2015/03/13

Rozdział 21

Witam wszystkich ponownie. Mam nadzieję, że jeszcze mam kogo witać :) Kimichi mam do Ciebie ogromną prośbę. Nie zabijaj mnie.
Nie będę więcej nudzić. Zapraszam na rozdział.

(Susan)


Zupełnie nie zwracając uwagi na protesty młodej sekretarki weszła do biura rzecznika prasowego sądu. Mężczyzna który aktualnie pełnił tę funkcję w stał ze swojego fotela i pochylił się do przodu opierając dłonie na blacie biurka.
- Liso prosiłem...
- Dzień dobry panu - Su nie dała mu dokończyć reprymendy - przyszłam w sprawie wywiadu - ta informacja wyraźnie ułagodziła mężczyznę
- Dobrze. Udzielę pani wywiadu jak tylko skończę rozmawiać z pani koleżanką po fachu - uśmiechnął się miło - Czy mogłaby pani poczekać na korytarzu?
- Przykro mi ale nie - również uśmiechnęła się miło i wyciągnęła z torebki dyktafon - To zajmie najwyżej chwilkę. Mam tylko kilka malutkich pytań i może zacznę od...? - udała zamyślenie i płynnym ruchem włączyła dyktafon - Mógłby mi pan powiedzieć kiedy do opiekunów ofiary Jamesa. A zostało wysłane zawiadomienie o rozpoczęciu procesu? - wykonał pospiesznie kilka telefonów 
- Przedwczoraj - miała ochotę urwać mu głowę
- Jaki jest czas określony przez urząd pocztowy na dostarczenie przesyłki poleconej? 
- Dwa dni robocze - zmarszczył brwi. Najwyraźniej nadal nie widział celu w jej pytaniach
- Czy myśli pan, że zawiadomienie dotarło do adresata przed konferencja prasową?
- Nie wydaje mi się - powoli tracił spokój
- Mam jeszcze tylko jedno pytanie. Czy takich informacji udziela pan każdemu? 
- Tylko dziennikarzom.
- Naprawdę?! Proszę mi powiedzieć z jakiej stacji telewizyjnej lub radiowej przyszłam i jak się nazywam. - mocno pobladł , a kobieta na stołku przed biurkiem rozchyliła usta w zdziwieniu
- Nie wie pan ponieważ się nie przedstawiłam. Nie posiadam również identyfikatora tak jak pani Rachel - zerknęła na kobietę - wystarczyło zaproponować wywiad i nic innego się nie liczyło dla pana. To tylko dowodzi, że priorytetem jest u pana kariera. Od ludzi takich jak pan wymaga się nie tylko prezencji i godnego reprezentowania urzędu, ale również dbania o komfort psychiczny ofiar i ich rodzin. Z pewnością ofiara Jamesa. A ani jego obecni opiekunowie nie czuli się komfortowo dowiadując się o rozpoczęciu procesu z mediów. W takim wypadku mogę tylko złożyć to nagranie wraz z pisemną skargą prosto na ręce rzecznika praw ofiar - wyłączyła dyktafon - Nie mam zamiaru publikować taśmy w mediach - wypuścił wstrzymywanie powietrze - jednak nie mogę tego samego zagwarantować ze strony obecnej tu pani - wskazała kobietę - A teraz już nie będę zawracać panu głowy proszę kontynuować wywiad. Do widzenia. - odwróciła się i wyszła. Chwilę później dogoniła ją dziennikarka.
- Przepraszam. czy mogę zadać jedno pytanie?
- Proszę bardzo.
- Jaki ma pani związek z ofiarą oskarżonego o gwałt Jamesa. A 
- Obecnie jestem prawną opiekunką chłopca. Nazywam się McCartney.
- Jak dowiedziała się pani o procesie?
- Z telewizji i to zupełnie przypadkiem. Podczas przerwy w pracy. Nie wyobraża sobie pani co to był za koszmar. Na niczym innym nie mogłam się później skupić. A kiedy wreszcie wróciłam do domu...Och! Myślałam, że nałykał się leków, ale cieszyłam się, że wymiotuje. Niewiele brakowało, a wezwałabym pogotowie - zaśmiała się nerwowo - Dobrze, że moja przyjaciółka podeszła do sprawy trochę spokojniej. Mięta tu dużo pomogła. Zjadła by pani cały słoik nutelli? - kobieta pokręciła przecząco głową - On zjadł. Została tam może łyżka. Ależ mi wtedy ulżyło, że nie zrobił sobie krzywdy - uśmiechnęła się -  Przepraszam. Na mnie już czas.  Muszę już iść. 
- Tak oczywiście. Dziękuję i do widzenia.
- Do widzenia  - Susan odwróciła się do kobiety plecami i ruszyła w odpowiednim kierunku. Doskonale widziała gdzie znajduje się to konkretne biuro. Po drodze jeszcze zatrzymała się przy jednym z okien i na papierze kancelaryjnym który zabrała ze sobą  napisała skargę. Potem udała się prosto do jednego z gabinetów.

(Daniel)

 Nie potrafił się uspokoić. Czuł nadal, że policzki mu płoną. Czemu musiał się tak rumienić. Uniósł dłoń do twarzy i opuszkami przesunął po policzku. To co się stało...Wydawało mu się snem. Jednak z każdą upływającą chwilą docierało do niego, że to się naprawdę stało. Powoli wstał z kuchennego krzesła i ruszył ku schodom. Chciałby porozmawiać, ale bał się tego co może usłyszeć. Szedł do pokoju Nicka, a każdy kolejny krok wydawał się cięższy i trudniejszy od poprzedniego. Po wydawałoby się stuleciach stanął przed właściwymi drzwiami i nacisnął klamkę. Drewno ustąpiło i znalazł się w środku. Zamknął je za sobą w innym wypadku odwróciłby się i uciekł. Nickolas stał przy oknie przodem do niego z rekami po bokach i niepokojem na twarzy. Daniel już się nie chciał wycofywać. Nabrał powietrza w płuca i wypuścił je powoli.
- Możesz mi powiedzieć co to miało znaczyć?

2014/12/29

Rozdził 20

Witam Was po świętach. Życzenia już składałam, więc to pominę. Powiem Wam, że ostatnio mi coś troszkę nie wyszło. Mianowicie...
Chciałam dać Wam pod choinkę tenże właśnie rozdział. Niestety nie udało mi się go skończyć na czas (przygotowania do świąt to jakiś obłęd: lista nieskończonych rzeczy do zrobienia. Zrobisz jedno zaraz znajdzie się drugie, albo przypominasz sobie niemal w ostatniej chwili o czymś ważnym. Koszmar. Dobrze, że daleko do kolejnego. Chociaż i tak pewnie zleci jak z bicza strzelił)Dopiero teraz znalazłam czas i siły by skończyć ten Wasz prezencik. Jóź nie świąteczny, a noworoczny. No już nie paplam. Zamykam się. Czytajcie :D

(Nickolas)

Pozwolił Danielowi przez kilka dni unikać się do woli. Sam musiał wszystko pookładać sobie w głowie. Do tej pory nastawił się "przyjaźń i nic więcej". Jednak teraz wiedział, że może z tego wyniknąć coś innego. Za każdym razem jak jego myśli schodziły na tenże temat miał ochotę tańczyć - z trudem się powstrzymywał. Jednak uśmiechu się nie mógł pozbyć z twarzy. Był w tak dobrym nastroju...Nucił pod nosem ulubione kawałki od początku zmiany. Był dużo milszy dla wszystkich. Nawet dla dwóch dziewczyn, które przyjęły się do tej kawiarenki chyba tylko po to by zalecać się i wdzięczyć do niego. Jakoś już tak się nie irytował. Dzisiaj miał zamiar jeszcze porozmawiać z przyjaciółkami. W duchu liczył na to, że podpowiedzą mu coś. Bowiem on sam nie miał zupełnie pojęcia jak niby miałby poderwać młodszego chłopaka.


(Daniel)

Zszedł na dół. W domu było cicho. Zarówno Susan jak i Nick byli w pracy. Ufali mu już na tyle by zostawić go samego w domu, a on nie próbował już niczego co mogłoby wywołać powrót do poprzedniego stanu rzeczy. Czuł się dobrze. Prawie. Ostatnio bowiem coraz bardziej dokuczało mu poczucie winy. Nie powinien czuć czegoś takiego względem najlepszego przyjaciela. Nie zamierzał mu nic mówić choć Flora gorąco go do tego namawiała. Czuł, że jeśli poszedłby za radą dziewczyny wszystko zmieniłoby się - na gorsze. Nie chciał tracić przyjaciela, więc usiłował zdusić w sobie te uczucia zanim opanują go całego. Skrzywił się. Ostatnio za dużo o tym myślał. Musiał znaleźć sobie coś do roboty. Włączył więc telewizor w nadziei, że może uda się znaleźć coś wartego uwagi. Powoli zmieniał kanały. Sprawdzał co na każdym z nich leci za nim przełączył. Nie zamierzał jednak poświęcać żadnej uwagi kanałom informacyjnym. Chciał po prostu je "przeskoczyć" . Jednak pech chciał, że przycisk przestał działać akurat  pomiędzy jednym takim programem, a drugim. Przyczyna niedziałającego guzika była dość prosta. Daniel szarą gumkę wcisnął pod plastik obudowy. Reklamy  skończyły się i kobieta "zaprosiła" widzów na kolejny serwis informacyjny. Chłopak starał się nie słuchać ale i tak wszytko doskonale docierało do jego uszu. Najpierw poszła informacja o karambolu na autostradzie w którym zderzyło się ze sobą 15 aut. Następnie o odnalezieniu ciała zaginionej dziewczyny. A kolejna było
- Dziś rozpocznie się proces Jamesa.A i jego trzech  wspólników - mówiła kobieta - Mężczyznom postawiono zarzut gwałtu i ciężkiego pobicia. Nieoficjalnie mówi się, że ofiarą tych czynów jest syn Jamesa.A. Nikt jednak nie potwierdził tej informacji. Rozprawa będzie miała status tajnej. Oskarżeni obecnie przebywają w aresz...- telewizor zgasł i Daniel rzucił pilotem przez całe pomieszczenie by mógł ostatecznie spotkać się(pilot) z twardą i nieustępliwą powierzchnią ściany. Wzdrygnął się i otrząsnął z ponurych myśli. Swe kroki skierował do kuchni. Stanął przed jedną z szafek i otworzył jej drzwi. W jego reku znalazł się słoik. Miał zamiar zjeść całą zawartość. Czekoladowa maź była dobra na poprawę humoru.


(Su)

Była lekko rozstrojona wchodząc do domu. Za nią spokojnie szła Sara. Nie dość, że o początku procesu dowiedziały się z telewizji to jeszcze ona martwiła się całe popołudnie o Daniela. W pospiechu ściągnęły buty, a Susan od razu skierowała się na piętro. Jej tępo znacznie zmalało przy schodach. Zawróciła i poszła do łazienki znajdującej się na parterze. Cicho zajrzała do środka. Młodszy z jej podopiecznych klęczał przed muszlą i najwyraźniej zwracał do jej wnętrza  całą zawartość swojego żołądka. Stały tam więc do puki nie skończył. Gdy w końcu usiadł na błękitnym dywaniku i otarł usta wierzchem dłoni  podeszły i pomogły mu wstać, a potem dojść do kanapy by tam mógł się położyć. Natychmiast zwinął się w kłębek i wtulił twarz w poduszkę. Susan miała nerwy w strzępach. Chwyciła za słuchawkę. Trzeba zadzwonić do szpitala. Nie miała pojęcia jakie leki połknął chłopak. Nerwowo przygryzła wewnętrzna stronę policzka wybierając numer. Sara szturchała ją w udo ale Su nie zwróciła na to większej uwagi. W końcu jednak musiała poświęcić odrobinę chwilę przyjaciółce gdy ta ją uszczypnęła. Ordynator rucham głowy wskazała na szklany stolik do kawy stojący obok kanapy. Stał na nim słoik po nutelli z łyżeczką w środku. Skrzywiła się. Naczynie było niemal puste. Posłała leżącemu na kanapie chłopcu pełne dezaprobaty spojrzenie i odłożyła słuchawkę bezprzewodowego telefonu. Dzieciaka zwyczajnie zmuliło. Kręcąc głową poszła zaparzyć miętę.

(Daniel - późno)

Poderwał się gwałtownie do siadu. Coś w przedpokoju narobiło sporego hałasu. Rozejrzał się nerwowo po salonie. W przejściu do przedpokoju ktoś leżał. Zsunął się z kanapy i po cichu podszedł do intruza. Usłyszał chichot i nawet go rozpoznał. Zmarszczył brwi. Jeszcze nie widział Collinsa w takim stanie. Nie miał pojęcia co tez mogło mu się stać. Nickolas miał problem z podniesieniem się do siadu. Sprawa jednak szybko się wyjaśniła. Starszy chłopak był pijany. Daniel mało nie zwymiotował kiedy do jego nosa dotarł ten przykry zapach. Jednak  Nick nie mógł spać na podłodze i Daniel spróbował podnieść przyjaciela. Udało mu się ledwo, a potem jeszcze wykrzesał z siebie tyle siły by obaj dotarli do kanapy. Praktycznie wywrócili się na wąski mebel. Daniel został przygnieciony bezwładnym ciałem pijanego. Nie miał sił by odepchnąć Nicka. Było mu bardzo niewygodnie i kiedy już myślał, że resztę nocy spędzi właśnie tak starszy chłopak obrócił się na bok plecami do oparcia mrucząc coś niezrozumiale pod nosem. Adkins przekręcił się również plecami do oparcia. Czuł się trochę niekomfortowo kiedy zrozumiał w jakiej pozycji się znaleźli. Czuł jak kark i barki sztywnieją mu ze stresu. Rozluźnił się jednak kilka chwil później kiedy oddech drugiego unormował się. Słyszał to i czuł ciepły regularny powiew na swojej szyi. Zasnął niedługo potem.


(Nickolas - rano)

Zasłonił oczy ramieniem jednocześnie zsuwając ze stopy buta. Za cholerę nie mógł sobie przypomnieć jak dotarł wczoraj do tej kanapy. Nie miał za to problemu z przypomnieniem sobie dlaczego tyle wypił. Poderwał się do siadu i zapulsowało mu w skroniach. Nie był stworzony do takiej ilości alkoholu. Zignorował to jednak. Wstał i poszedł do kuchni. Liczył na to że jest jeszcze na tyle wcześnie, że Su jest w domu. Miał zamiar jej wygarnąć za zatajanie przed nim tak ważnych spraw. Początek procesu to nie jest coś o czym człowiek powinien się dowiedzieć z radia. Jenak w kuchni zastał tylko Daniela siedzącego przy stole z kubkiem zapewne herbaty. Usiadł przed nim.
- Jak się czujesz? - zapytał i uniósł brwi gdy chłopak parsknął śmiechem
- Chyba ja powinienem spytać. Wyglądasz jakby cię ktoś przeżuł i wypluł. A pachniesz jak wyjęty prosto z kosza na śmieci. Uff! Znowu mi niedobrze - i skrzywił się. Starszy z chłopców zaczął się zastanawiać co takiego wczoraj przegapił
- Dlaczego ci niedobrze?
- Zjadłem wczoraj prawie całą nutelle. Zachciało mi się telewizje oglądać - podniósł kubek do ust - Chciałem sobie humor poprawić. A ciebie co napadło? Byłeś tak pijany, że ledwo dowlokłem cię do kanapy.
- Powiedzmy, że tez chciałem humor poprawić - wyszeptał. Najwyraźniej obaj mieli ten sam powód jak zdołał wywnioskować - Gdzie jest Susan?
- Poszła do sądu.
- Po co?
- A bo ja wiem?! - wzruszył ramionami - Mamrotała coś o niekompetentnych bałwanach i bezmózgich małpach pierdzących w stołki - Nick się uśmiechnął i ochota na kłótnie też mu przeszła - Ona też chyba chce poprawić sobie humor - obaj parsknęli śmiechem
- Idę się wykąpać - wstał i wyszedł. Postanowił skorzystać z prysznica na parterze gdyż nie chciało mu się wchodzić na górę. Odkręcił natrysk i szybko pozbył się wymiętej odzieży. Doprowadzenie się do stanu używalności zajęło mu około 20 minut. Ubrany w czysty dres z nadal mokrymi włosami znów znalazł się w kuchni. Na stole już czekał na niego kubek pełen parzonej kawy i kilka kanapek.

(Daniel)

Jóź nic mu nie dolegało. Nudności i ból brzucha minęły. Do tego ku własnemu zdziwieniu nie czuł się ani trochę skrepowany. Sam przed sobą spokojnie mógł przyznać, że bardzo wygodnie mu się spało. No i kiedy Nick tak go obejmował - nawet we śnie - czuł się bezpiecznie. Jedno tylko by zmienił. Starszy chłopiec nie powinien być w takim stanie. Uśmiechnął się głupawo do siebie i zalał kawę wrzątkiem by następnie postawić pełen kubek obok talerza kanapek z twarożkiem i szczypiorkiem. Usiadł naprzeciw miejsca które zajmie Nick i czekał. Collins zjawił się kilka minut później. Usiadł i zabrał się za przygotowany posiłek. Oboje nie mieli sobie za wiele do powiedzenia. Przynajmniej teraz. Śniadanie upłynęło więc w ciszy. Daniel potem tylko wstał by zabrać talerz. Jednak zanim podniósł naczynie jego wzrok zatrzymał się na chwile na kształtnych wargach Nicka. Była na nich odrobina twarogu. Pod wpływem impulsu Daniel wyciągnął dłoń i ostrożnie palcem wskazującym zebrał okruszki z jego warg.

(Nickolas)

Rozchylił wargi. To było dość nieoczekiwane. Niczym zaczarowany patrzył jak Daniel zbliża dłoń do własnych ust. Sięgnął przed siebie i chwycił jego rękę w nadgarstku delikatnie jak gdyby była z porcelany. Chłopak nie wyrywał się, wiec Nick przyciągnął go bliżej. Moment później obejmował ustami koniec jego palca. Biały serek szybko został zlizany i Nickolas mógłby puścić jednak nie chciał. Nie pozwalały mu na to te uroczo zaróżowione policzki i szeroko otwarte roziskrzone oczy. Wsunął palec głębiej  i possał go chwilę, a potem, powoli cały czas liżąc wysunął . Rozluźnił palce zaciśnięte wokół nadgarstka Daniela i zmusił się by wyjść. Poszedł na górę. Znalazłszy się bezpiecznie  we własnym pokoju powoli wypuścił powietrze z płuc.
- Cholera - wymamrotał. Częściowo ze złości, częściowo dlatego że miał problem. Problem którego nie chciał ruszać. Bał się, że Adkins może wściekły wpaść tu w każdej chwili.

2014/12/24

Życzenia

Moi kochani zapewne już podzieliliście się opłatkiem z najbliższymi i jesteście po wigilijnej kolacji. Mimo wszystko nadal nie jest za późno na życzenia dla Was. Tak więc...

Życzę Wam wszystkim zdrowych wesołych, pełnych ciepła rodzinnego i miłości Świat Bożego Narodzenia. Jak i również szampańskiej, naprawdę fajnej i pomimo wszystko bezpiecznej hulanki na Sylwestra oraz udanego pełnego pozytywów Nowego Roku.



2014/11/21

Rozdział 19

 Witam. Tym razem chyba uwinęłam się dość szybko:)Mam nadzieję, że się Wam spodoba.Hymm...Coś jeszcze?? 
A no tak!
Rozdział dedykuję "nowej i starej czytelniczce".
Tak Aiamee, ta część historii jest dla Ciebie. Liczę na więcej śladów Twojej(i nie tylko)obecności.

(Nickolas - kilka tygodni później)

Z cierpieniem wypisanym na twarz wysiadł z autobusu. Wcześniej nie obchodziło go ile mięśni znajduje się w nogach, a teraz zdawało się, że są ich tysiące. I każdy jeden wrzeszczy z bólu. Pozostała część ekipy na którą składali się Daniel i Su nie miała takich problemów. Zerkali do tyłu na niego i uśmiechali się do siebie. Gdyby nie był tak obolały prawdopodobnie by się obraził. Ale nie miał na to siły. Marzył by znaleźć się w domu i jakoś to wszystko złagodzić. Ciepła woda powinna załatwić sprawę, a jeśli nie to zapyta Susan. Może jakaś maść na stłuczenie albo co? Kilka minut później jego pragnienia się spełniły. Znalazł się w domu. Schylił się by zdjąć buty, a przez jego nogi przeszła fala bólu. Skrzywił się. Jeszcze tylko coś zje i będzie mógł jakoś załagodzić napięte mięśnie. Wszedł do kuchni i usiadł na swoim miejscu. Mało nie wstał. Pośladki też zostały nadwyrężone. Daniel i Susan parsknęli śmiechem. Za co? Za co ja tak cierpię? Dlaczego to mnie spotyka? I dlaczego zawsze musiał sam wpakować się w taką kabałę? I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od jednego głupiego twierdzenia. 

(tydzień temu)

Daniel krzątał się po kuchni przygotowując się do wyjścia. Kanapki, termos i zapewne kilka jabłek lub marchewek już było w plecaku. Właśnie wkładał do niego złożony i czysty dres. Nicolas cieszył się,  że Daniel w końcu wyszedł do ludzi. Chłopak uśmiechał się częściej, strach chyba na dobre wyparował z chłopaka, nieśmiałość też gdzieś zniknęła. Każda osoba która miała kontakt z Daniem zarażała się jego pogodą ducha. Niejako pomogło nowo odkryte przez chłopaka hobby. Pochłaniało mu ono większą cześć dnia. Starszy chłopak tak jak wszyscy cieszył się tymi zmianami, ale nie byłby sobą gdyby się nie podroczył trochę z młodszym
- I znowu nie będzie cie pół dnia. A ja mam wolne.
- No to pojedz ze mną
- Na to totalne zadupie. Nie dziękuję. 
- Jedzie się tyle co do centrum od nas 
- Tak? A do sklepu ile macie 3 kilometry? Zasięg pewnie łapiecie stając na dachu. Na nosie musicie nosić cały czas klamerkę do prania bo tak tam śmierdzi.
- Wiesz, że przesadzasz?
- Ja nie przesadzam...No dobra może troszkę. Ale na pewno nie z tym zapachem. Przecież te szkapy  cuchną.
- Nie bardzo. Może mają specyficzny zapach ale nie najokropniejszy na świecie. Gorzej jedzie od krowy. - Nikolas warknął w duchu. Młodszy z chłopców miał spokojną  odpowiedz na wszystko.
- Cokolwiek - mruknął nieprzekonany - Tak czy inaczej jazda konna jest dla dziewczyn i raczej nie należny do trudnych.
- Jazda konna nie jest łatwa i nie tylko dla dziewczyn - mruknął Daniel obrażonym tonem
- Jest łatwa 
- Nie 
- Tak 
- Nie
- Jest. Zobaczysz za tydzień pojadę z tobą i ci to udowodnię. Zorbie wszystkie te triki które robią te wszystkie panienki.
- Chętnie popatrzę - Susan stała w drzwiach oparta o framugę chowając rękę za plecami. Chwilę później wyciągnęła ramie z ukrycia i rzuciła w Daniela jakimś materiałem.
- Myślę, że zasłużyłeś już sobie. Pakuj je i uciekaj już bo inaczej dyliżans ci ucieknie - Adkins wpakował tajemniczy prezent do plecaka, podbiegł do Su i uściskał mocno, a potem wybiegł z kuchni porywając po drodze plecak. Susan wycelowała w niego palec wskazujący 
- A ciebie chłopcze trzymam za słowo. W przyszłym tygodniu jedziesz z nami do stajni.


(teraźniejszość)

Zanurzył się po sam nos w wodzie. Faktycznie koiła napięte po dzisiejszej jeździe mięśnie. Z jednej strony żałował tamtych słów bo wszystko go bolało. Z drugiej chyba zrobił niechcący mądrą rzecz. Mógł się wcześniej do woli nabijać z Dana. Teraz już raczej nie zrobi nic. Przekonał się na własnej skórze, że jeździectwo wcale łatwe nie było. To wszystko ładnie i prosto wygląda z boku. Szczerze zaczął podziwiać tych wszystkich zawodowo jeżdżących. On czuł się wyczerpany po jednej godzinie. Instruktorka wsadziła go na gniadego wałacha i przypięła lonże. Potem całą godzinę instruowała i poprawiała go podczas gdy w tym samym czasie Daniel siedział na innym koniu. Sam i bez tej całej "smyczy" prowadził pięcioosobowy zastęp po placu. Radził sobie bardzo dobrze. W starszym chłopaku poczęła kiełkować zazdrość. Tez tak chciał i to uczucie nie znikało. Ze zdumieniem zdał sobie sprawę, że mimo wszystko naprawdę chciałby się tego wszystkiego nauczyć. Podobało mu się to. Stanowiło to jakiś rodzaj wyzwana. Po za tym... chciałby dzielić z Danielem jakakolwiek pasję. To też byłaby forma wspólnego spędzania czasu. Zwłaszcza że za niecałe 2 tygodnie zaczynał się rok szkolny dla Daniela. Będą się mało widywać. A jeszcze jak zaczną się studia... Jazda konna może być dobrym sposobem relaksu. Powoli usiadł. Postanowił się jakoś dowiedzieć ile kosztuje w tamtej stajni karnet czy coś takiego. Tylko tak żeby się młody nie dowiedział. Inaczej kicha z niespodzianki.


(Daniel)

 Nick siedział w wannie od dwudziestu paru minut i pewnie jeszcze tam posiedzi. Zapukał w malowane białą farbą drzwi od łazienki i wszedł. Starszy z chłopców stał na antypoślizgowej macie. Tylko w ręczniku. Który znajdował się na jego głowie. Mimowolnie wzrok Daniela prześlizgnął się po nagim ciele. Zaschło mu w ustach, a serce zaczęło tak bardzo szybko bić. Bał się że Nick usłyszy to i nakrzyczy na niego.
- Emmmm...przyniosłem maść...na stłuczenia i siniaki. Pójdę już - i wycofał się natychmiast. Musiał uciec. Musiał się gdzieś schować. Musiał pomyśleć. Jak wiatr pognał na górę i zamknął się we własnym pokoju. Przygryzł wargę i otworzył szeroko okno. Nie czuł się tak od prawie pięciu miesięcy. Nie czuł TEGO tak dawno. Nie zdarzyło mu się to od tego koszmarnego dnia. Ostrożnie podszedł do łóżka. Nie chciał się dotykać. Chciał się położyć i przeczekać. W głowie roiło się mnóstwo pytań. Dlaczego teraz? Dlaczego przy Nicku? Co się działo do cholery? Zadrżał. Przecież jeśli Collins by się dowiedział to chyba by w najlepszym wypadku zwymiotował. Nie chciał myśleć o gorszych możliwościach. Zwinął się w kłębek i zamknął oczy. Chciał w tej chwili zniknąć. To co przez moment znalazło się w jego głowie...Było gorsze niż zazwyczaj. Te myśli były chore. Musi się leczyć. Nie! Lepiej zachować to dla siebie. Jeszcze go zamkną. Ojciec musiał zostawić w nim coś nienormalnego. Jednak jeśli nie powie o tym nikomu to udusi się od środka. Sam już nie wiedział co ma robić. W końcu zanim się rozmyślił wysłał sms. Miał nadzieję, że zjawi się szybko. Musiał porozmawiać. Był pewien, że ona go zrozumie.


(Nickolas)

Jak tylko osuszył się do końca i założył coś na siebie, wyszedł z łazienki i skierował się prosto do pokoju Daniela. Drzwi były zamknięte więc ostrożnie je uchylił i zajrzał do środka. Chłopak leżał zwinięty na łóżku  twarzą do ściany więc go nie widział. Cicho wszedł do środka i chciał usiąść obok niego. Zatrzymała go ciepła dłoń na ramieniu. Obok stała Flora. Dziewczyna pociągnęła  go lekko do tyłu i zrozumiał, że musi wyjść. Tak tez zrobił. Jednak nie poszedł daleko. Usiadł obok uchylonych drzwi w nadziei, że coś usłyszy. jednak minęło wiele minut i z pomieszczenia nie wydobył się nawet szmer. Jeśli to potrwa dłużej to chyba oszaleje z niepokoju.

(Flora)

Uśmiechnęła się lekko wysłuchawszy tego cichego niepewnego szeptu jakim mówił Daniel. Opowiedział jej o tym co czasem już wcześniej przychodziło mu do głowy jak i o tym co stało się dziś. Już wiedziała co trapiło jej przyjaciela. Teraz musiała mu to niestety uświadomić. Była pewna w 100%, że nie spodoba mu się  to. Z kieszeni wyjęła swój nieodłączny notatnik.

Czy masz coś przeciwko miłości miedzy dwiema dziewczynami ?

Pokazała nadal odwróconemu do ściany chłopcu notatkę. Odpowiedz była przecząca tak jak się spodziewała. Na kolejne pytanie też w jakimś stopniu znała odpowiedz. Rozmawiali ostatnio na taki temat. Jednak niezbyt głęboko i miała nadzieję troszkę to rozwinąć.

Pamiętasz może tych dwóch całujących się w parku chłopaków? Widzieliśmy ich jakoś zeszłym tygodniu. Powiedziałeś, że nie przeszkadza ci również miłość miedzy chłopcami. Teraz chce się dowiedzieć co czułeś patrząc na nich.

Daniel w końcu  usiadł i odwrócił się twarzą do niej. Przygryzł dolna wargę jak to zwykle miał w zwyczaju w chwilach stresu . I zaczął migać. Jego gesty początkowo spokojne i płynne stawały się coraz wolniejsze, aż w końcu zamarły. Ukrył twarz w dłoniach. Musiała użyć sporej siły żeby je odciągnąć. Zmusiła go do patrzenia na to co mówiła

- /Nie możesz się tego wypierać. Takie podejście nie przyniesie ci nic dobrego. To będzie bolało jeszcze bardziej jeśli się odsuniesz. Bądź sobą. Pozostań sobą. To nie jest choroba. Wiesz o tym tak jak ja. To nic złego. Kochać i być kochanym/ - zawahała się przez ułamek sekundy - /Każdy pragnie miłości/
- Przecież...Co ja mam zrobić? Nawet jeśli mu powiem i...Zaakceptuje mnie takiego. I co dalej?  - zaczerpnął tchu - Przecież nie mogę podejść tak do Nika i powiedzieć po prostu - zrobił cudzysłów palcami w powietrzu - Cześć. Widzisz właśnie odkryłem że jestem gejem i od jakiegoś czasu jestem w tobie zakochany chociaż nie miałem o tym pojęcia aż do dziś. - skrzywił się - Nie sądzisz, że to brzy trochę bardziej niż kulawo i źle.
- /Jeśli przedstawiasz to w ten sposób to niestety ale brzmi okropnie/ - zachichotała
- Floro ja mu tego nie powiem! W żaden sposób. Nigdy. Przecież on mnie wyśmieje - w jego glosie pobrzmiewała rezygnacja. Flora wsunęła dłoń we włosy przyjaciela i przesunęła pomiędzy palcami. Nie wiedziała co może mu powiedzieć jednocześnie nie łamiąc obietnicy danej Nickowi. Jak go pocieszyć czy uspokoić. Chłopak westchnął i wymamrotał "beznadzieja"


(Nickolas)   

Pchnął uchylone drzwi biodrem  starając się jednocześnie nie rozlać herbaty, Daniel i Flora siedzieli na łóżku stykając się ramionami oparci o ścianę. Problem Daniela musiał być naprawdę poważny bowiem na twarzy dziewczyny dostrzegł bezradność i smutek. Chciał jakkolwiek pomóc. Odstawił więc kubki i postanowił usiąść pomiędzy nimi. Gray zrobiła mu miejsce i mógł się wcisnąć pomiędzy przyjaciół. Jednak gdy Daniel tylko poczuł jego gołe ramie ocierające się o jego własne zerwał się na równe nogi i wybiegł z pokoju. Pobiegłby za nim ale Flora przytrzymała go. Sama wstała, podeszła do drzwi, wyjrzała na korytarz i po krótkiej chwili wróciła z powrotem zamakając je cicho. Najwyraźniej nie wystarczyło, że młodszego już nie ma w pobliżu. 

(Flora)

Gdyby ją ktoś teraz zobaczył zapewne zacząłby się zastanawiać czy z nią na pewno wszystko w porządku. Leżała na brzuchu z rękoma podłożonymi pod brodę. Na twarzy można było z łatwością odnaleźć uśmiech który pełen był leniwego zadowolenia. Daniel jej przecież nie prosił o dyskrecję. Miała tylko nadzieję, że Nickolas będzie dział powoli i ostrożnie. Powinno im to wyjść na dobre. No bo przecież...To nie mogło się skończyć źle skoro obaj tego chcieli. Na pewno będą szczęśliwi. Innego scenariusza dla tej dwójki nie brała pod uwagę. Czas jednak pokaże czy faktycznie tak będzie.

...

Już kiedyś pod którymś rozdziałem znalazła się taka informacja, no ale najwyraźniej gdzieś tam jest mało zauważalna.Tak więc powtarzam.

CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.

2014/10/17

Rozdział 18


Cóż tu dużo mówić. Zostawiam Wam kolejny rozdział. Raczej niestety jeden z najnudniejszych jakie dotąd się pojawiły. Mimo wszystko życzę miłej lektury.

 (Daniel)

Naprawdę nie chciał go widzieć. Żeby choć trochę to odwlec rzucił w Nicka poduszką. Chyba trafił, a i tak kilka minut później poczuł jak materac się ugina kiedy ten drugi usiadł.
- Daniel, co się stało? 

(Nickolas) 

Jeśli chce się czegokolwiek dowiedzieć to musi się trochę pomęczyć. Rozmawianie z Adkinsem kiedy był zdołowany do łatwych nie należało. Tym razem jednak chłopak nie miał doła.
W młodym, aż się gotowało. Widział to dokładnie. A z chłopakiem w takim nastroju jeszcze nie miał do czynienia. Nie spodziewał się jednak niczego innego po za niemym protestem i ucieczką tymczasem...
- Spierdalaj - warknął młodszy, usiadł, a potem wstał z zamiarem wyjścia 
- Słucham?
- To co słyszałeś. Spierdalaj! Chcę być teraz sam, czy to tak trudno zrozumieć!? - powiedział już głośniej i pewniej
- Ale...
- Gówno cie to obchodzi! - chłopak go minął.  w przypływie chwili złapał go za rękę i przyciągnął do siebie, a potem zamknął w szczelnym uścisku. Cokolwiek się stało chciał pomóc, lecz najpierw trzeba ukoić tę burze. Porozmawiają spokojnie. Daniel się szarpał jednak z każdą przemijającą minutą ten opór słabł. W końcu się uspokoił. Nickolas  cofnął się do tyłu i po trzech krokach dotknął łydkami krawędzi łóżka. Usiadł i posadził sobie Daniela na kolanach. Ten oparł swoje czoło o jego lewe ramie.
- W porządku już?
- Um...
- A teraz o co chodzi? - chłopak podniósł głowę i usiadł w miarę prosto
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - nutka zdenerwowania zabrzmiała w jego głosie
- O czym ci nie powiedziałem?
- Nie udawaj głupka!
- Ale ja naprawdę...- Daniel poderwał się z kolan i ruszył do wyjścia, jednak drzwi otworzyły się zanim złapał za klamkę. Do pokoju weszła Alex i wymierzyła Danielowi naprawdę mocny policzek. Świadczył o tym czerwony ślad ręki na skórze.
- Jak mogłeś - wysyczała niemal niedosłyszalnie. Twarz jej poczerwieniała z gniewu i chyba wstydu - podglądałeś nas! Ty świnio - po czym odwróciła się i wyszła trzaskając drzwiami tak mocno, że odskoczyły od framugi i otworzyły się ponownie. 

(Daniel)

Patrzył jak drzwi zwalniają. To wszystko było takie...błyskawiczne, że aż wydawało się nierealne. Odwrócił się do Nicka. Ten siedział z rozchylonymi ustami i dotykał palcami swojego  lewego policzka. Bezwiednie Daniel zrobił to samo i ze świstem wciągnął powietrze do płuc. Bolało. Usiadł na podłodze i spuścił wzrok.
- Nie chciałem - burknął cicho
- O to ci wcześniej chodziło? O to, że one są parą.
- Częściowo...Rano poszedłem do łazienki i się na nie natknąłem. Robiły...Cóż na pewno było im dobrze razem pod prysznicem - znowu piekły go uszy - szlag. Dlaczego nie powiedziałeś!
- Bo mnie o to poprosiły. Same by ci powiedziały za jakiś czas - Nick klapnął obok niego na podłodze - Ja dowiedziałem się po 2 latach. Alex mi powiedziała. Flora bez jej przyzwolenia nie chciała mi mówić. To Alex ma opory. Są razem już ze 4 lata. 
- Sporo czasu. 
- No. I są razem szczęśliwe, a to jest chyba najważniejsze.
- Yhym. - położył się na miękkim dywanie ręce założył za głowę  i skrzyżował nogi w kostkach.  Nick położył się obok w identyczny sposób.  
- Nie chodzi tak w sumie o sam fakt, że one są para tylko właśnie o to że mi nie powiedzieliście. Niby tak zapewniacie o tym... Chcecie  żebym tu się wpasował, przekonujecie, że należę do tego miejsca. Ale to nie prawda. Ja tu nie pasuję. Wcale nie czuje się tak jak chcecie żebym się czuł. To nie w porządku. Ja nie potrafię. Nie umiem spełnić waszych oczekiwań... 
- My tylko chcemy żebyś był szczęśliwy - Daniel tylko prychnął - Naprawdę. Nic ponad to.
- To dajcie mi spokój
- Tego ci zapewnić nie mogę. Chce w czasie wolnym posiedzieć w towarzystwie kogoś fajnego - po tym Nick po prostu wstał i wyszedł. A Daniel nareszcie został sam. Tylko, że miał jeszcze większy mętlik w głowie.


(kilka dni później - Nick)

Az oblał się herbatą. Mógłby przysiąc, że ma zwidy. Dosłownie chwilę temu Daniel zszedł na dół (choć nie było żadnego posiłku, a tylko na nie schodził ostatnio)prosto do przedpokoju, założył buty i wyszedł z domu. Nick zaniepokojony takim zachowaniem chciał wstać również ale zatrzymała go łagodna dłoń Su.
- Zostaw. Poradzi sobie. Nic mu nie będzie. 
I Nickolas został.

(dom Flory - Daniel)

Zapukał niepewnie w drzwi. Miał nadzieję, że Flora będzie w domu i razem poczekają na Alex. Jednak to właśnie ta druga dziewczyna otworzyła mu drzwi. Niemal od razu usiłowała je zamknąć lecz Daniel włożył stopę w szczelinę. Dłonie przyłożył do nagrzanego słońcem drewna i pchnął do wewnątrz. W tym samym czasie Alex cały czas usiłowała je zamknąć.
- Poczekaj...Nie zamykaj...
- Spadaj! - warknęła
- Nie! Chcę porozmawiać - spokojny i pewny ton w jego głosie najwyraźniej ją zaskoczył i na chwile zdekoncentrował. Napór na drzwi zmalał. Wszedł do środka. Ona trzymała się na dystans.
- Flora jest na zakupach, więc...
- Nie chcę Flory. Chcę pogadać z tobą. Chciałem przeprosić. Za to, że tam wszedłem - zagryzł wargę - Nie chciałem. To znaczy nie chciałem zastać was w takiej sytuacji. To znaczy...Ja tam tak naprawdę po prostu chciałem wtedy wziąć prysznic. Nie miałem pojęcia, że tam jesteście...Drzwi były otwarte. W ogóle to myślałem, że śpicie jeszcze. Nie spodziewałem się zobaczyć...zobaczyć... - zamilkł, bo  nie za bardzo chciało mu to przejść przez gardło. No i znowu zaczęły go piec uszy - Przepraszam.



(Alex)


Poczucie winy spadło na nią jak grom z jasnego nieba. teraz, gdy patrzyła na czerwonego z zażenowania chłopaka zdała sobie sprawę z tego, że nie byłby zdolny do podglądania. Do tej pory była tak wzburzona, że niewiele do niej docierało. Nie brała innych możliwości pod uwagę. Uśmiechnęła się niepewnie.
- No dobra. Przyjmuje. I tez przepraszam - podniosła rękę i dłonią dotknęła lewego policzka chłopaka - Poniosło mnie, ale to nie usprawiedliwienie. Nie powinnam cie nigdy uderzyć - spuściła wzrok na podłogę
- Co się stało to się nie odstanie - uśmiechnął się - Też przyjmuję. No ale coby cie nie narażać dłużej na moje towarzystwo...Pójdę już do domu
- I zostawisz mnie tu samą? A jak mnie ktoś tu napadnie? Nie będziesz mnie bronił? - zapytała głosem pełnym przesadzonego przerażenia. Chwile później oboje stali zgięci wpół. Kiedy w końcu im przeszło poszli prosto do kuchni i w bardzo dobrych humorach zjedli kilka ciastek i wypili po kubku herbaty.
- Mogę o coś zapytać - wyrwana z zamyślenia dziewczyna aż się wzdrygnęła. ~Ńo i zaczyna się~ pomyślała  Alex.
- Pytaj. Najwyżej nie odpowiem - Daniel w zdziwieniu uniósł brwi ale postanowił nie komentować
- Jak poznałyście się z Flo? - niemal roześmiała się z ulgi. Na to mogła spokojnie odpowiedzieć. I jak się potem okazało na resztę pytań również. Żadne z zadanych przez chłopaka pytań nie należało do tej okropnej kategorii w stylu "a jak to robicie". Były to raczej pytania o ich relacje i to w jaki sposób w końcu doszły do ładu z "tym wszystkim". Alex cieszyła się że jednak ta znajomość nie nie skończyła przez jej własna głupotę. Wyglądało na to, że w przyszłości Daniel będzie naprawdę dobrym przyjacielem. Rozmawiali naprawdę długo, nie zauważając nawet upływu czasu. Żadne z nich nie zwróciło również uwagi na dodatkową osobę w pomieszczeniu.

(Flora) 

Uśmiechnęła się szeroko widząc te dwójkę siedzącą razem w tak dobrych humorach. Nie chciała im przeszkadzać w rozmowie więc cicho postawiła torby z zakupami na podłodze i oparła się o framugę. Robiło jej się ciepło w środku kiedy słyszała odpowiedzi na niektóre pytania. Poczuła również przypływ nadziei. Może z czasem Daniel wyciągnie z tej rozmowy odpowiednie wnioski. Cza pokaże, a tymczasem chyba powinna się przyłączyć. Z błyskiem w oku podbiegła do niczego nie spodziewającej się Alex(siedzącej tyłem do drzwi) i przylgnęła do jej pleców całując w policzek na powitanie. Chłopak mimo widocznego zażenowania takim gestem tylko uśmiechnął się i upił łyk herbaty. Alex po chwili również się uśmiechnęła. Potem już kontynuowali rozmowę, która już nie miała trwać długo. Kiedy już ciekawość Adkinsa została zaspokojona zajęli się czymś zupełnie innym. Wszak byli głodni, a pizza to bardzo dobry pomysł. Ona zrobiła ciasto, Alex zajęła się sosem pomidorowym i starciem sera żółtego, a Daniel pokroił resztę składników.  Później ściągnęli jeszcze Nicka który pomógł zjeść wyciągnięte z piekarnika dzieło. Wszystko skończyło się kolejnym nocowaniem chłopaków w domu Gray. Tym razem już bez żadnych niespodzianek.
CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.