku. Musiał porozmawiać. Bo inaczej się zamęczy. Szybko dotarł do celu. Cicho otworzył drzwi frontowe i po ściągnięciu butów wszedł dalej. Nickolas leżał na kanapie z zamkniętymi oczyma jednak nie spał. Przynajmniej tak mu się wydawało. Daniel usiadł na skraju mebla, a chwile później Nick zrobił mu jeszcze więcej miejsca krzyżując nogi w kostkach. Otworzył tez oczy.
- Jeśli jest coś o co chcesz zapytać to śmiało - zielonooki przygryzł wargę
- Jest całkiem ładna, no nie...i chyba...czy ty zerwałeś z nią przeze mnie? Nie z resztą nie ważne - wstał gwałtownie z zamiarem odejścia.

(Nickolas)

Zerwał się do siadu i chwycił go za rękę. Pociągnął lekko z powrotem na kanapę. Miał ochotę wybuchnąć śmiechem, ale tego nie zrobił.
- Nie zerwałem z tą dziewuchą. Tylko dość dobitnie powiedziałem żeby się odczepiła bo ani mnie ona nie interesuje, ani kasa jej ojca. Mam nadzieję, że dotarło - widząc te niepewną minę westchnął. Uniósł jego brodę i popatrzył w te dwa piękne szmaragdy  - Chodziła ze mną do liceum i od początku strasznie się do mnie kleiła. Ale nigdy nie interesowała i nie potrafiła tego zrozumieć. Ma na imię Andrea. Miałem z nią same problemy. Zapisała się na te same zajęcia co ja, stała na przerwach na początku obok mnie, ale z czasem zaczęła się przysuwać coraz bliżej i w końcu wieszała mi się na ramieniu. W którymś monecie ludzie przestali ze mną rozmawiać czy nawet witać się. Nie mogłem się przez nią nawet do toalety ruszyć się sam. Któregoś dnia zwyczajnie nie wytrzymałem i odepchnąłem ją. Uderzyła wtedy w szafki i rozwaliła głowę. Zawiesili mnie za to, a miałem świadków. Przez miesiąc uczyłem się w domu. Myślę że to była zasługa jej ojca. Ma jakąś firmę, ale ponoć chciał żeby jego córka dorastała wśród normalnej młodzieży. Tylko jej nie za bardzo idzie. W każdym bądź razie wcale nie odpocząłem przez okres zawieszenia. Codziennie stała pod moimi oknami - skrzywił się - Przeszedłem przez tę debilkę załamanie nerwowe i dopiero kiedy mało nie dostałem świra jej tatuś przepisał ją gdzie indziej za miasto. Do szkoły z internatem, ale i tak widywałem ją za każdym razem jak były jakieś ferie czy święta. Ostatnio miałem nadzieję, że mam ją z głowy. Miała wyjechać do Francji. I mam nadzieję, że po tym jak powiedziałem jej, że mam kogoś kogo kocham i mogę to oznajmić na środku ulicy wróci na te cholerne studia i w końcu znajdzie kogoś kto będzie ją chciał. Wierzysz mi?

(Daniel)   

Wierzył. Nikt kto chciałby kłamać nie patrzy się drugiej osobie w oczy. Już nie miał wątpliwości. Mógł spokojnie odetchnąć i tak też zrobił. Ulga wypłynęła z niego razem z wydechem. Znacznie się rozluźnił. A potem wiedziony jakimś nagłym impulsem przysunął się bliżej i złożył delikatny pocałunek na ustach swojego chłopaka. Nick był chyba zaskoczony bo odpowiedział dopiero po kilkunastu sekundach. Z każdą chwilą czuł się coraz pewniej. Chciał by Nickolas poczuł jak wielkie jest jego uczucie.


(Nickolas)  

Nie przejmował inicjatywy tylko pozwolił młodszemu działać według własnego uznania. Pocałunek stawał się coraz pewniejszy i pełen pasji. W końcu Daniel dotknął językiem jego wargi i pogłębił pocałunek. Kilka chwil później westchnął prosto w jego usta. Chłopak się rozkręcał. Podciągnął koszulkę i wsunął pod nią swoje dłonie. Samymi opuszkami drażnił jego skórę na brzuchu, a potem wyżej. Nickolas z kolei miał w tej chwili wolne dłonie i wiele go kosztowało by nie dotknąć Daniela. Nie zamierzał go spłoszyć. Jednak chyba wolałby się położyć na kanapie. Delikatnie więc odchylił się do tyłu, a chłopak który nie chciał przerywać niczego podążył za nim.


(Daniel)

~Tak jest wygodniej~ przemknęło mu przez głowę kiedy Nickolas położył się. Nachylony nad długowłosym wspierał się najpierw jednym kolanem o kanapę po chwili jednak przełożył drugą nogę nad czarnowłosym i zawisł nad nim. Po prostu próbował. Jego palce przesuwające się powoli po klatce piersiowej tego drugiego potrąciły jedną z brodawek. Nickolas jęknął mu prosto w usta. Danielowi ten pomrok się bardzo spodobał więc powtórzył gest, a potem chwycił brodawkę palcem wskazującym i kciukiem i delikatnie potarł. Jego partner zamruczał ponownie i wygiął się w delikatny łuk. Czuł jak jego klatka unosi się i opada kiedy oddychał, czuł wibracje pod palcami kiedy usiłował jęczeć ale połączane ze sobą wargi tłumiły te dźwięki. Daniel oderwał się w końcu od tych ust i przeniósł się na szyję. Pocałował miejsce znajdujące się kilka centymetrów pod uchem, a potem je polizał. Nickolas odchylił głowę w przeciwną stronę i przełknął ślinę. Zielonooki dalej pieszcząc jego jedną brodawkę nie odrywał się od szyi. Jego pieszczoty były ostrożne i delikatne. Kierował się symfonią dźwięków wydawaną przez starszego chłopaka. W końcu jednak i to przestało mu wystarczać. Oderwał usta od tego chętnego i uległego ciała. Dłonie też wyjął z pod koszuli i drżącymi palcami zaczął ją rozpinać. Nickolas obserwował go uważnie. Peszyło go to i przyprawiało o dreszcze które nie miały związku z przyjemnością. Kiedy udało mu się rozpiąć wszystkie guziki zaczął zsuwać koszule z Collinsa. Student mu pomógł. Przez chwile trzymał tę jedną sztukę odzieży w rekach i zastanawiał się. Przysiadł na jego udach i dokładnie obejrzał materiał. Nerwowo oblizał wargi i popatrzył w te czarne hipnotyzujące oczy.
- Czy mogę zawiązać ci oczy? 

(Nickolas)

Nie spodziewał się tego. Uśmiechnął się delikatnie, zabrał z rąk chłopaka swoja własna koszulę a potem jakoś udało mu się usiąść. Odrzucił materiał za siebie, odwrócił na chwile wzrok od tego zielonego przestraszonego spojrzenia i sięgnął do stojącej w zasięgu ręki pufy. Otworzył jej górę która cicho uderzyła o podłogę i chwycił pierwszy lepszy krawat po czym jego spojrzenie wróciło do twarzy jasnowłosego. Podniósł wolną dłoń i pogładził jego policzek kciukiem.  
- Ufam ci. Nie bój się niczego próbować. Jeśli coś mi się nie spodoba na pewno ci powiem - musnął jego wargi i wsunął w ręce krawat. Wiedział dlaczego Daniel się boi i akceptował ten jego lęk. W duchu bowiem wierzył, że któregoś dnia młodszy chłopak przestanie się chować przed jego wzrokiem.

(Daniel) 

Zawiązał materiał na węzeł z tyłu jego głowy, a potem z niejakim wahaniem chwycił za gumkę do włosów i zsunął ją z miękkich pasm. Sięgały do połowy łopatek i były równie ciemne co jego oczy. Przez chwile przepuszczał je miedzy palcami, a potem nachylił się i złapał zębami płatek jego prawego ucha. Chwilę je przygryzał, a potem zsunął usta niżej. Zatrzymał się w miejscu gdzie szyja łączyła się z barkiem i skubnął skórę zębami. Nickolas dyszał mu do ucha. Czuł swoją napierającą na rozporek męskość, ale nie chciał się dotykać. Mimo, że zawiązał mu oczy...Czułby się skrepowany. Zamiast tego splótł swoje dłonie razem z tymi drugimi. Jego język smakował ciało które znajdowało się pod nim. Chciałby go całego schrupać. Lizał więc i całował każde dostępne miejsce. Kiedy dotarł do sutków polizał końcem języka najpierw jeden potem drugi i wrócił do poprzedniego. Kreślił językiem wzory w okół brodawki przez kilka chwil i kiedy wydawało mu się, że chłopak się przyzwyczaił nakrył ten ciemny punkcik wargami i zassał zupełnie jakby chciał go naprawdę oderwać. Pierś studenta uniosła się w górę tym samym przyciskając się do jego ust. Daniel to przysysał się mocniej do brodawki, zataczał w okół niej wzory i trącał językiem, albo zostawiał go tak na chwile wilgotnego, a potem chuchał. Z czasem to samo spotkało drugi sutek, a kiedy i to mu się znudziło powędrował dalej.  Pocałunkami wyznaczał drogę w duł, czasem tez przygryzał lekko skórę co sprawiało najwyraźniej jeszcze większą przyjemność Nickolasowi, który nie był w stanie wyartykułować dłuższego zdania. Tylko prosił o więcej. W końcu dotarł do osłoniętych materiałem bioder. Uwolnił splecione z tymi drugimi dłonie, które zaczęły lekko drżeć i rozpiął klamrę paska, guzik i rozporek. Nickolas uniósł biodra by pomóc mu ściągnąć spodnie, a kiedy te zostały odrzucone na bok po prostu czekał. Daniel nie miał odwagi w tej chwili ściągnąć mu bokserek. W gardle zaschło mu zupełnie, więc przełknął ślinę. Poczuł lęk. Nie da rady przekroczyć tej granicy. Zadrżał. Czarnowłosy wyciągnął ku niemu rękę na oślep, a drugą podparł się by usiąść. Dotknął najpierw jego szyi potem policzka i odgarnął mu z twarzy przydługi kosmyk. Potem ponownie ułożył dłoń na policzku i pogładził skórę tak delikatnie jakby miała się rozpaść. Jakby Daniel zbudowany był z porcelany. A potem kierując się tylko dotykiem musnął jego wargi.

(Nickolas)

~Demony się obudziły~ pomyślał pogłębiając pocałunek ~Trzeba je odegnać~ działał na oślep i powoli. Najpierw tylko całował, a potem wsunął obie dłonie pod t - shirt i zadarł do góry te sztukę odzieży jednak nie zdejmował jej. Sunął opuszkami palców po rozgrzanej skórze. Kiedy w końcu poczuł jak spięte mięśnie się rozluźniają zdecydował się na kolejny krok. Chwycił jedną brodawkę i delikatnie potarł ja a potem puścił i zatoczył wokół niej palcem koło i ponowił czynności. Daniel wsunął mu dłonie we włosy i chciał zdjąć z oczu krawat jednak powstrzymał go i oderwał się od jego ust na chwilę. 
- Tak jest dobrze. Zostaw.
- Ale..ty..
- Sm bym go zdoił... gdyby mi nie odpowiadał. Jest w porządku i pamiętaj nie zrobię niczego czego byś nie chciał  - i uśmiechnął się do niego po czym zachłannie wpił się w jego wargi. W międzyczasie nadal gładził jego skórę. Postanowił się skupić na drobnych pieszczotach. Przeniósł się niżej na szyję. Zasłonięte oczy i słyszane sapnięcia bardzo mocno działały na jego wyobraźnię. Po dłuższej chwili oderwał się swojego zajęcia i poprosił partnera by położył się wygodnie i wskazał ostatnio dotykane miejsce. Teraz Daniel znajdował się niżej i Nickolas miał cichą nadzieję, że chłopak nie spanikuje. Kiedy jego prośba została spełniona kontynuował jak gdyby nigdy nic swoją wędrówkę na oślep. Kiedy dotarł do pępka kilkukrotnie okrążył go językiem, a potem dokładnie zbadał. Kilka chwil później dotarł do granicy jaką stanowił materiał spodni i nie zastanawiając się przesunął dłonie na te przeszkodę. Rozpiął mu spodnie, wsunął dłonie pod bokserki  i delikatnie owinął dłoń wokół gorącego i nabrzmiałego członka. Usłyszał głośniejsze niż dotychczas sapniecie i ciche niepewne drżące "n...nie" jednak uznał, że może je zignorować. Zaczął poruszać dłonią. Najpierw powoli. Z czasem Daniel oślepiony przyjemnością jaką mu dawał poprosił o więcej. I te prośby zostały spełnione. Nickolas przyspieszył ruchy dłonią czasem kciukiem pocierał żołądź, chuchał na nią, a czasem zwalniał kiedy wydawało mu się, że Daniel więcej nie zniesie. Kiedy był już tak bardzo pewien, że nie ma szansy na najmniejszy protest nachylił się lekko i wchłonął niemal cały penis kochanka  we własne usta.


(Daniel) 

 ~O Boże!~ wepchnął biodra lekko do góry kiedy Nickolas pochłonął go niemal całego i jęknął. Mgliście zdawał sobie sprawę z tego że wsunął dłoń w długie włosy partnera i gładzi jego głowę czasem ciągnąć go za długie pasma kiedy rozkosz odbierała mu zmysły coraz bardziej. Nie zdawał sobie również sprawy z tego, że przypadkiem zdjął zawiązany wcześniej krawat. Było mu tak dobrze i tak bardzo gorąco, a jednocześnie trochę niewygodnie.

(Nickolas)

Daniel po raz kolejny usiłował unieść powstrzymywane przez jego ręce biodra i Nickolas tym razem mu pozwolił, a nawet pomógł. Katem oka zarejestrował bowiem próbę zsunięcia z tyłka spodni razem z bielizną. Na chwilę zostawił rozochocony członek partnera bez opieki i pozbył się niepotrzebnego odzienia. Po czym bez zastanowienia wrócił do przerwanej czynności. Zielonooki z pełną możliwością ruchu nie krepowany już spodniami zgiął nogi w kolanach i rozchylił je nieco. Dłonie ponownie wplotły się w jego długie włosy.  Teraz miał więcej miejsca, a Daniel sam nadawał tępo wszystkiemu co się działo.


(Daniel)

Był już bardzo blisko, naprawdę długo nie wytrzyma.  
- Nick...ja zaraz..dłużej ...już... nie mogę... - próbował jeszcze odciągnąć jego głowę od swojego krocza, ale chyba tylko wyrwał mu włosy. A potem nie istniało nic po za spełnieniem , które przyćmiło wszystko inne.


(Nickolas)

Lekko słone nasienie partnera połknął, nie dlatego, że nie miał wyboru ale czuł, że to będzie właściwe. I bardzo możliwe, że jego chłopakowi to się nie spodoba, ale w tej kwestii nie pozwoli mu na za wielką awanturę. Podobało mu się nawet jeśli sam nie zaznał zaspokojenia. Uśmiech sam wpełzł mu na wargi tam pozostał. Kiedy po kilku minutach oddech młodszego chłopaka się unormował, a powieki skrywające te jego ukochane szmaragdy w końcu się uniosły, nachylił sie i złozył delikatny pocałunek na rozchylonych wargach Daniela.
 - Mam nadzieję, że było ci bardzo dobrze i jeszcze to powtórzymy - Daniel zarumienił się i odpowiedział uśmiechem. Nickolas zaczął się poważnie zastanawiać czy licealista wie co robi z nim w tej chwili. Wyglądał cholernie pociągająco z tymi zarumienionymi policzkami, opuchniętymi wargami, potarganymi przydługimi włosami i te oczy pełne radości i ulgi. Oblizał wargi, a potem zmusił sie do podniesienia z miejsca. 
- Wybacz, ale muszę iść do łazienki. Chyba jestem łysy - puścił mu oko. Jak już o tym wspomniał to faktycznie bolała go głowa po tym jak Daniel ciągnął go za włosy. Nie czekając na odpowiedz odwrócił sie i poszedł do łazienki która znajdowała się na parterze. Zamknął się od środka i najpierw stanął przed lustrem. Na całe szczęście okazało się, że wrażenie "oskalpowania" było mylne. Następnie wszedł do kabiny i odkręcił wodę. Musiał się sam zaspokoić tym razem. Ale może następnym...Przez szum wody przebiło się donośne pojedyncze stuknięcie. Uśmiech nie schodził mu z twarz pomimo tego. Już wkrótce...Taką miał nadzieję. 

(Daniel) 

Odszedł od łazienkowych drzwi kulejąc. Stłukł duży palec kiedy w nie kopnął. Zrobił się zły. Nie powinien zostawiać Nicka w takim stanie i kiedy sobie w końcu uświadomił swój egoizm okazało się, że chłopak zamknął się w łazience. Nie mając nic innego do roboty pozbierał rzeczy porozrzucane po podłodze i poszedł założyć na siebie coś luźnego. A i tak potem czekał prawie godzinę na czarnowłosego. Ten oznajmił swoje przybycie ręcznikiem.

(Nickolas)

Rzucił w niego ręcznikiem, a potem usiadł przed kanapą opierając się o jego nogi i czekał. Daniel po kilku dłuższych chwilach zabrał się za osuszanie jego włosów. Milczał. Było to bardzo wymowne milczenie. Poczekał, aż skończy, wstał, odwrócił się do niego przodem i wtedy dopiero się odezwał.
- Zamknąłem się od środka, żebyś nie wszedł z bardzo ważnego powodu. Nigdy ale to przenigdy nie chcę żebyś się do czegokolwiek zmuszał, a wiem że przyszedłeś tam bo pomyślałeś, że  jesteś strasznym egoistom , a skoro jesteśmy razem to musisz mi ulżyć. - Daniel w końcu zaczął patrzeć prosto na niego - Głupie masz to myślenie. Było mi dobrze dzisiaj na tej kanapie z tobą i szczerze...gdybyś wytrzymał jeszcze odrobinę dłużnej doszedłbym bez stymulacji - teraz nawet uszy chłopaka były czerwone na co mógł tylko się zaśmiać - Chciałbym oczywiście żebyś i ty mnie dotykał, ale tylko wtedy kiedy naprawdę będziesz gotowy. Tak jak to robiłeś na samym początku - cmoknął go w nos - W porządku już?
- Tak
- To dobrze. Teraz proponuje slalom pomiędzy info kanałami - wyszczerzył wszystkie zęby w uśmiechu i usiadł na kanapie obok Adkinsa. Ten chwile później obił go w pasie i oparł głowę na ramieniu. Było dobrze.

2015/11/02

Rozdział 28

Chciałam na początek podziękować za te liczne komentarze pod ostatnim postem. Naprawdę bardzo mnie zmotywowały do tworzenia. Aż mi dech w piersi zamarł :/.

Mam jedno pytanie do Was. Czy ktoś wie jak przenieść notatkę z telefonu na komputer? Ten post najpierw napisałam na telu gdzieś tak w pierwszej połowie zeszłego miesiąca, a potem chciałam zgrać i się nie dało. Przepisanie tego na piechotę zajęło mi wieki. Taka wiedza raczej byłaby przydatna, od choćby żebym nie musiała się męczyć, a i Wy mielibyście szybciej rozdział. No tyle. A teraz zapraszam do czytania...

(Daniel)

Biegł od autobusu do samych drzwi frontowych. Nie została na nim nawet jedna sucha niteczka. Na te ulewę zanosiło się całe przedpołudnie. Deszcz zaczął się kilkanaście minut temu. Zdążył wsiąść do autobusu zanim lunęło. Przekręcił klucz w zamku i otworzywszy drzwi wszedł do środka.
- Jestem - krzyknął ściągając ze stup przemoczone buty jednak nikt mu nie odpowiedział. Najwyraźniej starszego chłopaka nie było w domu. Mógł przecież być u Susan, albo u dziewczyn. W końcu miał jeszcze tydzień urlopu. A propos urlopu...W ciągu jednego tygodnia Nick bardzo się poprawił. Zniknęło rozdrażnienie i cienie pod oczami. Wróciła mu energia i apetyt. Jednak nadal był trochę za chudy. Collins zajmował się w tej chwili tylko chodzeniem na wykłady i ewentualnie prezentacjami czy czymś takim. A resztę czasu przeznaczał w dużej mierze na relaks w ich małym gronie albo krótkie wizyty u Su. Zielonooki przeskakiwał po dwa stopnie byleby znaleźć się jak najszybciej w łazience pod ciepłym strumieniem wody. Musiał się jakoś rozgrzać. Jeśli by zachorował to raczej byłby problem, a tak miał jeszcze szanse by zdusić to w zarodku. Ciepła woda działała także bardzo pozytywnie na jego po napinane mięśnie pleców i ramion. Tak więc kiedy Adkins wyszedł z pod prysznica miał w sobie więcej zapału do kolejnych obowiązków. Owinął biodra ręcznikiem i wyszedł z łazienki. Nie zamierzał paradować po domu nago ani w ręczniku  dlatego też poszedł do siebie po coś wygodnego. Nie zapalając światła poszedł do szafki i na oślep próbował wyciągnąć dres. Jednak pamięć go zawiodła i musiał posiłkować się światłem z małej lampki. Pospiesznie zakładał znalezioną odzież, a potem podniósł z podłogi mokry ręcznik i odniósł do łazienki na susznik. Wrócił tylko na chwilę do pokoju po to by zgasić lampkę stojącą na biurku i dopiero zwrócił uwagę na otoczenie. Jego łóżko było rozścielone, a pod kołdrą wyraźnie rysowała się czyjaś skulona sylwetka. Daniel nie miał problemu z odgadnięciem kto się tam kryje. Chwycił za róg przykrycia i odchylił je. Jego domysły się potwierdziły. Tyle, że nie wiedział co ma o tym myśleć. Nickolas leżał na boku z mocno zaciśniętymi oczami kurczowo ściskając poduszkę. Starszy chłopak był wyraźnie przerażony więc Daniel zrobił jedyną rzecz jaka mu w tej chwili przyszła do głowy. Położył się swobodnie obok drugiego chłopaka i zetknął swoje czoło z jego. Czarnooki rozchylił na moment powieki by zacisnąć je szybciej niż je otwierał kiedy na zewnątrz błysnęło i zagrzmiało. Burza była nad nimi. Daniel przysunął się jeszcze bliżej do drugiego ciała i objął Nicolasa. Nigdy by nie wpadł na to, że jego chłopak boi się burzy.

(Nickolas - późnym wieczorem)

Ściskał w dłoniach kubek z ciepłą jeszcze herbatą i nie spuszczał wzroku z podstawki która leżała obok naczynia. Chwile później obok pojawił się talerz z ciastkami. Odsunął  go od siebie tak daleko jak tylko pozwalał na to kuchenny stół. Jego żołądek urządzał właśnie rewolucję i przełknięcie choćby kawałka tych ciastek skończyło by się nie najlepiej. W końcu Daniel usiadł również z kubkiem i zapadła cisza. Kilka chwil później sam ją przerwał.
- Jakieś 7 czy może już 8 lat temu...- przełknął ślinę - w taką burzę wracaliśmy samochodem z kina na drugim końcu miasta. Ja, tata, mama i Bily Pojechaliśmy tam nie na seans, ale dlatego, że chciałem przeprosić kumpla. Oczywiście pogodziliśmy się i udało nam się namówić rodziców Bila by pozwolili mu jechać z nami. Tata zawsze jeździł spokojnie i nie baliśmy się tej ulewy. Jakieś dwie przecznice od domu były światła. Zmieniły się na czerwone i stanęliśmy. A chwile potem usłyszałem pisk opon i ryk klaksonu. To wszystko co z w tedy pamiętam - zamilkł na moment - Obudziłem się w szpitalu, tym samym w którym i ty leżałeś. Nie bardzo wiedziałem co się stało i przez pierwsze kilka dni nie dociekałem. Ale kiedy w końcu zapytałem... Przyszła do mnie moja doktor razem z psycholog i zaczęły mi wyjaśniać. Nie bardzo chciałem...mogłem...uwierzyć, że uderzyła w nas naczepa ciężarówki. Siła uderzenia była tak duża, że cały przód auta praktycznie zgniotło na płasko. Gdyby kierowca zdołał jakoś wyprostować ten zestaw...ale nie mógł. Ja wyszedłem z tego z wstrząsem mózgu, kilkoma zadrapaniami i złamaniem ręki z przemieszczeniem kości i pękniętym piszczelem. Bil do tej pory jeździ na wózku bo musieli mu amputować obie nogi. Nie widziałem go od dnia wypadku, nie mogłem go nawet odwiedzić. Cały czas pilnował go ojciec. Nie pozwolił mi, bo to prze ze mnie chłopak stracił nogi. Ale to nie była moja wina...- zwilżył wargi językiem - ...moi rodzice...nie mieli szans...żadnych szans - zamilkł na dłuższą chwilę - Wiem, że to nie była moja wina, ani moich rodziców i kierowcy tamtej ciężarówki jak się okazało też nie. Szef tego gościa robił jakieś przekręty i miał kontakty ze światem przestępczym czy coś...Nie ważne - machnął ręką - to nikomu nie przywróci zdrowia ani życia. I raczej nie sprawi, że przestanę się bać burz z piorunami - zacisnął mocno pięści i spuścił wzrok na blat stołu - Zawsze w tedy paraliżuje mnie strach i nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Gdybym dzisiaj nie zauważył wcześniej, że nadciąga prawdopodobnie znalazłbyś mnie albo w kuchni albo w łazience. Jakbym się nie schował chyba umarłbym ze strachu - parsknął - Nie no! To jest niedorzeczne! Śmieszne! Chłopak w moim wieku i  żeby bał się deszczyku z fleszem
- Ale to nie jest zabawne. Każdy ma swoje demony - Daniel chwycił jego nadal zaciśniętą w pięść dłoń i uściskał. To były ostatnie słowa jakie tego dnia padły w murach tego domu. Siedzieli jeszcze przez jakiś czas razem, a potem przyszykowali się do snu i każdy poszedł do siebie by odpocząć.

(Daniel)

Przekręcił się po raz kolejny z boku na bok. Zupełnie nie mógł zasnąć. Próbował na plecach, na lewym boku, na prawym boki i na brzuchu. To przykrywał się to odkrywał. W końcu usiadł i wypuścił powietrze z płuc, a potem wziął głęboki wdech. Wstał i zszedł na duł po drodze zaglądając do pokoju Nicka. Chłopak spał spokojnym mocnym snem człowieka sprawiedliwego. Zielonooki znalazł się w kuchni i od razu zaczął przeszukiwać szuflady. W marę jak robiło się ich coraz mniej jego frustracja przybierała na sile. Sukał konkretnej rzeczy i nie mógł jej znaleźć. Najbardziej denerwujący był fakt, że ten przedmiot ostatnimi dniami często miał w rękach. Otwierał z nadzieją ostania szufladę,  ale i tam nie znalazł. Usiadł na krześle i odchylił się lekko na nim. Przesuwał wzrokiem po szafkach i w tedy sobie przypomniał. Z uśmiechem na ustach przeszedł do salonu i w komodzie dopadł zdobycz. Pogładził czarno srebrny plastik i wrócił na górę. Teraz kiedy jego niepokój opadł mógł spokojnie zasnąć.

(Nickolas - kilka dni później)

Zwlekł się z łóżka z dużym oporem. Chyba się trochę rozleniwił przez te 11 dni urlopu, jednak bez wątpienia czuł się lepiej. zszedł na dół z zamiarem wypicia kawy i przystanął w wejściu do kuchni. Coś mu nie pasowało. nie potrafił tylko tego w pierwszej chwili sprecyzować. Wyciągnął swój ulubiony kubek, nasypał do niego kawy i włączył czajnik. Kilka minut później skąpą zawartość naczynia zalał wrzątkiem i nakrył spodkiem. Kiedy płyn się zaparzył chłopak usiadł przy stole i od razu to dostrzegł. Przedmiot który ostatnimi czasy wielokrotnie przewijał im się przez ręce i cały czas zawadzał. Srebrno - czarny walkman firmy Sony stał sobie najzwyczajniej w świecie teraz w pełnym świetle dnia. Jednak z jakichś przyczyn tak spokojnie stojąc sobie wywoływał niepokój. Spod podstawy urządzenia wystawał kawałek papieru. Na wierzchu było wypisane jego imię, a na odwrocie "Proszę wysłuchaj nagrania do końca." Po kręgosłupie przebiegł mu dreszcz. To nagranie na pewno mu się nie spodoba. Jednak przysunął sobie bliżej walkmana i zdecydowanie nacisnął "play". Po pomieszczeniu rozszedł się niepewny głos Daniela.

"Dzień dobry. Założę się, że niedawno wstałeś i pijesz kawę. Jeśli odważyłem się to zostawić na kuchennym stole to znaczy, że na bank nie ma mnie w domu, ale też nie jestem w szkole. Nie poszedłem sam. Pani Sara dotrzymuje mi teraz towarzystwa. Mam nadzieję, że dam radę...Postaram się...Bardzo bym chciał żeby już było po wszystkim...No bo widzisz...dzisiaj na godzinę 11:00 wyznaczono termin kolejnego przesłuchania...Na poprzednie nie poszedłem. Nie dałem rady i nie czułem się w ogóle gotowy. Ostatnio zrozumiałem, że nigdy tak naprawdę nie będę gotowy, by o tym swobodnie opowiadać...jednak...jeśli złoże zeznania to...mam taką nadzieję będzie mi lżej i chociaż to będę miał z głowy...A reszta jakoś się ułoży. Chciałbym żebyś wysłuchał taśmy do końca. Dobrze by było gdyby obok były dziewczyny. No i mam też prośbę. Poczekaj na mnie w domu, ale tylko w tedy jeśli nadal będziesz mnie chciał...jeśli nie będziesz się mną brzydził... - głos na taśmie ucichł na chwile - W tedy możesz na mnie nie czekać. No dobra... miejmy to już za sobą..."

Nickolas wysłuchał każdego drżącego emocjami słowa ściskając w dłoniach kubek. Kiedy nagranie dobiegło końca chłopak bardzo żałował, że nie było z nim dziewczyn, bo bardzo by mu się przydało ich towarzystwo. Przeszedł do salonu i usiadł na kanapie. Przetarł twarz dłoniom i podniusł telefon ze stolika. Napisał sms do Flo i czekał. Zarówno na nią jak i na zielonookiego, który właśnie przechodził po raz kolejny przez własne piekło. Tylko tyle mógł teraz zrobić...a może aż tyle.

(Flora) 

"Przyjdź. To pilne" te trzy słowa wzbudziły jej niepokój. bardzo szybko zbiegła po schodach i w biegu zakładała kurtkę i buty. Dystans który dzielił ich domy pokonała sprintem. Wpadała do domu przyjaciela bez pukania odzież wierzchnią ściągając w pośpiechu i zostawiając gdzie popadnie. Siedział w salonie i wpatrywał się w walkmana. Na twarzy miał jakiś bliżej nieokreślony grymas. Coś nim porządnie wstrząsnęło Usiadła obok i położyła dłoń na ramieniu i chyba to podziałało na studenta jak kubeł zimnej wody. Strząsnął jej rękę i podbródkiem wskazał srebrno - czarny odtwarzacz.
- Daniel właśnie jest w sądzie i składa zeznania - nacisnął jedne z szarych przycisków i kieszeń się otworzyła. Nickolas wyjął z niej kasetę i jej dał - Odsłuchaj tego w domu. Tylko z Alex. Dobra. - kiwnęła głową - No dobra, zrobię nam herbaty z sokiem - podniósł się i poszedł do kuchni, a ona zerknęła na taśmę. Jej oryginalny tytuł głosił "Medytacja - droga spokoju".

(Daniel - pożnie popołudnie)

Kiedy odpinał pas w samochodzie Sary marzył już tylko o tym żeby się położyć. Ten dzień był naprawdę ciężki. Wszystko było o wiele trudniejsze niż myślał. Przede wszystkim na początku było mu trudno nie tylko dlatego, że te wspomnienia były okropne. Nadal miał w pamięci poprzednie przesłuchanie. No i to, że nie znał żadnej z tych osób też robiło swoje. Nagranie się na kasecie było o wiele łatwiejsze. Na szczęście miał to wszystko już za sobą. No i wyrok dostał od razu do ręki. Wysiadł i wyciągnął z kieszeni klucze od domu i włożył je w zamek. Ku jego zaskoczeniu drzwi były otwarte, a nie tego się spodziewał. Z chwilą gdy przekroczył próg domu widok przesłonił mu jakiś materiał i ktoś ciasno oplótł go ramionami wyciskając zeń powietrze. Po chwili uścisk zelżał i w uchu usłyszał znajomy głos 
- Nigdy, ale to przenigdy nie myśl, że mógłbym się ciebie brzydzić. Rozumiesz! - przełknął rosnącą w gardle gule i  przylgnął do drugiego ciała. Nie potrafił się odezwać z nadmiaru emocji. Oddał uścisk może nie z taką siłą, ale chyba wystarczająco. Teraz już nic więcej nie było mu trzeba. 

(Sara) 

Stała oparta o framugę i obserwowała wszystko w ciszy. Kącik jej ust mimowolnie unosił się w górę choć bardzo starała się zachować obojętny wyraz twarzy. Daniel zrobił susa na przód, a Nick pokazał, że traktuje ich związek bardzo poważnie. Susan byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw. Oczywiście gdyby w końcu zdała sobie z nich sprawę. Bardzo jej tu brakowało.  

2015/09/16

Rozdział 27

(Alex)

Alex siedziała nieco zdziwiona na łóżku swojej drugiej połowy. Dopiero co usiadły. Po za tym wizyta u chłopaków po za małym "bum" Nicka była całkiem przyjemna. Jednak ta mina...Flora miała wyraz twarzy zapowiadający jeśli nie poważną rozmowę to kłótnie. Na pewno jedno z tych dwóch. Jednak nawet świadomość, że zaraz  może miedzy nimi wyniknąć jakaś sprzeczka nie powstrzymał jej przed zamoczeniem kolejnego kruchego czekoladowego ciasteczka w ciepłym mleku*. Chwile później z wielkim zapałem dziewczyna zabrała się za kolejne.

(Flora)

Z dezaprobatą patrzyła na Alex. Powody miała dwa. Pierwszy - ten ważniejszy - dotyczył Daniela, a drugi diety. Tego drugiego postanowiła nie poruszać. Flora jeszcze w zeszłym tygodniu deklarowała, że zmniejszy ilość jedzonych słodyczy, a teraz właśnie pochłaniała cały talerz domowej roboty kruchych ciasteczek. Flo się skupiła na ważniejszym problemie.
- "Musiałaś wyskoczyć z tym spaniem. Nadal nikomu dokładnie nie powiedział co się wtedy stało. Nadal go to pewnie trochę dręczy " - złościła ją ta bezmyślność drugiej dziewczyny co wyraźnie można było dostrzec w jej gestach - "Nie  pomyślałaś w ogóle o jego samopoczuciu. Dopiero co pokłócił się ze swoim chłopakiem, Susan jest w szpitalu po za tym on musi ogarnąć szkołę, dom i tę szkapę. To trochę za dużo dla niego. A ty mu..." - przerwała w połowie następnego gestu i zacisnęła szczęki ze złości. W takiej jak ta chwili naprawdę żałowała, że nie może mówić, a chciała krzyczeć. Alex w odpowiedzi na tę tyradę tylko wzruszyła ramionami i ugryzła ciasteczko.
- Raczej mu nie zaszkodziłam. Nie dramatyzuj tak. Oni sobie nieźle radzą. Nie róbmy z nich dzieci. Po za tym w sprawie Dana zdecydowanie przesadzasz. Nie możemy całe życie skakać wokół niego na paluszkach bo coś kiedyś ktoś zrobił. On idzie do przodu małymi krokami. Nie możesz go swoją troską zatrzymywać bo zrobisz mu krzywdę. Jakbyś nie zauważyła sam szuka kontaktu z Nickolasem. No i nie rumieniłby się tak na tę drobną sugestie - Flo rozluźniła się przetrawiwszy te kilka zdań i skinęła głową tym samym przyznając się do błędu, a potem sięgnęła po ciasteczko i za przykładem starszej dziewczyny zamoczyła wypiek w mleku. Kiedy to samo próbowała zrobić z kolejnym kubek został podniesiony do góry i jak najdalej w bok poza zasięg jej ramion. Alex najwyraźniej nie zamierzała się już dzielić. Jednak Flora należała do tych zawziętych osób, które mimo niepowodzeń dążą do celu. I tak przepychały się kolejne kilka minut do puki  nie złapała jej za łokieć i nie szarpneła. W wyniku takiego gwałtownego działania płynna zawartość naczynia wylała się prosto na Alex. Flora chciała przeprosić ale zapomniała o wszystkim kiedy przyjrzała się dokładnie. Mokra z przodu cieniutka bluzeczka przylepiła się dziewczynie do ciała, a po odsłoniętym fragmencie dekoltu spływały kropelki mleka. Patrzyła jak jedna z nich znika za linią materiału. Nachyliła się i zlizała końcem języka to co jeszcze nie "uciekło". To wszystko trwało kilka sekund i było gestem tak drobnym, a jednak...Oddech Alex nieznacznie przyspieszył, nie podnosiła więc wzroku tylko kontynuowała. Jej poczynania powędrowały nieco wyżej na odsłonięte fragmenty skóry ramion i szyję. Składała na tych miejscach delikatne pocałunki, a czasem przygryzała delikatnie miejsce by pocałować je lub polizać samym końcem języka. Alex lubiła takie drobne pieszczoty i chętnie im się poddawała. Kiedy dziewczyna w końcu odchyliła się do tyłu wspierając na wyprostowanych ramionach Flora również się pochyliła tak by nie przerywać kontaktu z ukochaną i wsunęła dłonie pod jej bluzkę i samymi opuszkami palców musnęła jej żebra. Dziewczyna gwałtownie wciągnęła powietrze do płuc i chwilę je wstrzymała, a potem powolutku wypuściła. Flora jeszcze chwilę drażniła wrażliwe na dotyk miejsca by w końcu znudzona przesunąć ręce odrobinę wyżej na zapięciu stanika. Bardzo podobała jej się ta część garderoby starszej dziewczyny. Zawsze dobrze dobrana i ładna. No i rozpinane były z przodu, chociaż z tymi tradycyjnymi też sobie doskonale radziła. Z łatwością pokonała plastikowe zapięcie.
- Um...Floro...na dole są twoi...rodzice.
Gray jeszcze po raz ostatni polizała ją po szyi, a potem oderwała się od tego wrażliwego na pieszczoty miejsca i spojrzała swojej dziewczynie w oczy. Na jej wargach pojawił się  delikatny uśmiech.Wiedziała, że jej rodzice tu nie zajrzą. Szanowali jej prywatność i z pewnością zapukają jeśli już się zjawią. Uniosła dłoń i pogłaskała ja kciukiem po policzku, a potem połączyła ich usta w stanowczym acz delikatnym pocałunku. Miała nadzieję, że na tym się nie skończy.

(następnego ranka,  Kawiarnia Blue Rose - Nickolas)

Stał przed drzwiami z tabliczką "Szefostwo" i zapukał, a usłyszawszy zaproszenie wszedł do biura. Kobieta siedząca za obszernym biurkiem zawalonym różniej wielkości papierami skrzywiła się na jego widok.
- Czego tym razem chcesz Nickolasie!? Więcej nadgodzin, zlikwidować ci przerwę, a może nie wypuszczać cię do domu! Najlepiej tu zamieszkaj i haruj za darmo!!! - uderzyła pięścią w blat z taką siłą że stojący na nim kubek podskoczył. Nick cofnął się krok do tyłu. Jeszcze nigdy nie widział jej tak rozjuszonej. Jego szefowa dostała szału i to tylko dlatego, że raczył się pokazać na oczy. Daniel naprawdę miał racje.
- Izabel ja chciałem... - przełknął ślinę kiedy spiorunowała go wzrokiem - chciałem prosić o tydzień urlopu - kobieta zamrugała szybko oczami
- Słucham, chyba się przesłyszałam? - z jej głosu zniknął gniew zastąpiony uprzejmym zainteresowaniem
- Chciałem prosić o wolny tydzień. Ktoś mi ostatnio pokazał lustro - skrzywił się - no i usłyszałem parę konkretnych słów. Wole się do nich zastosować, bo nie mam zielonego pojęcia czy przeżyje jeśli czegoś nie zmienię - uśmiechnął się - prawie grożono mi linczem.
- Chce poznać te panienkę, która tak cie po kontach ustawia - w głosie Izabel zabrzmiało rozbawienie. Wstała z fotela i przeciągnęła się, okrążyła biurko i stanęła przed nim. Była od niego niewiele wyższa w tej chwili i to tylko dlatego, że na nogach miała buty z 10 centymetrowym obcasem  - Mam nadzieję, że cie wspiera bo to, że o ciebie stara się dbać nie wątpię. Nie daj uciec tej dziewczynie, bo druga się taka nie trafi za szybko. No a teraz zmykaj odpoczywać. I widzimy się za dwa tygodnie.
- Ale...
- Bez dyskusji. Odpoczniesz sobie przynajmniej od pracy, bo raczej nie od uczelni. Tylko mądrze z tą nauka i pamiętaj masz mi to dziewczę tu przyprowadzić jak tylko będzie miała chwile czasu - po czym obróciła go o 180 stopni i wypchnęła za drzwi. Wzruszył ramionami. A niech im wszystkim będzie. Jeszcze przed wyjściem pożegnał pozostałych pracowników i udał się prosto do domu. Uśmiechnął się przechodząc prze jezdnię. Ciekawe co Izabel Rose powie kiedy pozna jego "panienkę" ^^.

 ...

* Wybaczcie ale pisząc to miałam pod ręką identyczna przekąskę. 

A po za tym mam do Was pytanie, które już się pojawiło dla nominowanych do Libster Award (na które nikt nie odpowiedział). Liczę, że tym razem jakies odpowiedzi sie pojawią, a oto i ono:

Czy przeczytałabyś inną historie  mojego autorstwa ?

  

2015/08/04

Rozdział 26

(Sara)

Z szerokim uśmiechem na twarzy zatrzasnęła drzwi swojego samochodu. Miała dobry dzień wbrew temu co sądziła rano. Jej obecny nastrój odzwierciedlała również pogoda. Jeszcze przez kilka dni - według synoptyków - można było jesienną odzież trzymać w szafie, a przecież był prawie koniec października. No i miała TE wieści. Wszyscy się powinni ucieszyć. Miała tylko nadzieję, że chłopcy mieli dzisiaj wolne i siedzieli w domu. Zapukała w znajome drzwi i otworzył jej Daniel. Młody zaprosił ją do środka i zaprowadził od razu do kuchni. Nie było dla niej zaskoczeniem, że w pomieszczeniu siedziały już dwie dziewczyny. One tu prawie zamieszkały. Dan w przeciągu kilku kolejnych minut postawił przed nią kubek pełen czarnej mocniej herbaty. Atmosfera była nieco nieprzyjemna, a cisza panująca w pomieszczeniu jeszcze to napięcie potęgowała. W końcu Sara wywróciła oczami. Najwyraźniej nikt nie był ciekawy co tym razem przyniosła. Bo zawsze miała jakąś informację lub pakunek kiedy przychodziła.
- Słuchajcie - wszystkie oczy zwróciły się ku niej - Złapali tego faceta który napadł Susan. Udało się znaleźć nagranie z monitoringu. Mężczyzna nazywa się Richard Hammond i był rzecznikiem prasowym w sądzie. Zwolnili go jakieś 2 miesiące temu bo było bardzo dużo skarg od rodzin ofiar różnych przestępstw. Ponoć przysłowiowym gwoździem do jego trumny miała być skarga Susan - Daniel spuścił wzrok, a Nickolas zacinał usta w cienką linię i dłonie w pięści. Miała nadzieję, że ta informacja jakkolwiek ich obejdzie...- Myślałam, że będziecie bardziej entuzjastycznie nastawieni... - krzesło odsunęło się z nieprzyjemnym zgrzytem, a potem z hukiem wylądowało na podłodze.
- Świetnie, że gliny wykonują to co do nich należy! Tylko, że to raczej nie sprawi, że Su się obudzi, prawda!? - Nickolas wypluł z siebie te dwa zdania i prawie wybiegł z kuchni. Daniel wstał spokojnie, podniósł przewrócone krzesło z podłogi i poszedł za studentem. Zostały same. I wszystkie z niepokojem zerkały w stronę salonu. Schodów niestety nie było widać z kuchni.

(Daniel)

Trochę się ostatnio martwił. Nie o siebie, a o Nickolasa. W ciągu ostatniego miesiąca starszy z nich mało jadał i rzadko kiedy przesypiał więcej niż 5 godzin. Dlatego wyraźnie schudł, a pod oczami pojawiły się okropne cienie. Jeśli był w domu to mało się odzywał i potrafił tez w ciągu chwili wpaść w szał z zupełnie błahego powodu. Znał przyczyny tego wszystkiego. Składało się na to wiele rzeczy: pobyt Susan w szpitalu, praca w kawiarni, wykłady na uczelni. Wstawał wcześnie rano wychodził do pracy po czym od razu szedł na uczelnie lub odwrotnie, a kiedy wracał do domu siedział nad prezentacjami i innymi takim rzeczami na zajęcia. A Daniel choćby nie wiem jak bardzo się starał nie potrafił zdjąć choć ułamka trosk z barków swojego chłopaka. Nie potrafił nawet namówić go do należytego odpoczynku. Czasem odnosił wrażenie, że lepiej byłoby Nickowi samemu. Chociaż takie głupoty do głowy przychodziły mu naprawdę rzadko.  Odważnie zapukał w drzwi od pokoju Collinsa i nie czekając na pozwolenie wszedł. Nie zdołał nawet przestąpić progu kiedy mocno stłumiony głos kazał mu się wynosić. Nickolas siedział na łóżku opierając ręce na kolanach i chowając twarz w dłoniach. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi lekko nimi trzaskając. Czarnooki chłopak podniósł głowę i natychmiast się skrzywił.
- Wyjdź stąd !! - warknął głośniej i ostrzej niż wcześniej. Daniel skrzyżował ręce na piersi i wyprostował się 
- Nie. 
- Wynocha!! - chłopak wstał ze swojego miejsca - Wyjazd mi stąd!!! Nie chcę ci teraz oglądać!!! Słyszałeś!? Wynocha do jasnej cholery. WYPIERDALAJ ! - a Daniel dalej stał jakby go przyklejono do podłogi - TO JEST TWOJA WINA !!! ONA LEŻY W TYM SZPITALU PRZEZ CIEBIE !!! GDYBY CIĘ NIE BYŁO TO NIE POSZŁA BY DO TEGO PIERDOLONEGO SĄDU I NIC BY SIĘ JEJ NIE STAŁO !!! TO TWOJA KURWA JEBANA WINA !!! - jego chłopak dyszał jak po długim biegu, a potem obrócił się do niego tyłem i ponownie ukrył twarz w dłoniach, ale nie usidłał. Daniel podszedł do niego i objął na wysokości klatki piersiowej i mocno przytulił. Ani trochę nie wierzył w to co jeszcze przed chwilą  wykrzykiwał Nick, między innymi dlatego, że przez ostatnie półtorej miesiąca to właśnie on gorliwie wybijał mu z głowy coś podobnego. Kiedy poczuł, że mięśnie na plecach wyższego chłopaka się rozluźniają sam uwolnił go z uścisku i poprowadził do łóżka. Obaj usiedli. Tak blisko siebie jak się tylko dało.
- Już lepiej, no nie - powiedział spokojnie i z lekkim rozbawieniem w głosie i zmarszczył się kiedy Nickolas gwałtownie zaprzeczył ruchem głowy
- Wcale... Może nie jestem już zły, ale nie powinienem na ciebie krzyczeć...
- Daj spokój...
- Nie! To nie było w porządku. Nie powinienem się na tobie wyżywać...
- Jeśli chcesz mnie przeprosić to się nie rozpędzaj! - powiedział stanowczo - Nie przyjmę. Bo nie masz za co przepraszać...
- Ale...
- Wiem, że tak nie myślisz. Koniec dyskusji - zakończył twardym tonem i Nickolas usłuchał, a Daniel się uśmiechnął. 
- Myślisz, że nas słyszały? - Collins zerknął na drzwi.
- Myślę, że połowa osiedla słyszała ciebie. Ale to nic. Potrzebowałeś się jakoś wyładować. A teraz skoro burza sobie przeszła to teraz grzecznie się położysz i odpoczniesz.
- Nie ma mowy.
- Nickolas! - specjalnie użył ostrzejszego tonu żeby przyciągnąć jego uwagę - Wyglądasz jak zombie. Jesteś blady i poczochrany, garbisz się cały czas, schudłeś i masz takie cienie pod oczami, że z daleka wyglądają jak podbite. - złapał go za rękę i pociągnął do łazienki i postawił przed lustrem. Nickolas przyjrzał się sobie dokładnie i  potarł oko 
- Dlatego szefowa zdjęła mnie z sali i postawiła na zmywaku - zmarszczył brwi - ale dalej płaci tak samo. Więc nie ważne.
- Może szefowa wiele rozumie i nadal płaci ci jak kelnerowi, a nie pomywaczowi, ale weź pomyśl tą swoją łepetyną. Susan jak cię zobaczy w takim stanie to cię własnoręcznie obedrze ze skóry, potem przyklei to wszystko z powrotem i zedrze jeszcze raz. A na sam koniec dostaniesz w łeb. No, a po za tym to raczej nie pasuje do planu "wszystko po staremu" - Nickolas na poważnie przemyślał sobie to co powiedział jego partner i niestety musiał mu przyznać rację.
- Postaram się teraz odpocząć
- Nie postarasz się. Odpoczniesz! Zaczniesz regularnie jeść i spać. I poproś o chociaż co drugi wolny weekend - Nickolas coś tam wymamrotał ale zbyt niewyraźnie by to zrozumieć - Co?
- To raczej nie będzie problem - Nick chwycił kosmyk włosów i zaczął go owijać w okół palca - No bo to wyglądało tak...Poszedłem do niej jak tylko się dowiedzieliśmy... Poprosiłem o więcej godzin, a ona nie chciała mi ich dać bez wyraźnego powodu...To jej powiedziałem co się stało, a ona tak od ręki zaproponowała podwyżkę i kazała nie brać tych nadgodzin...Bo rozumie...Ma córkę w śpiączce od 5 lat. No ale ja powiedziałem, że dziękuję i że nie mogę od tak - pstryknął palcami - przyjąć tych pieniędzy. Chciałem je odpracować. Bo to trochę nieuczciwe. Na początku wyganiała mnie do domu - Daniel uśmiechnął się pobłażliwie, bo  jak Nick sobie coś do głowy wbije to robi się uparty jak osioł - I tak zostawałem. No a jakieś 3 tygodnie temu postawiła mnie na kuchni przy zlewie - starszy chłopak się skrzywił i poczochrał sobie włosy - Teraz myję filiżanki i talerzyki. Nie mam pojęcia jak ja odpracuje te pieniądze - zamknął klapę od muszli i na niej usiadł.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie. - Daniel oparł się o umywalkę - Ta twoja szefowa to kobieta naprawdę ekstra. Sam powiedziałeś, że jej córka leży długo w śpiączce. Myślę, że nie tylko rozumie w jakiej jesteśmy sytuacji, ale bardzo chce nam pomóc. I ma szczere chęci. Po za tym nie zauważyłem wcześniej żeby jakkolwiek cie wykorzystywała. Wydaje mi się, że dba o każdego pracownika bo ci ludzie to jej rodzina. Zachowujesz się tak jakbyś nie był tego świadomy. Starasz się odpracować dług którego nie ma według niej. Sprawiasz jej przykrość. Powinieneś podziękować i przynieść jej kwiaty co najmniej. I przestać zachowywać się w ten głupi sposób. Jeśli chcesz pójdę z tobą - chłopak po kilku minutach skinął oszczędnie głową - A teraz jak już posiedziałeś na tronie to szoruj pod prysznic, a potem spać-  Nickolas w odpowiedzi tylko potężnie ziewnął. Daniel wyszedł i poczekał chwilę pod drzwiami łazienki i kiedy usłyszał lecącą wodę zszedł na dół.


(w kuchni - Alex)

Czekały już kawałek czasu. Od tamtych wrzasków minęło kilkanaście minut i trochę się niecierpliwiły, albo przynajmniej ona. Sara zajęła się papierkową robotą, a Flo przysypiała z głową złożoną na blacie kuchennego stołu. W końcu jednak na dół zszedł Daniel, a ona powitała go ponownie największym uśmiechem na jaki było ją stać. 
- Pierwsze kryzys w związku zażegnany, co? - zapytała  
- Nie - Flora podniosła głowę, a Sara odłożyła długopis na bok. Chłopak uniósł do góry jedną brew i delikatnie się uśmiechnął - To nie była kłótnia pary. Po prostu pani Sara nadepnęła na minę z opóźnionym działaniem - jego uśmiech się poszerzył kiedy na twarzy ordynatorki pojawił się wyraz oburzenia - Musiał jakoś odreagować to wszystko, a że akurat to spowodowało wybuch...- wzruszył ramionami i usiadł na wcześniej zajmowanym miejscu - No ale jak to mówią "zawsze po burzy jest spokój". Teraz będzie dobrze, bo już to z siebie wyrzucił. No i mam nadzieję, że kilka rzeczy do niego w końcu dotrze. No ale najpierw niech się z tym prześpi.
- A nie wolałbyś ty się z nim przespać - puściła mu oczko. Chłopak wyglądał jak ryba wyciągnięta z wody. Przez dłuższą chwilę otwierał i zamykał usta, a potem na jego policzki wyszedł rumieniec. Zawstydzony chłopak szturchnął ja w ramie i zaczęli się przepychać.

(Daniel)

~Co ona do cholery wygaduje~ przemknęło mu przez głowę ~ja nie... nic takiego...nie ma mowy... nawet mi przez myśl nie przeszło, że.... ~czuł jak na jego policzki wypływa rumieniec i odwrócił głowę, a potem ją na oślep szturchnął. Oddała mu kuksańca, a on po raz kolejny ją szturchnął. Przepychali się przez kilka minut do puki nie przerwała im Sara. Kobieta przeciągnęła się i wstała. Zagarnęła dokumentacje do teczki i oznajmiła, że czas już najwyższy pomieszkać trochę u siebie i po prostu wyszła. Wypadł z pomieszczenia jak pocisk i zdołał jeszcze dopaść do drzwi i je otworzyć, by pomachać Smith na pożegnanie kiedy wycofywała samochód z podjazdu. Nie miał pojęcia jak ta kobieta się porusza. Zaraz też obok niego pojawiły się jego sąsiadki.    
- My tez już idziemy - Flora zaraz uśnie na siedząco. Flo ziewnęła szeroko i długo, a potem posłała mu przepraszający uśmiech
- Nie ma sprawy - dziewczyny uściskały go na pożegnanie i wyszły. Zamknął za nimi drzwi na klucz. Nie potrzebował nigdzie wychodzić. Poszedł jeszcze na chwile na górę i zajrzał do sypialni Nicka. Chłopak już zdążył się położyć i zasnąć. Lekko posapywał przez nos. Długie włosy utworzyły ciemną aureolę wokół jego głowy. Daniel lubił się nimi bawić. Podszedł i odgarnął mu kosmyk z twarzy i lekko się skrzywił. Włosy były mokre, wręcz ociekały wodą. Z dezaprobatą wypisaną na twarzy zostawił go i już miał wyjść kiedy  zauważył, otwarte okno. Zrezygnowany pokręcił głową. ~Głupek. Może i jest ciepło, ale to październik. Będziesz idioto chory~ Przemierzył szybko pomieszczenie i cicho zamknął okno. Teraz mógł wyjść. Zszedł do salonu złapał pilota do telewizora (nowy, bo poprzedni miał bliskie spotkanie ze ścianą^^) i cicho włączył urządzenie. Miał wolne od koni, wszystkie zadane prace odrobił. Pozmywać mógł później. Teraz czas na odrobinę odpoczynku.

...

Czy tylko mnie się wydaję czy ten rozdział jest naprawdę tak długi?

2015/06/21

Rozdział 25

Z góry przepraszam, za tak nudny rozdział.
 Mam nadzieję, że nowa czcionka będzie przyjemniejsza dla oka.
Jeśli macie jeszcze jakieś uwagi to piszcie je śmiało w komentarzach i pamiętajcie Acchan nie gryzie;D

(Flora)

Od kilku dni miała problem ze skontaktowaniem się z chłopakami. Nie odpisywali na smsy i nie było ich całymi dniami w domu. Od Alex też nie odbierali telefonów. Chciałaby wierzyć, że to nic takiego, ale niestety nie mogła. W tej jednej kwestii Daniel z Nickolasem myśleli bardzo podobnie. Wydawało im się, że poradzą sobie ze wszystkim sami. Jeśli mieli jakiś problem nie mówili o nim żeby nikogo nie martwic i nie zawracać głowy. Szturchnęła swoją partnerkę w ramię, a ta od razu wstała. Było już po 22 i teraz miały pewność, że którykolwiek z nich będzie w domu, albo może Susan im powie o co chodzi. Przez tę kilkaset metrów biegły jak oszalałe. W kuchennym oknie paliło się światło i Flora ucieszyła się w końcu. Zatrzymały się przed frontowymi drzwiami i nacisnęły klamkę. Flo zmarszczyła brwi. Tylko Daniel zamykał drzwi od środka kiedy był w domu. Musiał być sam. Dziewczyna  już nic z tego nie rozumiała o tej porze oprócz Daniela w domu powinna być Susan, a Nick mógł iść do pracy. Zamek szczęknął i drzwi się otworzyły. Stał w nich Adkins z dość ponurym wyrazem twarzy, zapuchniętymi od płaczu oczami i wpatrywał się w podłogę. Otarł oczy rękawem i powiedział
- Dobrze, że jesteś wcześniej. Następnym razem nie zapominaj kluczy - po czym obrócił się do nich tyłem i ruszył w stronę kuchni. Flora położyła mu rękę na ramieniu i chłopak się odwrócił i jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, a potem się uśmiechnął słabo ale zawsze.
- Przepraszam, myślałem, że Nick znowu nie wziął kluczy jak rano wychodził. Chodźcie do kuchni. Zrobić wam herbaty?
 - Jasne - wymamrotała Alex, a Flo skinęła gorliwie głową. Coś ewidentnie tu nie grało tak jak powinno i obie to widziały. Chłopak nastawił od razu cały czajnik wody wyciągnął ze zmywarki 3 kubki, a z jednej z szafek herbatę ekspresową potem przeniósł z blatu przy zlewie deskę do krojenia. Flora skrzywiła się. Nie znosiła kroić cebuli. Daniel jednak rozprawił się z kilkoma sztukami tego warzywa zanim zagotowała się woda w czajniku. Potem przesypał posiekane w kostkę kawałeczki do garnka i zalał wszystko wodą. Doprawił i zostawił żeby się gotowało. Daniel robił swoje słynne zapiekanki z cebulą, szynką, papryką pieczarkami i serem. W jego wykonaniu nie było to czasochłonne, no ale jak się miało taką wprawę w krojeniu...Zalał kubki wrzątkiem i szybko uporał się z przygotowaniem dodatkowej porcji składników. Potem miał chwilę czasu żeby usiąść. 
- Co tam u was? - zapytał wpatrując się w zawartość kubka 
- Chciałyśmy zapytać o to samo - Alex była jej głosem - Od prawie tygodnia nie można się do was nijak dobić. Komury nie odbieracie domowego też, wiadomości ignorujecie. W domu zastać was jest cudem. Co się do diabła dzieję? - Flora pstryknęła mówiącą dziewczynę w ucho - Jestem spokojna kochanie.
- Ja nie mam telefonu. Nick jest w pracy, a mnie w domu nie ma. Rano idę do szkoły, po południu jadę do stajni zająć się koniem. Mam go wyprowadzać, czyścić i takie tam. Babeczka daje cztery stówy na miesiąc. Co tak patrzycie? Praca Nicka was nie dziwi, a moja tak? - Gray potrząsnęła głową
- To nie tak. Nie dziwi nas, że podjąłeś się czegoś takiego. Ciekawi nas dlaczego? 
- Pensja Nicka nie starczy na wszystko. Trzeba zapłacić rachunki, kupić jedzenie i jak czegoś zabraknie uzupełniać. Nie chcę żeby coś się tutaj zmieniło. Susan zastanie wszystko w najlepszym porządku kiedy wróci - głos mu się załamał, ale się nie rozpłakał. Dziewczyna nadęła policzki i wyciągnęła telefon z kieszeni. Czasem służył za notatnik.
"Skąd wróci ?!" 
Daniel przełknął ślinę - Ze szpitala. Leży w śpiączce, bo ktoś ją napadł - w jego głosie pobrzmiewała gorycz i złość. Przez Flore przebiegły dreszcze, wyciągnica rękę i chwyciła chłopaka za dłoń spoczywającą na blacie. Teraz już rozumiała. Chłopcy zostali sami ze wszystkim na głowie i jeszcze nie do końca ogarniali zakres obowiązków. 
"Nie martw się, pomożemy wam jakoś" - ktoś złapał ją za rękę i zabrał telefon - Niby jak? Raczej nie możecie w niczym pomóc - sceptyczny i nieco pobrzmiewający zmęczeniem głos Nicka trochę ją zaskoczył. Nie zauważyła kiedy wszedł. Daniel tylko uśmiechnął się do starszego chłopaka i poklepał krzesło obok siebie. Tamten z wyraźną ulga opadł na nie, a potem odchylił się do tyłu i z lodówki ściągnął magnes z notesem i podał dziewczynom - Czekamy na pomysły.
Myślały długo. zapiekanki zdążyły się upiec w piekarniku, a potem zostały zjedzone. Zaraz po posiłku trąc oczy ze zmęczenia Daniel wstał od stołu pozmywał naczynia i wytarł. A potem z ziemi podniósł plecak  i wyciągnął z niego książki. Zabrał się za odrabianie lekcji.
- Pomóc ci w czymś - zapytał Nickolas przeciągając się na krześle. Na co Dan odpowiedział tylko zaprzeczającym pomrukiem.
- Idź się wykąpać i spać ja tu zaraz skończę. Te tematy ogarniam, bo przerobiłem trochę sam w wakacje. Nie są trudne.
- Dziewczyny ja idę pod prysznic. Jak chcecie zostać to się rozgośćcie, wiecie gdzie wszystko jest. Tylko nie narzekajcie, bo wstajemy bardzo wcześnie. Dobranoc.


...

Następnego ranka tak jak zapowiedział Nickolas wszyscy wstali wcześnie. Dziewczyny poprosiły o jeden komplet kluczy "tak na wszelki wypadek" i poszły do siebie. Chłopcy zaś zabrali się za swoje obowiązki.


 (Nickolas)

Dopiero po południu mieli okazję znów się spotkać. Przyszli odwiedzić Susan. Robili to codziennie. Każdy z nich przyniósł ze sobą kilka świeżych kwiatów do wazonu. Obaj siadali na stołkach koło łóżka i każdy z osobna opowiadał na głos co mu się akurat przydarzyło w ciągu dnia. Pozwalało im to wierzyć, że Susan słyszy to co mówią i że w każdej chwili się może się obudzić i skomentować to wszystko jakaś zabawną, albo kąśliwą uwagą. Po za tym raźniej było wracać do domu kiedy obok ktoś szedł. Nickolas uśmiechnął się do swojego chłopaka. Chciał mu dodać otuchy. Wiedział, że jeśli  się załamie to Daniel sam wszystkiego nie udźwignie. Chłopak potrzebował podpory, ale i chciał być podporą. Nick czuł, że jeśli będą razem to dadzą sobie jakoś radę i nie ważne było ile czasu jeszcze minie zanim Su się obudzi.


(Daniel - później w domu)

Przytrzymywał ostrożnie Nicka za ramiona. Oglądali razem telewizję i starszy usnął opierając głowę na jego ramieniu. Był wyraźnie przemęczony. Dlatego tez Daniel teraz kładł go powoli na kanapie. Nickolas koniecznie musiał odpocząć. Przykrył go jeszcze kocem i na palcach poszedł do kuchni. Powyciągał z lodówki i szafek wszystko co było mu potrzebne i zaczął gotować. Jakieś 2 godziny później wyłączył gaz pod garnkiem. 
- Powinno wystarczyć na kilka dni - wymruczał cicho i od razu lekko drgnął kiedy poczuł, że cudze ręce oplatają go w tali. Nickolas przylgnął do jego pleców i oparł brodę na jego głowie (pamiętajcie Dan jest niższy od swojego chłopaka o głowę^^). Dan nie wiele mógł zrobić w takiej sytuacji dlatego tylko przeniósł ciężar nieco do tyłu i oparł się o Collinsa. Takie gesty wiele znaczyły dla nich obu w ostatnich dniach. To na ogół on  wychodził z inicjatywą, ale też zdarzały się chwile takie jak ta, I on naprawdę nie miał nic przeciwko. Cieszył się z tego rodzaju bliskości.To było dobre.
- Długo jeszcze będziecie tak stać - odskoczyli od siebie przestraszeni, a potem odetchnęli głęboko. W kuchennych drzwiach stała uśmiechnięta pani Sara - jakbym się nie odezwała to pewnie za jutro byście zauważyli - patrzyła na nich z lekkim rozbawieniem w oczach,
- Zaraz zrobię herbaty  - Nickolas w końcu drgnął i ruszył się z miejsca, przechodząc obok stołu odsunął dla niej krzesło
- Dziękuję
- Em...Nie wydaje sie pani zdziwiona tym..- czuł się głupio
- Czemu miałabym się dziwić dzieciaku? W samochodzie widziałam wystarczająco i potrafię wyciągać wnioski.
- No, bo nie wygląda pani na osobę tolerancyjną - Nick zachichotał - Ej no co się głupku śmiejesz?!
- Nie wyglądam ?! A jak wygląda tolerancyjna osoba? - starszy chłopak postawił przed na kubek pełen gorącego naparu, a ta od razu zabrała się za jego wypicie. Dan zastanawiał się przez kolejnych kilkanaście minut nad tym jak powinna wyglądać taka osoba i nic nie przyszło mu do głowy.
- Nie mam pojęcia - wymamrotał, a kobieta tylko uśmiechnęła się. Dobrze było im tam tak siedzieć teraz razem i gadać od tak po prostu. Wszyscy bili w tej chwili rozleniwieni i wydawać by się mogło, że taki stan rzeczy się utrzyma. Jednak chwile później w przedpokoju rozległ się potworny huk i wszyscy poderwali się na równe nogi by zobaczyć co się stało. Flora właśnie podnosiła się z klęczek. Była w kasku ochraniaczach, a na nogach miała rolki. Za nią ze skruszona miną stała Alex. Gray wstała w końcu i szybko pozbyła się sprzętu z nóg i na bosaka w samych skarpetach przeszła głośno tupiąc do kuchni z obrażona miną.
- Florciu czekaj, przepraszam - krzyczała za nią Alex w pośpiechu ściągając buty, przechodząc obok Nickolasa wcisnęła chłopakowi reklamówkę. Chwile później wszyscy już siedzieli w kuchni popijając herbatę.
- Ano, chłopaki. Tam macie naleśniki od mamy Flo - powiedziała Alex kiedy odstawiła kubek na blat - Mówi, że nie pozwoli wam się żywić tylko pizzą i innymi takimi wynalazkami 
- Ale ja gotowałem dopiero co ! - był wręcz oburzony. Jak mogli go posądzać o nadmierne jedzenie fast foodów. Sara się uśmiechnęła.
- No ja też tu nie przyszłam na same pogaduchy. Pomyślałam, że warto was trochę dożywić. Tam macie obiad z dwóch dań
- Przecież my jemy. Nie jesteśmy niedożywieni czy coś !! - dalej się burzył
- Ty się akurat w tej sprawie nie wypowiadaj. Jesteś za lekki
- Nick !!!
- No co ? To jest fakt. - stwierdził ze spokojem
- Nieprawda
- Prawda
- Nieprawda
- Prawda
- Nieprawda
- Prawda
- Dość ! Floro przynieś wagę z łazienki. Zaraz sprawdzimy jak to z wagą Daniela jest naprawdę - skrzywił się. No przecież zjadał wszystko. Prawie. Kilka minut później zszedł z wagi i zerknął na Sarę. Smith nie miała zadowolonej miny.
- Trzy kilo niedowagi. No co to ma znaczyć - wsparła się pod boki, a on się cofnął i schował za Nickiem  - Chłopak ci nie pomoże. Jutro zabieram cie do znajomej. Zaraz ustalimy jakąś dietę. Tak być nie może. A teraz dziewczyny wskakiwać mi na wagę. Zobaczymy jak tam z wami. Mam nadzieję, że nie bawicie się w żądne odchudzanie.


(Alex - późnym wieczorem)  

Pożegnały się już. Flora otworzyła drzwi i wyszła. Alex tez zamierzała to zrobić i choć coś nie dawało jej spokoju to nie wiedziała co. Spokojnie wyszła za swoja dziewczyną, by po chwili na chodniku zrównać z nią krok. nocowała u Flo więc nie musiała się martwic o dojazd do domu (autobusem 10 minut, na piechotę 20). Rodzice Flory wiedzieli o ich związku i tylko się uśmiechali kiedy dziewczyny trzymały się za ręce schodząc razem na śniadania. Jej rodzice chybaby zeszli na zawał gdyby się dowiedzieli, więc im nie mówiła. Weszły do domu i od razu do pokoju. Jak zawsze czekał tam na nie posiłek. Po pospiesznym skonsumowaniu go dziewczyny zaczęły się przygotowywać do snu. Przez ten cały czas zastanawiała się co tez takiego cały czas jej umyka. Rozbolała ją od tego głowa i postanowiła sobie dać spokój. I właśnie w tedy kiedy już niemal zasnęła z pełną mocą zdała sobie sprawę z tego co tak ją całe popołudnie męczyło. Porwała telefon z szafeczki obok łóżka, pospiesznie go odblokowała i wybrała numer telefonu. jej kochanie przyglądało się wszystkiemu ze zdziwieniem. nie odebrał od razu. zadzwoniła po raz drugi.
- No co tam?
- Jakie no co tam Nick - wy warczała w aparat
- Co jest? - chłopak był spokojny. Najwyraźniej nie wiedział w jakim celu dzwoni
- Ty się pytasz ?! No naprawdę myślałam, że nie jesteś tak tępy. Powinnam się obrazić, bo nic mi nie powiedziałeś! - prawie krzyczała
- Alex, ja nawet w tej chwili nie wiem za co się gniewasz. Nie mam pojęcia o czym zapomniałem ci powiedzieć.
- Ty tępaku! Jesteśmy twoimi przyjaciółkami szmat czasu, a ty nie raczyłeś nam powiedzieć, że kurwa mać masz chlopaka. Powinnam cię zastrzelić.. - przerwał jej jego dźwięczny śmiech. Sapnęła z oburzenia.
- Wybacz nie było okazji - z wesołością w głosie oznajmił
- No akurat ci uwierzę 
- No nie było okazji. Naprawdę. Nie myślałem o tym, bo nadal mam w głowie Su - jego głos zmarkotniał - Jeśli to cie jakoś pocieszy to jesteśmy razem od... nawet nie tygodnia. - poczuła wyrzuty sumienia, że tak na niego naskoczyła.
- Przepraszam - wymamrotała
- Nie no, nie masz za co. Nic się nie stało.
- Ale...
- Cicho, nie marudź. Jak chcecie to koło 18 możecie jutro wpaść 
- No dobra. Okej 
- No to do zobaczenia 
- Na razie 
Odłożyła telefon i spojrzała na Florę. Leżała na boku z głową wspartą na ręce i miała na twarzy uśmiech od ucha do ucha. 
- Wiedziałaś - Gray pokiwała głową
"To widać. Tylko ty jesteś trochę mało spostrzegawcza" - pokazała edytor wiadomości, a potem telefon schowała pod poduszę i szeroko ziewnęła. Zaraz Alex też ziewnęła i położyła się. Nie było co się złościć
- Nie ważne już. Chodźmy spać. Dobranoc.
Wtuliły się w siebie i kila minut później pogrążyły się we śnie.   
CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.