2014/07/30

Rozdział 16

Tak wiem zawaliłam. Przepraszam  Was bardzo. Wiem że obiecałam rozdział. I w końcu go nie napisałam. Każdy kolejny rozdział jest pisany na świeżo, a to dlatego że od 10 części nie pisałam kontynuacji. Po prostu nie mam napisanej całej historii, a powinnam była najpierw ją skończyć żeby publikować. Przepraszam i zapraszam do czytania.

(Alex)

Nie zdążyła słowa wypowiedzieć, a Flory już nie było w pokoju. Słyszała jak zbiega po schodach. Chwila ciszy i trzaśnięcie drzwiami. Tak się spieszyła, że zostawiła telefon. Musiało stać się coś ważnego. Z mniejszym zaangażowaniem ruszyła w tym samym kierunku. Kiedy zakładała trampki przyszedł do niej sms od Nicolasa  "Powinniśmy być niedługo. Czekaj na nas w domu". Z westchnieniem zdjęła buty i poszła do kuchni. Owo niedługo wcale nie musiało nadejść szybko.


 (w tym samym czasie - Flo)

Pomysł był dobry i to nawet bardzo, a przy tym nieco szalony. Z uśmiechem popędziła przyjaciela do wyjścia. Kiedy tylko dostała w swoje ręce notatnik i długopis przystąpiła do dzieła. Daniela trzeba było zająć przez chwilę. Może ten plan wypali i za kilkanaście minut będą razem siedzieć u niej w domu pogryzając ciasteczka czy co innego. Chciała żeby wszyscy milo spędzili ten czas. Przygryzła dolną wargę i wsunęła kartkę w kratkę pod szparę miedzy podłogą a drzwiami. Nie leżała jej konwersacja papierowa i to przez drzwi.

(Nickolas)

W duchu błagał cieniutkie listewki przymocowane do ściany pod oknem Daniela by wytrzymały jego ciężar. Wiedział że podpora dla kwiatów jest solidna bo zrobili ją własnoręcznie około 3 miesięcy wcześniej. Tylko jak długo wytrzyma jego ciężar... Wolał się o tym nie przekonać na własnej skórze. W końcu złapał się zewnętrznego parapetu. Daniela nie było w zasięgu wzroku, za to miał doskonały widok na jego szafę. Zastukał więc w szybę i chwile później chłopak otwierał mu okno.
- Dzięki. - naprawdę ulżyło mu kiedy w końcu jego stopy dotknęły stabilnego gruntu. Podszedł do drzwi i przekręcił klucz w zamku, a potem go wyjął i schował do kieszeni. Profilaktycznie odsunął się od tej zapory. W samą porę by uniknąć uderzenia drzwiami. Flora otworzyła je z takim impetem, że odbiły się od ściany i ponownie zamknęły tuz przed twarzą zdumionej Susan. Rzuciła się na szyje młodszego chłopaka i mocno uściskała. Jednak kiedy go puściła nie miała zadowolonej miny. Zaczęła szybko migać.


(Daniel)

Choć nie mogła na niego krzyczeć to jej prędkie gesty mówiły same za siebie. Ledwo rozumiał co do niego migała. Uśmiechnął się nieco niepewnie po czym jednak spuścił głowę w duł. Nie wiedział jak się wykręcić z tego wszystkiego. Oczywiście najpierw się zgodził. Nim jednak nadszedł ten dzień narosło w nim dużo wątpliwości. No i niestety tych "jeśli" narobiło się tyle, że w końcu zamknął się w pokoju. Klapnął na wyrko i słowa nie wyrzekł. Nie wiedział czy Flora o coś go pytała czy jeszcze do niego mówi. Obok usiadł Nickolas
- Co jest grane. Nie mów, że się pietrasz wyjść na dwór.
- Nie chodzi o samo wyjście....- Flora położyła mu rękę na ramieniu - A jak będą się na mnie..
- Co? Gapić? - poderwali głowy. W otwartych drzwiach oparta o framugę stała pani Sara. Dawno jej nie widział i nie spodziewał jej się tu zobaczyć. - Nie wiem na co. Chyba nie rosną ci jakieś dodatkowe atrakcje. Rentgen nic takiego ostano nie wykazał - puściła mu oczko - Skoro tak to ja nie wiem na co wy czekacie. Słyszałam, że urządzacie całkiem miły wieczór w niewielkim gronie. No już Danielu nie ma co się w domu kisić. Uciekaj mi stąd i to już. My tez chcemy tu sobie coś urządzić - ostatni argument był chyba najbardziej przekonujący, wstał i poszedł za Flo która ruszyła do wyjścia jako pierwsza. Tuż za nim Nick zabierając od razu jego niewielki bagaż. Przy wyjściu Daniel się odwdzięczył zabierając rzeczy starszego chłopaka. Wbrew wszelkim obawom mijający go ludzie nie gapili się, nie wytykali palcami. Jego obawy nie miały podstaw. Mijani ludzie byli uprzejmi i zdawało się, że każdego ze spotkanych para jego towarzyszy znała na tyle by zamienić słów kilka. A do domu Flory było naprawdę blisko.


(jakiś czas później)

Ledwo złapać mógł oddech ze śmiechu. Byli właśnie w trakcie pokazu slajdów. Na zdjęciach była przeważnie trójka jego towarzyszy i gdzieniegdzie inni znajomi. Ale to...to zdjęcie. Chciałby zobaczyć Nikolasa tak ubranego na żywo. Czerwona spódniczka w groszki, wzorzysty top i różowa peruka na głowie. Nickolas siedział na łóżku czerwony na twarzy z zażenowania. Takich zdjęć nie widuje się codziennie. W końcu student zepchnął go w ramach zemsty z łóżka. To jednak niewiele dało bo Daniel nie przestawał się śmiać. Dopiero parę minut później mu przeszło. Wstał z dywanu i od razu szturchnął obrażonego chłopaka w nogę. Próbował go jakoś rozweselić, ale nie udawało mu się. Chłopak siedział naburmuszony i najwyraźniej obrażony. Daniel wstał w końcu i zmienił zdjęcie na ekranie monitora. Dziewczyny tymczasem uśmiechały się i ani myślały przerywać. No normalnie zero pomocy.
- Mymmmm... Ej może damy sobie spokój z tymi zdjęciami
- W sumie możemy. A nawet musimy. Księżniczka nam się obraziła to jakoś trzeba ją udobruchać - Rzeczona "księżniczka" podniosła z łóżka swój tyłek i z zamiarem jakiegoś protestu słownego, jednak uniemożliwiła to nadlatująca poduszka która trafiła prosto w twarz. Chłopak  podniósł pocisk i rzucił w najbliżej stojącą osobę. Oburzony Daniel próbował się odwdzięczyć ale poduszka trafiła Florę. Dziewczyna już po chwili miała inną poduszkę w rękach... Tak właśnie rozpoczęła się wielka popołudniowa bitwa na poduchy


(około 2 w nocy - Nickolas)

Choć nikt tak naprawdę nie był zmęczony to wszyscy zgodnie stwierdzili, że w końcu trzeba odpocząć. Mogło to mieć również coś wspólnego z faktem, że na dziesiątą ma być w pracy. Jeśli od teraz do ósmej sobie pośpi to będzie w sam raz. Posłusznie podążał za gospodynią do jednego z trzech wolnych pokoi na pietrze. Wielokrotnie już w nim sypiał nocując u dziewczyny. Pewnie wszedł do środka i zamarł. Tym razem pokój wyglądał inaczej. Świeżo pomalowane ściany były jeszcze gołe, na podłodze leżał dywan ten sam co zwykle, a pod ścianą stał dwuosobowy stary tapczan. Kiedyś stały pod oknem dwa wysłużone, rozkładane fotele. Flora pociągnęła go za krawędź koszulki i podała kartkę

"Robiliśmy remont w tym pokoju. Stare meble wyrzuciliśmy. Tamte fotele już się do niczego zupełnie nie nadawały i rodzice nie chcieli ich widzieć dłużej. Ten tapczan tez pójdzie na śmieci, ale dopiero po naszym spotkaniu. W poniedziałek powinny przyjechać nowe rzeczy. Na razie musi wystarczyć to.  Na czymś musieliście w końcu spać. Przykro mi tylko, że musicie spać razem."

Zerknął na dziewczynę. Miała na twarzy psotny uśmieszek. Ale on też się uśmiechnął. Może wcale nie będzie musiał. To byłoby  niezręczne...jego uśmiech zniknął kiedy dotarło do niego, że na łóżku jest jedna cienka kołdra, dwie poduszki i koc zamiast prześcieradła. 
- Mała przebiegła cwaniara - mruknął po nosem. W tedy z głębi korytarza przyszli Alex i Daniel i zażegnali tę zdawało by się nieuniknioną sprzeczkę. W takim wypadku mógł tylko życzyć  wszystkim dobrej nocy i położyć się spać. Tylko czy zaśnie?

2014/06/14

Ogłoszenia parafialne

Witam. 

Pragnę Was poinformować, że nie zawieszam bloga jak i również nie zamierzam go usuwać :D Wiadomość mam zupełnie inną. W przyszły tygodniu pojawi się nowy rozdział:D Mam nadzieję, że na twarzach tych nielicznych lecz wiernych czytelników właśnie pojawiły się uśmiechy. Trzymajcie się cieplutko i do przyszłego tygodnia.


2014/05/04

Rozdział 15


Z góry przepraszam za literówki i ortografy. Od jakiegoś czasu Mozilla nie poprawia mi błędów. Nie mam pojęcia jak to naprawić. No i sor za mało ciekawy rozdział, a teraz CZYTAJCIE !

(Susan)

Bardzo rzadko ostatnio wstawała o tak wczesnej porze. Na cyferblacie kuchennego zegara była 7. Włączyła ekspres do kawy. Czarny napitek był jej własnym małym uzależnieniem. Nie potrafiła funkcjonować w ciągu dnia w pełni sprawnie jeśli nie wypiła choć jednej kawy. Kilka minut później z kubkiem pełnym kofeiny udała się do salonu na kanapę i włączyła telewizor. Obejrzała serwis informacyjny, pogodę i sport. Następne położyła się na kanapie i posłuchała trochę paplaniny polityków, by w końcu przełączyć na MTV. To był bardzo spokojny poranek. W końcu podniosła się poszła do siebie - czas zajrzeć  do szafy. Kiedy ją otworzyła na jej twarzy zagościł przyjemny uśmieszek. Sięgnęła do jej wnętrza i z bezładnego kłębowiska wyciągnęła to co chciała. W brew wszystkiemu nie było to trudne. Jedyna osoba która objawiała niewielkie zainteresowanie bałaganem pojawiła się dość niedawno w ich życiu. Daniel po tamtej rozmowie nie starał się już wszystkiego sprzątać na wysoki połysk i ostatnio nawet odkryła w jego szafce lekki nieporządek. Czas w końcu ruszyć po zakupy na dzisiejszy dzień i w ogóle jakiekolwiek zapasy. Lodówka świeciła pustkami. No, a potem wybierze się do biblioteki.


(Nickolas)

A jednak nie obudził się ostatni tak jak jeszcze w nocy zakładał. Przekonał się o tym kiedy przeszedł się po domu. W kuchni zastał tylko nierozpakowane sprawunki, a w jego pokoju zakopany po uszy pod kocem nadal spał Daniel. Trzeba by go jakoś obudzić. Może właśnie śniadaniem. Tylko co on najbardziej lubi jeść? Zaczął zaglądać do stojących na blacie toreb. Znalazł swoje śniadanie. Zimne mleko i płatki kukurydziane. Mymmm. Chwile później znalazł tez pomysł na śniadanie dla młodego. Calutki słoiczek po brzegi wypełniony czekoladowo - orzechowym  kremem. Kiedy w domu mazidło pojawiło się po raz pierwszy młodszy chłopak niepostrzeżenie starał się je wykraść tylko dla siebie. I gdyby nie musiał iść po niego na górę to nawet by mu się to udało. Zastał go w tedy z całym słoiczkiem w jednej ręce, łyżeczką w drugiej i książką na kolanach. Tak to powinno być dobre.

(Daniel)

Ktoś ściągnął z niego koc.
- Nieee. Nie chcę - wtulił twarz w poduszkę  - Idź sobie kimkolwiek jesteś i zostaw mnie w spokoju. Zły duchu precz z mojego pokoju - rozległ się śmiech Nikolasa
- Mogę się zgodzić na stwierdzenie zły duch, ale u siebie nie jesteś
- Nie ściemniaj
- Ja nie ściemniam. Nie masz w pokoju zielonych ścian i gitary. Nie miałem jak cię wnieść do pokoju, bo zamknąłeś drzwi. Znalazłem cie na kanapie w salonie. - teraz to już musiał oderwać głowę od poduszki. Faktycznie zasnął w salonie i nie znajdował się w nim teraz, ani we własnym pokoju.  Z dość głupią miną usiadł na posłaniu.
- Przepraszam
- Za co takiego?
- Ja ...
- Nie wiesz za co przepraszać. Nie dziwie ci się, bo powodów nie masz. To ja powonieniem przepraszać - Daniel zastanawiał się o co może chodzić w tej chwili starszemu chłopakowi - Przepraszam cię za moje zachowanie ostatnimi czasy. Byłem nie fair. To nie była twoja wina tylko moja. Miałem trochę rzeczy do przemyślenia i zrobiło się nieprzyjemnie. A w geście pojednania przyniosłem kanapki - Nicolas mówił serio, z poważną mina i faktycznie miał te kanapki o których wspomniał. Najwyraźniej bardzo go to męczyło.
-  Dobra - wziął kromkę w rękę - ale ty jesz te 3 duże
- Nie. Zgodzę się na te 2 - pokazał jedna średnią i jedna małą
- To za dużo. Nie zmieszczą mi się. Nie dam rady zjeść obiadu - Collins obrzucił go nieprzychylnym spojrzeniem po czym zabrał się za jedzenie.


(Susan)

Była jakaś taka zmęczona. Zakupy był całkiem przyjemne, za to wypad do biblioteki był męczący. Nigdy nie wiedziała co ma ochotę przeczytać. Nicolas prawie nigdy nic nie wypożyczał, a Daniel w końcu nie zrobił jej listy pożądanych pozycji. Tak więc utknęła jak zwykle szukając czegoś dla siebie. Co raz dłużej jej schodziło nad taką blachą sprawą jak wybór książki. A tymczasem chłopcy pewnie czekali w domu na jej powrót. Musieli być głodni. Pora obiadu już dawno minęła. Weszła do domu z cichym ehh. Zsunęła buty i zostawiła je w przedpokoju.
- Chłopaki już jestem - niespełna minutę później obaj wypadli jak burza z za zakrętu. Najwyraźniej ścigali się z kuchni. Towarzyszył temu głośny śmiech. Wszelkie nieporozumienia zniknęły. Kiedy opanowali się trochę Daniel poszedł na górę nadal cicho chichocząc, a Nickolas zaprowadził ją do kuchni i postawił wielki talerz spagetti, po czym również umknął jej z widoku. Coś wisiało w powietrzu.

(kilka dni później - Nickolas)

To naprawdę było niesamowite. W głowie mu się nie mieściło, że to wszystko, aż tyle trwa. Daniel jakąś godzinę temu zamknął się we własnym pokoju i ani myślał z niego wyjść. Zbierali się na krótki spacer, a konkretnie w odwiedziny do mieszkającej na tej samej ulicy Flo. To było tylko siedem domów. Tak myślał. Dla Daniela to musiało być wiele kilometrów. Dziewczyna zaprosiła ich do siebie już dawno. To było spotkanie ustalone specjalnie z dużym wyprzedzeniem ze względu na najmłodszego członka ich grupy. Faktycznie Nickolas namawiał go dość długo. Wyglądało jednak na to, że Daniel tego wyjścia psychicznie nie zniesie. Kręcąc głową ze zrezygnowaniem zszedł na dół. Susan czekała na wieści. Oboje już próbowali.
- Większa siła przebicia, co? - ten komentarz był pełen ironii - Nie da rady. Nie wyjdzie z pokoju. Zaraz zadzwonię do Flory i powiem że nie przyjdziemy.
- Nie możesz tego zrobić!
- A co twoim zdaniem mam?
- Wymyślisz coś. On musi w końcu wyjść z domu. 
- Tylko jak widzisz nie ma do tego chęci najmniejszej - powiedział kwaśno 
- Jeśli mu teraz odpuścimy to zawsze będzie się bał. Zawsze będzie uciekał. I nigdy nie będzie lepiej - niestety jego opiekunka miała rację czego wcale nie chciał jej przyznać.
- Zadzwonię...
- NIE!!
- ...po Flo razem go jakoś przekonamy. Spróbujemy. Może ona do niego dotrze.





2014/01/26

Rozdział 14

I znowu zawaliłam. Kolejny raz muszę Was przeprosić . Jakoś nie mogłam się zmotywować do napisania rozdziału, potem nie było weny, a jak już przyszła musiałam ja zaprząc do pisania prac. Przed świętami nie miałam czasu siąść do kompa by naskrobać choćby linijkę, a po nich dopadło mnie lenistwo z którym musiałam walczyć gdyż zbliżały się egzaminy. Zdałam wszystkie:) Teraz kiedy naprawdę odsapnęłam udało mi się napisać w końcu rozdział 14. Zapraszam więc do lektory kolejnego fragmentu tej historii.

(Daniel)


Przespał całe popołudnie i obudził się akurat na kolację. Trochę obawiał się tego posiłku. Był święcie przekonany, że Nicolas wszystko wypaplał Susan. Jednak mylił się i to bardzo. Dwójka domowników zachowywała się jak zwykle. Rozmawiali i żartowali od czasu do czasu. Zamyślił się i odciął od wszystkiego, a ocknął dopiero gdy poczuł jak coś zostaje nałożone mu na nos. Chciał koniecznie zobaczyć co to, a opiekunka wybuchła śmiechem kiedy zrobił zeza. Ściągnął palcem wskazującym mazidło ze swojego nosa. Twarożek. Zjadł go.

- Gdzie tak odpłynąłeś,
- Nicolas daj mu spokój. Jego sprawa o czym myślał – puściła mu oko no co tylko zmarszczył brwi 
- Jak to, ty wiesz ? Ja nie wiem. Powiedz mi Su, poweeeedz.
- Czy to nie oczywiste. Poznał dzisiaj fantastyczną dziewczynę to o niej myśli
- Wcale nie myślałem o Flo!
- A czy ja mówiłam o Florze – pokazała mu całe swoje uzębienie. Collinsa opanował napad chichotu który przeszedł w szalony śmiech jednocześnie jakimś cudem kręcił głową na „nie”. Musieli przeczekać ten dziwny napad
- O co ci chodzi?
- Daniel słuchaj ty się lepiej do naszej kochanej skejterki nie zapędzaj, bo nic z tego nie będzie
- Nick to było nie miłe. Daniel jest świetnym chłopakiem. Całkiem przystojnym no i przypuszczam, że będzie dobrym kompanem do rozmów.
- I tak nic z tego nie będzie – oznajmił ostatecznie Nickolas i wgryzł się w kanapkę. Reszta posiłku przebiegła w milczeniu gdyż dwójka z trojki domowników rozmyślała nad ostatnimi słowami, a ten ostatni po prostu ich obserwował.

(jakiś czas później – sypialnia Daniela)

Siedzieli na jego łóżku grając w statki. Cały czas zerkał na Nika. Zastanawiało go nadal to co powiedział przy stole. Wcześniej tego samego dnia student wspierał go, a wieczorem wygłosił taką uwagę pod jego adresem. Sam już się pogubił. Nie wiedział co myśleć o słowach Nika. W końcu nie wytrzymał
- Nick mam pytanie
- Hymmmm?
- Ale żeby nie było od razu mówię, że nie mam zamiaru startować kiedykolwiek do Flory – chłopak naprzeciw siedzący uśmiechnął się z pobłażaniem – Zastanawia mnie tylko co miałeś na myśli. No bo załóżmy, że jednak chciałbym za jakiś czas poprosić Flo o chodzenie. Co jest ze mną nie tak, skoro twierdzisz, że by mnie skreśliła od razu? Czy jestem aż tak beznadziejny?
- Nie. Nie jesteś beznadziejny. A o powodach tej teoretycznej, powiedzmy „misji” - jego przeciwnik zrobił w powietrzu cudzysłów palcami – dowiesz się za jakiś czas od Flory. Oczywiście jeśli zechce ci powiedzieć.
- Ale...
- Nie drąż tematu i tak ci nie powiem. Sama ci powie jak już ci zaufa. Wszystko w swoim czasie.
- No dobra – poddał się. Nie było sensu wiercić Nikowi dziury w brzuchu, bo ten i tak nic nie powie. Zajęli się ponownie „morską bitwą” i kolejne pól godziny upłynęło im na wspólnej grze. Jednak w którymś momencie w głowie Daniela zrodził się pewien pomysł. Nicolas z pewnością zacznie się z niego śmiać i podepnie to pod sprawę z Flo. Daniel postanowił, że do puki nie wybije tego z głowy chłopaka to pomysł zostanie niezrealizowany.

Kilka dni później Daniel jednak postanowił nie czekać ze swoim pomysłem. Flora i Alex przychodziły co dzień przynajmniej na godzinkę. Podczas rozmów na różne tematy Flora zamiast notatnika używała języka migowego który zdaje się wszyscy – nawet pani Shmit – znali. Było to o tyle denerwujące, że często przechodzili na ten właśnie dialekt co automatycznie wykluczało go z rozmowy. Któregoś popołudnia kiedy Nick poszedł pracować, a Flo i Susan wybrały się do pobliskiego supermarketu po zakupy poprosił o pomoc Alex. Zaczęli natychmiast jednak dziewczyna była strasznie niecierpliwa i już godzinę później zgodnie stwierdzili, że ona nie nadaje się na nauczyciela czegokolwiek. Nie zdążył jej jednak poprosić o dyskrecje gdyż wrócił Nick. Zanim zdołał ją zatrzymać wypaplała mu wszystko. Pierwszy raz miał ochotę kogoś udusić tak bardzo...Przez następne dwa dni zmuszony był wysłuchiwać rożnych komentarzy pod swoim adresem. A wygłaszane były przez Su która wszystkiego dowiedziała się od Alex. Czarnooki chłopak o dziwo nie komentował jego chęci do nauki. Wykazał się dużą cierpliwością i spokojem. Ale Daniel odniósł również wrażenie, że jego nauczyciel odnosi się do niego z jakimś dziwnym dystansem.

(Nickolas)

To co powiedział wtedy Danielowi odnośnie Flory nie miało go zranić, a jedynie ochronić przed rozczarowaniem. Tylko teraz sam zastanawiał się czy go nie zranił. Nie dawało mu spokoju coś jeszcze i to również wiązało się z tamtym dniem, a konkretnie sytuacją w łazience. To właśnie jakoś po tamtym wydarzeniu zaczęły mi się śnic rzeczy z których wcale nie był zadowolony. Potrząsnął gwałtownie głową. Później będzie czas na rozwiązywanie osobistych problemów. Teraz powinien się skupić na pracy i to natychmiast. W innym wypadku połowa dziewcząt siedzących w kawiarence „Black Rose” mogła wyciągnąć niewłaściwe wnioski.

(Daniel)

Nudził się potwornie kiedy zostawał z Susan. Odkąd wytknęli mu jego nadgorliwość w porządkach ograniczał się do ścierania kurzu u siebie i zmywania po sobie samym. Po za tym był zmuszony oglądać ckliwe telenowele co nie specjalnie mu leżało. Przeciągnął się aż chrupnęły mu stawy i wstał. Jedynym wybawieniem od tej nudy pod nieobecność dziewczyn i Nicka były książki. Problem w tym, że wszystkie jakie ostatnio mu przyniosła Alex zdołał już przeczytać. Kolejnym kłopotem był brak karty bibliotecznej. Zapodział ją kilka dni temu i nie mógł znaleźć. Przekopał już swój pokój, salon, kuchnie, hol i nie znalazł. Pacnął na łóżko. Był pewien, że Alex oddała mu ją. Od zastanawiania się nad tym rozbolała go głowa. Poleżał więc do puki mu nie przeszło, a potem poszedł znowu na dół. Zrezygnowany ciężko klapnął koło opiekunki.
- Rozumiem, że ci się nudzi i nie masz co robić. Więc może skorzystaj z komputera. - czerwony na twarzy skinął tylko głową i podszedł do komputera. Usiadł przy biurku i włączył peceta. Od razu odwiedził kilka ulubionych stron z recenzjami książek i oczywiście stronę biblioteki publicznej do której zwykł chodzić.
- To jest strasznie daleko – drgnął, a Susan sięgnęła po myszkę i zmieniła filię – ta jest o wiele bliżej. Potem będę szła oddać swoje książki to ci coś wypożyczę tylko spisz mi tytuły na kartce.
- Zgubiłem karę – wyburczał ledwo słyszalnie
- Wypożyczę coś na swoją, albo zrobię ci duplikat twojej. Nie martw się – poczochrała mu włosy – Musimy tylko poczekać na Nickolasa. Powinien niedługo się zjawić

(Nickolas)

Tymczasem Nickolas wyszedł już z pracy i kierował się do pobliskiego skateparku. Umówił się tam z Florą. Po prostu czuł, że jeśli z kimś nie porozmawia to zwariuje. Dziewczyna już czekała na niego na ławeczce popijając wodę z butelki. Ona na powitanie skinęła mu głowa on powitał ją cichym „hey”. Zdziwiona uniosła brew.
- Nie patrz tak na mnie – wyszeptał -mam problem i nie wiem co robić – dziewczyna zaczęła migać
- Dobrze powiem ci dokładnie o co chodzi. Ja widziałem coś. Chodzi mi dokładnie o to...Dwa tygodnie temu jak przez przypadek zatrzasnęły wam się drzwi od tarasu i przemokliście. Potem byłaś na mnie zła, a potem poszliście się wykąpać i przebrać. Daniel...strasznie długo siedział wtedy w łazience. Poszedłem tam, bo bałem się,że się źle poczuł i zasłabł. On wcale się nie zamknął i wszedłem bez problemu – nabrał powietrza – Chodzi o to że on tam stał i...dosłownie zdzierał z siebie skórę. Męczy mnie to – migana odpowiedz Flo była do przewidzenia – Nie mogę powiedzieć Susan obiecałem mu – zamilkł na dłuższą chwilę, ona nie popędzała go. Jednak im dłużej milczał tym ciężej było mu wyznać to co jeszcze chciał powiedzieć. Kolejny głębszy wdech – Jest jeszcze coś. Chodzi o to że...on mi się śni. Tylko, ze te sny...no onesąerotyczne – Flo uniosła brew – Wiem że zrozumiałaś, ale skoro chcesz mnie dręczyć to powtórzę. To są sny erotyczne – zrezygnowanie w jego głosie było niemal namacalne. Chłopak sapnął oburzony patrząc na „słowa ” swojej rozmówczyni – jak to mam się nie przejmować. To nie jest w porządku w stosunku do niego. Po za tym czym to się różni od tego co mu zrobili? - wywróciła oczyma i wyjęła notatnik. Dziewczyna podała mu go po dłuższej chwili, wstała, poklepała go z uśmiechem po ramieniu i pognała na plac by dołączyć do innych miłośników deski.

1. Zastanawiałam się kiedy w końcu określisz swoja orientacje.Dawno już zauważyłam że nie interesują cie dziewczyny
2. To są tylko myśli
3. Na pewno nie możesz się z tego powodu odsuwać od niego. Jestem pewna, że go nie skrzywdzisz. Jestem również pewna, że zostaniecie co najmniej dobrymi przyjaciółmi

Westchnął ciężko. Liczył na to, że Flora poradzi mu co może ze swoim problemem zrobić. Jednak jeśli ona podchodziła do tego w ten sposób to nie miał innego wyjścia i musiał sam uporać się z tą sprawą. Wstał pomachał Grey na pożegnanie i poszedł się przejść. Świeże powietrze i trochę ruchu dobrze mu zrobi. Napisał jeszcze sms do Susan o planowanej przechadzce. Nie chciał by się martwiła tak jak ostatni gdy miał coś do przemyślenia. W takim stanie potrafił chodzić wiele godzin i zwykle wracał późno do domu.

(Daniel)


Susan w końcu nie poszła do biblioteki. Nie chciała zostawiać go samego zapewne z obawy by niczego sobie nie zrobił. Jej obawy nie były nieuzasadnione. Do Daniela nadal czasem wracały złe myśli choć nic nikomu nie mówił. Nie był tez gotowy żeby wyjść po za granice domu McCartney. Wiedział że kobieta dostała smsa od Nicka. Najwyraźniej wybrał się gdzieś z przyjaciółmi. Troszkę było mu z tego powodu przykro, bo to by znaczyło, że jednak Collins w końcu uświadomił sobie jaka bezwartościową osoba jest. Właśnie teraz kiedy w końcu postanowił komuś zaufać tak w pełni...Mimo wszystko niepokoił się o Nikcka. Godziny mijały i robiło się coraz ciemniej a jego nadal nie było. Opiekunka przeciwnie do niego była spokojna i nawet starała się go uspokoić jednak z marnym skutkiem. W końcu nakazała mu iść spać. I gdyby nie ten niczym nieuzasadniony niepokój pewnie posłuchałby. Kręcił się w łóżku z boku na bok i nie mógł zasnąć. Zrezygnowany w końcu wstał i cicho przemknął na dół na kanapę do salonu. Postanowił czekać.

(Nickolas)

 Wracał do domu zupełnie już uspokojony. Podczas tych kilku godzin przemyślał wszystko dokładnie. Doszedł do kilku rzeczy. Pierwszym z nich było stwierdzenie, że Flora Grey jest doskonałą obserwatorką i zna go lepiej niż on sam. Po drugie: faktycznie nie pociągały go nigdy dziewczyny, ale bał się do tego przyznać sam przed sobą, a co dopiero powiedzieć o tym komuś innemu. Mimo, że potrafił takie rzeczy zaakceptować u innych to siebie samego nie do końca akceptował. No i po trzecie: Flora miała racje. Nie powinien się od młodego odsuwać. Nie chciał go krzywdzić w jakikolwiek sposób, a  swoim dystansem mógł to robić. No i sny. Nikt nie miał w nie wglądu. Wsunął klucz w zamek i przekręcił. Wszedł do środka  i cicho zamknął drzwi frontowe. Była pierwsza w nocy i nie chciał obudzić Daniela. O Susan raczej się nie martwił jej nie obudziłby wystrzał z armaty nawet gdyby ta stała tuż obok jej łóżka. Zsunął trampki z nóg i skierował się od razu na górę. Jednak musiał się zatrzymać w salonie. Był zaskoczony tym co tam zastał. Na kanapie zwinięty w kłębek spał Daniel. Nie zastanawiał się długo co z nim zrobić. Podszedł do śpiącego chłopca i najostrożniej jak umiał wziął go na ręce. Ten ufnie przylgnął do niego z cichym pomrukiem. Nickolas cieszył się, że go nie obudził. Chłopak nadal był leciutki jak piórko pomimo obfitych posiłków więc bez trudu wniósł go po schodach. Drzwi do pokoju Adkinsa były zamknięte więc zabrał go do swojego. Ułożył chłopaka na łóżku i przykrył kocem. Sam przebrał się szybko w dres w którym zwykle sypiał i poszedł do pokoju Daniela. Dzisiaj tam się prześpi. A jutro powie Su o niedowadze. Ziewnął szeroko i wsunął się pod pościel. Sen przyszedł do niego niemal natychmiast.

2013/11/19

Rozdzial 13

(Nickolas)

Takiego widoku się nie spodziewał. Skóra na barkach i torsie chłopaka była zaczerwieniona od pocierania. Niektóre otarcia wyglądały tak jakby lada moment miały zacząć krwawić, inne zdążyły się zmienić w strupki. A to był tylko tors. Nie śmiał zerkać niżej. Nicolas niczym w transie podszedł do kabiny i wszedł do środka. Zupełnie nie przejmował się „deszczem” z prysznica. Wyciągnął z reki młodszego chłopaka gąbkę, a potem bez słowa przytulił.



(Daniel)



Nie wiedział co ze sobą zrobić. Był tak bardzo zaskoczony obecnością Nica w łazience, że słowem się nie odezwał. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że straszy chłopak go przytulił. On sam się siebie brzydził. Stał jak kołek przez chwilę a potem z pewnym oporem przywarł do niego. Chwile później Daniel osunął się na dno kabiny, a razem z nim Nick.



(Nickolas)





Był pewien że Adkins płacze, choć nie było nic słychać i łzy mieszały się z wodą. Jednak kurczowo zaciśnięte na koszulce dłonie, oparte o tors czoło i drżące ramiona...Jakieś wieki później chwycił Dana za ramiona i odsunął trochę od siebie. Chłopak nie chciał mu spojrzeć w oczy.
- Daniel spójrz na mnie – nakazał łagodnie. Zrobił to raczej niechętnie
- Dlaczego sobie to robisz? - mówił spokojnie patrząc w zielone tęczówki
- Nie zrozumiesz...
- A skąd ta pewność?
- Bo nie wiesz jak się czuje po tym wszystkim. 
- Po czym? Czy Flo cię jakoś uraziła? - domyślał się powodów od samego początku ale miał nadzieję że namówi go do do zwierzeń
- Nie udawaj! - rozgniewany Daniel poderwał się do pozycji stojącej, a Nik wstał kilka sekund po nim. Przyciągnął do siebie młodszego chłopaka jedną rękom, druga wolną w tym samym czasie ściągając z wieszaka ręcznik. Okrył tym głowę nastolatka i ściągnął z siebie przemoczoną odzież. Również woził sobie ręcznik i wytarł się pospiesznie odwrócony tyłem do drugiego.Zdawał sobie bowiem sprawę, że nagość drugiej osoby może peszyć młodszego chłopaka. Kiedy sam był suchy i miał na sobie bieliznę zdecydował się w końcu odwrócić. Daniel nadal stał z ręcznikiem na głowie i ani myślał się wycierać.
- Co ja mam z tobą zrobić? - podszedł do niego i zaczął osuszać półdługie włosy ręcznikiem – Słuchaj teraz uważnie do końca tego co powiem i nie przerywaj. Chcę wiedzieć dlaczego to robisz żeby jakoś ci pomóc. Martwię się o ciebie. Zrozum to. Zaufaj mnie i Suzi, bo nie mamy żadnych ukrytych celów w tym że cię przygarnęliśmy. Nie zamierzamy krzywdzić cie w jakikolwiek sposób. No chyba, że uznasz za krzywdzące wrzucenie twojej ulubionej koszulki do pralki z rzeczami Su. Masz jakieś różowe paski na niej. - starał się jakoś choć trochę rozładować napięcie panujące w niewielkiej przestrzeni i najraźniej się udawało, bo kąciki ust Adkinsa drgnęły lekko do góry – Wracając do tego co mówiłem zanim zauważyłem te krzywdzące twoją psychikę efekty prania – dodał dramatycznym tonem by w ułamku sekundy spoważnieć – Nie potrzebna nam pomoc domowa, tylko jeszcze jedna osoba w rodzinie. A teraz chodź – narzucił mu na ramiona szlafrok i zaprowadził do pokoju. Chłopak przebrał się tam migiem w inne rzeczy – Nie musisz teraz iść ze mną na dół jeśli nie chcesz. Możesz iść spać albo cokolwiek innego. Tylko nie rób sobie krzywdy dobrze? - jakby w odpowiedzi Daniel ziewnął szeroko, potarł oczy jak dziecko i wlazł pod koc. Ułożył się wygodnie.
- Nic już sobie nie zrobię. Obiecuję. Tylko nie mów o tamtym Susan.
- Dochowam tajemnicy. Dobra zmykam, widzimy się jak wstaniesz – z łóżka dotarło do niego tylko senne mruknięcie. Odwrócił się więc i cicho wyszedł zamykając drzwi od pokoju. Z wymówką takiej nieobecności nie będzie większego problemu. Daniela nigdy nie dało się łatwo obudzić
 
(Susan)


Susan była zdenerwowana i zmartwiona tak długą nieobecnością obu chłopaków. Przecież nie byli nie wiadomo gdzie tylko piętro wyżej. Dziewczyny nieustanie ją zagadywały i odciągały od schodów. Gdy Nicolas raczył w końcu się zjawić na dole był już nie zdenerwowana i zmartwiona ale mocno poirytowana zaistniałą sytuacją. Jej wychowanek wywrócił tylko oczyma.

- Może czasem sama spróbuj go obudzić – oznajmił nim zdołała wypowiedzieć choćby jedno słowo. No i wszystko jasne.

CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.