2014/10/17

Rozdział 18


Cóż tu dużo mówić. Zostawiam Wam kolejny rozdział. Raczej niestety jeden z najnudniejszych jakie dotąd się pojawiły. Mimo wszystko życzę miłej lektury.

 (Daniel)

Naprawdę nie chciał go widzieć. Żeby choć trochę to odwlec rzucił w Nicka poduszką. Chyba trafił, a i tak kilka minut później poczuł jak materac się ugina kiedy ten drugi usiadł.
- Daniel, co się stało? 

(Nickolas) 

Jeśli chce się czegokolwiek dowiedzieć to musi się trochę pomęczyć. Rozmawianie z Adkinsem kiedy był zdołowany do łatwych nie należało. Tym razem jednak chłopak nie miał doła.
W młodym, aż się gotowało. Widział to dokładnie. A z chłopakiem w takim nastroju jeszcze nie miał do czynienia. Nie spodziewał się jednak niczego innego po za niemym protestem i ucieczką tymczasem...
- Spierdalaj - warknął młodszy, usiadł, a potem wstał z zamiarem wyjścia 
- Słucham?
- To co słyszałeś. Spierdalaj! Chcę być teraz sam, czy to tak trudno zrozumieć!? - powiedział już głośniej i pewniej
- Ale...
- Gówno cie to obchodzi! - chłopak go minął.  w przypływie chwili złapał go za rękę i przyciągnął do siebie, a potem zamknął w szczelnym uścisku. Cokolwiek się stało chciał pomóc, lecz najpierw trzeba ukoić tę burze. Porozmawiają spokojnie. Daniel się szarpał jednak z każdą przemijającą minutą ten opór słabł. W końcu się uspokoił. Nickolas  cofnął się do tyłu i po trzech krokach dotknął łydkami krawędzi łóżka. Usiadł i posadził sobie Daniela na kolanach. Ten oparł swoje czoło o jego lewe ramie.
- W porządku już?
- Um...
- A teraz o co chodzi? - chłopak podniósł głowę i usiadł w miarę prosto
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - nutka zdenerwowania zabrzmiała w jego głosie
- O czym ci nie powiedziałem?
- Nie udawaj głupka!
- Ale ja naprawdę...- Daniel poderwał się z kolan i ruszył do wyjścia, jednak drzwi otworzyły się zanim złapał za klamkę. Do pokoju weszła Alex i wymierzyła Danielowi naprawdę mocny policzek. Świadczył o tym czerwony ślad ręki na skórze.
- Jak mogłeś - wysyczała niemal niedosłyszalnie. Twarz jej poczerwieniała z gniewu i chyba wstydu - podglądałeś nas! Ty świnio - po czym odwróciła się i wyszła trzaskając drzwiami tak mocno, że odskoczyły od framugi i otworzyły się ponownie. 

(Daniel)

Patrzył jak drzwi zwalniają. To wszystko było takie...błyskawiczne, że aż wydawało się nierealne. Odwrócił się do Nicka. Ten siedział z rozchylonymi ustami i dotykał palcami swojego  lewego policzka. Bezwiednie Daniel zrobił to samo i ze świstem wciągnął powietrze do płuc. Bolało. Usiadł na podłodze i spuścił wzrok.
- Nie chciałem - burknął cicho
- O to ci wcześniej chodziło? O to, że one są parą.
- Częściowo...Rano poszedłem do łazienki i się na nie natknąłem. Robiły...Cóż na pewno było im dobrze razem pod prysznicem - znowu piekły go uszy - szlag. Dlaczego nie powiedziałeś!
- Bo mnie o to poprosiły. Same by ci powiedziały za jakiś czas - Nick klapnął obok niego na podłodze - Ja dowiedziałem się po 2 latach. Alex mi powiedziała. Flora bez jej przyzwolenia nie chciała mi mówić. To Alex ma opory. Są razem już ze 4 lata. 
- Sporo czasu. 
- No. I są razem szczęśliwe, a to jest chyba najważniejsze.
- Yhym. - położył się na miękkim dywanie ręce założył za głowę  i skrzyżował nogi w kostkach.  Nick położył się obok w identyczny sposób.  
- Nie chodzi tak w sumie o sam fakt, że one są para tylko właśnie o to że mi nie powiedzieliście. Niby tak zapewniacie o tym... Chcecie  żebym tu się wpasował, przekonujecie, że należę do tego miejsca. Ale to nie prawda. Ja tu nie pasuję. Wcale nie czuje się tak jak chcecie żebym się czuł. To nie w porządku. Ja nie potrafię. Nie umiem spełnić waszych oczekiwań... 
- My tylko chcemy żebyś był szczęśliwy - Daniel tylko prychnął - Naprawdę. Nic ponad to.
- To dajcie mi spokój
- Tego ci zapewnić nie mogę. Chce w czasie wolnym posiedzieć w towarzystwie kogoś fajnego - po tym Nick po prostu wstał i wyszedł. A Daniel nareszcie został sam. Tylko, że miał jeszcze większy mętlik w głowie.


(kilka dni później - Nick)

Az oblał się herbatą. Mógłby przysiąc, że ma zwidy. Dosłownie chwilę temu Daniel zszedł na dół (choć nie było żadnego posiłku, a tylko na nie schodził ostatnio)prosto do przedpokoju, założył buty i wyszedł z domu. Nick zaniepokojony takim zachowaniem chciał wstać również ale zatrzymała go łagodna dłoń Su.
- Zostaw. Poradzi sobie. Nic mu nie będzie. 
I Nickolas został.

(dom Flory - Daniel)

Zapukał niepewnie w drzwi. Miał nadzieję, że Flora będzie w domu i razem poczekają na Alex. Jednak to właśnie ta druga dziewczyna otworzyła mu drzwi. Niemal od razu usiłowała je zamknąć lecz Daniel włożył stopę w szczelinę. Dłonie przyłożył do nagrzanego słońcem drewna i pchnął do wewnątrz. W tym samym czasie Alex cały czas usiłowała je zamknąć.
- Poczekaj...Nie zamykaj...
- Spadaj! - warknęła
- Nie! Chcę porozmawiać - spokojny i pewny ton w jego głosie najwyraźniej ją zaskoczył i na chwile zdekoncentrował. Napór na drzwi zmalał. Wszedł do środka. Ona trzymała się na dystans.
- Flora jest na zakupach, więc...
- Nie chcę Flory. Chcę pogadać z tobą. Chciałem przeprosić. Za to, że tam wszedłem - zagryzł wargę - Nie chciałem. To znaczy nie chciałem zastać was w takiej sytuacji. To znaczy...Ja tam tak naprawdę po prostu chciałem wtedy wziąć prysznic. Nie miałem pojęcia, że tam jesteście...Drzwi były otwarte. W ogóle to myślałem, że śpicie jeszcze. Nie spodziewałem się zobaczyć...zobaczyć... - zamilkł, bo  nie za bardzo chciało mu to przejść przez gardło. No i znowu zaczęły go piec uszy - Przepraszam.



(Alex)


Poczucie winy spadło na nią jak grom z jasnego nieba. teraz, gdy patrzyła na czerwonego z zażenowania chłopaka zdała sobie sprawę z tego, że nie byłby zdolny do podglądania. Do tej pory była tak wzburzona, że niewiele do niej docierało. Nie brała innych możliwości pod uwagę. Uśmiechnęła się niepewnie.
- No dobra. Przyjmuje. I tez przepraszam - podniosła rękę i dłonią dotknęła lewego policzka chłopaka - Poniosło mnie, ale to nie usprawiedliwienie. Nie powinnam cie nigdy uderzyć - spuściła wzrok na podłogę
- Co się stało to się nie odstanie - uśmiechnął się - Też przyjmuję. No ale coby cie nie narażać dłużej na moje towarzystwo...Pójdę już do domu
- I zostawisz mnie tu samą? A jak mnie ktoś tu napadnie? Nie będziesz mnie bronił? - zapytała głosem pełnym przesadzonego przerażenia. Chwile później oboje stali zgięci wpół. Kiedy w końcu im przeszło poszli prosto do kuchni i w bardzo dobrych humorach zjedli kilka ciastek i wypili po kubku herbaty.
- Mogę o coś zapytać - wyrwana z zamyślenia dziewczyna aż się wzdrygnęła. ~Ńo i zaczyna się~ pomyślała  Alex.
- Pytaj. Najwyżej nie odpowiem - Daniel w zdziwieniu uniósł brwi ale postanowił nie komentować
- Jak poznałyście się z Flo? - niemal roześmiała się z ulgi. Na to mogła spokojnie odpowiedzieć. I jak się potem okazało na resztę pytań również. Żadne z zadanych przez chłopaka pytań nie należało do tej okropnej kategorii w stylu "a jak to robicie". Były to raczej pytania o ich relacje i to w jaki sposób w końcu doszły do ładu z "tym wszystkim". Alex cieszyła się że jednak ta znajomość nie nie skończyła przez jej własna głupotę. Wyglądało na to, że w przyszłości Daniel będzie naprawdę dobrym przyjacielem. Rozmawiali naprawdę długo, nie zauważając nawet upływu czasu. Żadne z nich nie zwróciło również uwagi na dodatkową osobę w pomieszczeniu.

(Flora) 

Uśmiechnęła się szeroko widząc te dwójkę siedzącą razem w tak dobrych humorach. Nie chciała im przeszkadzać w rozmowie więc cicho postawiła torby z zakupami na podłodze i oparła się o framugę. Robiło jej się ciepło w środku kiedy słyszała odpowiedzi na niektóre pytania. Poczuła również przypływ nadziei. Może z czasem Daniel wyciągnie z tej rozmowy odpowiednie wnioski. Cza pokaże, a tymczasem chyba powinna się przyłączyć. Z błyskiem w oku podbiegła do niczego nie spodziewającej się Alex(siedzącej tyłem do drzwi) i przylgnęła do jej pleców całując w policzek na powitanie. Chłopak mimo widocznego zażenowania takim gestem tylko uśmiechnął się i upił łyk herbaty. Alex po chwili również się uśmiechnęła. Potem już kontynuowali rozmowę, która już nie miała trwać długo. Kiedy już ciekawość Adkinsa została zaspokojona zajęli się czymś zupełnie innym. Wszak byli głodni, a pizza to bardzo dobry pomysł. Ona zrobiła ciasto, Alex zajęła się sosem pomidorowym i starciem sera żółtego, a Daniel pokroił resztę składników.  Później ściągnęli jeszcze Nicka który pomógł zjeść wyciągnięte z piekarnika dzieło. Wszystko skończyło się kolejnym nocowaniem chłopaków w domu Gray. Tym razem już bez żadnych niespodzianek.

2014/09/03

Rozdział 17

Muszę chyba po raz kolejny zwrócić Wam  uwagę o pewien przykry dla mnie fakt. Brak komentarzy pod notkami. Oczywiście bardzo dziękuje jedynej osobie która pozostawia po sobie cokolwiek po za cyferkami na liczniku odwiedzeń. Tak znów mówię o tobie kochana Noctem (Kimichi). Jednak chciałabym aby reszta tez czasem dodała swoje przysłowiowe 3 grosze. Co prawda cieszy mnie każde wejście, ale brak waszych opinii  niestety bardzo mnie demotywuje. Stąd w dużej mierze takie odstępy miedzy poszczególnymi wpisami.Ja naprawdę nie pisze tego dla siebie tylko właśnie dla Was. To wygląda tak: piszę rozdział, po czy jeszcze go poprawiam i w miarę możliwości staram się wyłapywać literówki i powtórzenia. Wszystko robię sama i to wszystko zabiera mi czas. Wy wchodzicie na bloga dostajecie do przeczytania tekst na maksymalnie kilka minut po czym zamykacie okno, bądź otwieracie w nim coś innego bez ani jednego słowa.
Czy wystukanie kilku kilku linijek na klawiaturze to naprawdę aż taki wysiłek?

 ...

(Daniel - rano)


Było po 10 już kiedy się obudził więc nie dziwiła go nieobecność Nicka. Wstał prawie od razu czego ostatnio nie miał w zwyczaju robić. Jednak świadomość, że nie jest u siebie wypchnęła go z łóżka. Nie chciał wyjść na wielkiego lenia. Zebrał z podłogi plecak w którym był jego przybory toaletowe oraz bielizna i świeża odzież i udał się prosto do do znajdującej się na końcu korytarza łazienki. Starał się być cicho, bo dziewczyny prawdopodobnie jeszcze spały. Przekręciła gałkę we właściwych drzwiach, a te otworzyły się przed nim bez problemu. Zatrzymał się jednak w progu. Jego świadomość nie bardzo chciała przyjąć tak wcześnie do siebie widzianych właśnie rzeczy. Z słuchawki prysznica leciała woda. Pod natryskiem oparta o ścianę wyłożoną kafelkami stała Alex. Z lekko odchyloną głową, zamkniętymi oczyma  przygryzając dolną wargę. Jedną ręką popróbowała przytrzymać się ściany, druga zanurzona była w mokrych już włosach Flory. Niema dziewczyna klęczała w brodziku. Głowę miała na wysokości krocza drugiej dziewczyny. I nagle z całą mocą dotarło do niego co robią te dwie. Wycofał się cicho zamykając drzwi. Uszy go piekły. Musiał być cały czerwony na twarzy. Nigdy by mu nie przyszło do głowy, że te dwie...są razem. Gwałtownie potrząsnął głową by odgonić niechciane widoki. Zszedł po schodach. Na dole była jeszcze jedna łazienka z tego co pamiętał.

(później - przy śniadaniu)


Alex pałaszowała swoje grzanki z naprawdę wielkim zapałem. Miała ochotę się gdzieś wynieść. Atmosfera w kuchni była bardziej niż gęsta. Nie wiedziała dlaczego, a to co podsuwała jej wyobraźnia przyprawiało ja o nieprzyjemne dreszcze i ból brzucha. Cokolwiek miedzy nimi zaszło...nie chciała wiedzieć. Dlatego szybko zjadła, umyła po sobie naczynia i wyszła do ogrodu. Zostawiając tamtą dwójkę w spokoju. Pozostawiona para nie próbowała rozpocząć jakiejkolwiek konwersacji i unikała swojego wzroku jak ognia. W końcu Daniel wstał również umył po sobie naczynia po czym powiedział "do widzenia" i wyszedł. Nie pożegnał się z druga dziewczyną. Nie byłby w stanie wypowiedzieć słowa bo zaraz byłby czerwony na twarzy. Musiał ochłonąć. Najlepiej w zaciszu własnego pokoju.

(po południu - Nick)

Ledwo trzymał oczy otwarte. Był do niczego. Ale pocieszał się faktem że zostały mu jeszcze 3 przystanki do przejechania i tylko kawałek do przejścia i będzie w domu. Będzie mógł położyć się sam, we własnym łóżku i nie będzie musiał się martwić, że obudzi Daniela śpiącego obok. Poprzedniej nocy w ogóle nie spał, bo bał się, że jak zaśnie to przyśni mu się coś nieprzyzwoitego i gdyby to było tylko to...Wiedział od innych, że gada przez sen. Oderwał się na chwile od swoich rozmyślań wstał i podszedł do drzwi autobusu. Jeśli nie chciał wracać na piechotę przez połowę osiedla musiał wysiąść. Kiedy znalazł się już na zewnątrz pojazdu bez zastanowienia skierował się w stronę domu. Nim jednak dotarł do chociażby połowy ulicy spotkał Alex, która najwyraźniej na niego czekała. Była bardzo zdenerwowana - skubała skraj swojej koszulki
- Co jest? - zapytał bez ogródek
- Emm...Daniel i Flora chyba się o coś rano pokłócili. Nie wiem o co poszło.
- I?
- Daniel wyszedł rano nawet jednego słowa nie mówiąc. Nie odpisuje na smsy. Nie wiem co z tym zrobić.
- Choć dowiemy się - powiedział bez zastanowienia. Złapał dziewczynę za rękę i pociągnął za sobą.


(Daniel)

Siedzieli na kanapie i oglądali jakiś show, a raczej on błądził myślami wokół dręczącej go sprawy, a Susan oglądała kiedy drzwi wejściowe trzasnęły. Nie było wątpliwości co do osoby która weszła do domu. To mógł być tylko Nickolas, a Daniel nie przejawiał choćby najmniejszej ochoty na oglądanie chłopaka. Wstał i pobiegł do siebie na górę. Tam położył się na łóżku i wtulił twarz w poduszkę. Ten dzień nie był spokojny ani udany i jak miał się za chwilę przekonać miało być jeszcze gorzej. Ktoś zapukał w drzwi i po chwili do środka wsunęła się najpierw głowa, a potem cała reszt. Daniel tylko obserwował Collinsa tylko kontem oka. Nie chciało mu się gadać, bo w sumie po co przyszedłby do niego. Naprawdę nie chciał go widzieć. Żeby choć trochę to odwlec rzucił w Nicka poduszką. Chyba trafił, a i tak kilka minut później poczuł jak materac się ugina kiedy ten drugi usiadł.
- Daniel, co się stało?

2014/07/30

Rozdział 16

Tak wiem zawaliłam. Przepraszam  Was bardzo. Wiem że obiecałam rozdział. I w końcu go nie napisałam. Każdy kolejny rozdział jest pisany na świeżo, a to dlatego że od 10 części nie pisałam kontynuacji. Po prostu nie mam napisanej całej historii, a powinnam była najpierw ją skończyć żeby publikować. Przepraszam i zapraszam do czytania.

(Alex)

Nie zdążyła słowa wypowiedzieć, a Flory już nie było w pokoju. Słyszała jak zbiega po schodach. Chwila ciszy i trzaśnięcie drzwiami. Tak się spieszyła, że zostawiła telefon. Musiało stać się coś ważnego. Z mniejszym zaangażowaniem ruszyła w tym samym kierunku. Kiedy zakładała trampki przyszedł do niej sms od Nicolasa  "Powinniśmy być niedługo. Czekaj na nas w domu". Z westchnieniem zdjęła buty i poszła do kuchni. Owo niedługo wcale nie musiało nadejść szybko.


 (w tym samym czasie - Flo)

Pomysł był dobry i to nawet bardzo, a przy tym nieco szalony. Z uśmiechem popędziła przyjaciela do wyjścia. Kiedy tylko dostała w swoje ręce notatnik i długopis przystąpiła do dzieła. Daniela trzeba było zająć przez chwilę. Może ten plan wypali i za kilkanaście minut będą razem siedzieć u niej w domu pogryzając ciasteczka czy co innego. Chciała żeby wszyscy milo spędzili ten czas. Przygryzła dolną wargę i wsunęła kartkę w kratkę pod szparę miedzy podłogą a drzwiami. Nie leżała jej konwersacja papierowa i to przez drzwi.

(Nickolas)

W duchu błagał cieniutkie listewki przymocowane do ściany pod oknem Daniela by wytrzymały jego ciężar. Wiedział że podpora dla kwiatów jest solidna bo zrobili ją własnoręcznie około 3 miesięcy wcześniej. Tylko jak długo wytrzyma jego ciężar... Wolał się o tym nie przekonać na własnej skórze. W końcu złapał się zewnętrznego parapetu. Daniela nie było w zasięgu wzroku, za to miał doskonały widok na jego szafę. Zastukał więc w szybę i chwile później chłopak otwierał mu okno.
- Dzięki. - naprawdę ulżyło mu kiedy w końcu jego stopy dotknęły stabilnego gruntu. Podszedł do drzwi i przekręcił klucz w zamku, a potem go wyjął i schował do kieszeni. Profilaktycznie odsunął się od tej zapory. W samą porę by uniknąć uderzenia drzwiami. Flora otworzyła je z takim impetem, że odbiły się od ściany i ponownie zamknęły tuz przed twarzą zdumionej Susan. Rzuciła się na szyje młodszego chłopaka i mocno uściskała. Jednak kiedy go puściła nie miała zadowolonej miny. Zaczęła szybko migać.


(Daniel)

Choć nie mogła na niego krzyczeć to jej prędkie gesty mówiły same za siebie. Ledwo rozumiał co do niego migała. Uśmiechnął się nieco niepewnie po czym jednak spuścił głowę w duł. Nie wiedział jak się wykręcić z tego wszystkiego. Oczywiście najpierw się zgodził. Nim jednak nadszedł ten dzień narosło w nim dużo wątpliwości. No i niestety tych "jeśli" narobiło się tyle, że w końcu zamknął się w pokoju. Klapnął na wyrko i słowa nie wyrzekł. Nie wiedział czy Flora o coś go pytała czy jeszcze do niego mówi. Obok usiadł Nickolas
- Co jest grane. Nie mów, że się pietrasz wyjść na dwór.
- Nie chodzi o samo wyjście....- Flora położyła mu rękę na ramieniu - A jak będą się na mnie..
- Co? Gapić? - poderwali głowy. W otwartych drzwiach oparta o framugę stała pani Sara. Dawno jej nie widział i nie spodziewał jej się tu zobaczyć. - Nie wiem na co. Chyba nie rosną ci jakieś dodatkowe atrakcje. Rentgen nic takiego ostano nie wykazał - puściła mu oczko - Skoro tak to ja nie wiem na co wy czekacie. Słyszałam, że urządzacie całkiem miły wieczór w niewielkim gronie. No już Danielu nie ma co się w domu kisić. Uciekaj mi stąd i to już. My tez chcemy tu sobie coś urządzić - ostatni argument był chyba najbardziej przekonujący, wstał i poszedł za Flo która ruszyła do wyjścia jako pierwsza. Tuż za nim Nick zabierając od razu jego niewielki bagaż. Przy wyjściu Daniel się odwdzięczył zabierając rzeczy starszego chłopaka. Wbrew wszelkim obawom mijający go ludzie nie gapili się, nie wytykali palcami. Jego obawy nie miały podstaw. Mijani ludzie byli uprzejmi i zdawało się, że każdego ze spotkanych para jego towarzyszy znała na tyle by zamienić słów kilka. A do domu Flory było naprawdę blisko.


(jakiś czas później)

Ledwo złapać mógł oddech ze śmiechu. Byli właśnie w trakcie pokazu slajdów. Na zdjęciach była przeważnie trójka jego towarzyszy i gdzieniegdzie inni znajomi. Ale to...to zdjęcie. Chciałby zobaczyć Nikolasa tak ubranego na żywo. Czerwona spódniczka w groszki, wzorzysty top i różowa peruka na głowie. Nickolas siedział na łóżku czerwony na twarzy z zażenowania. Takich zdjęć nie widuje się codziennie. W końcu student zepchnął go w ramach zemsty z łóżka. To jednak niewiele dało bo Daniel nie przestawał się śmiać. Dopiero parę minut później mu przeszło. Wstał z dywanu i od razu szturchnął obrażonego chłopaka w nogę. Próbował go jakoś rozweselić, ale nie udawało mu się. Chłopak siedział naburmuszony i najwyraźniej obrażony. Daniel wstał w końcu i zmienił zdjęcie na ekranie monitora. Dziewczyny tymczasem uśmiechały się i ani myślały przerywać. No normalnie zero pomocy.
- Mymmmm... Ej może damy sobie spokój z tymi zdjęciami
- W sumie możemy. A nawet musimy. Księżniczka nam się obraziła to jakoś trzeba ją udobruchać - Rzeczona "księżniczka" podniosła z łóżka swój tyłek i z zamiarem jakiegoś protestu słownego, jednak uniemożliwiła to nadlatująca poduszka która trafiła prosto w twarz. Chłopak  podniósł pocisk i rzucił w najbliżej stojącą osobę. Oburzony Daniel próbował się odwdzięczyć ale poduszka trafiła Florę. Dziewczyna już po chwili miała inną poduszkę w rękach... Tak właśnie rozpoczęła się wielka popołudniowa bitwa na poduchy


(około 2 w nocy - Nickolas)

Choć nikt tak naprawdę nie był zmęczony to wszyscy zgodnie stwierdzili, że w końcu trzeba odpocząć. Mogło to mieć również coś wspólnego z faktem, że na dziesiątą ma być w pracy. Jeśli od teraz do ósmej sobie pośpi to będzie w sam raz. Posłusznie podążał za gospodynią do jednego z trzech wolnych pokoi na pietrze. Wielokrotnie już w nim sypiał nocując u dziewczyny. Pewnie wszedł do środka i zamarł. Tym razem pokój wyglądał inaczej. Świeżo pomalowane ściany były jeszcze gołe, na podłodze leżał dywan ten sam co zwykle, a pod ścianą stał dwuosobowy stary tapczan. Kiedyś stały pod oknem dwa wysłużone, rozkładane fotele. Flora pociągnęła go za krawędź koszulki i podała kartkę

"Robiliśmy remont w tym pokoju. Stare meble wyrzuciliśmy. Tamte fotele już się do niczego zupełnie nie nadawały i rodzice nie chcieli ich widzieć dłużej. Ten tapczan tez pójdzie na śmieci, ale dopiero po naszym spotkaniu. W poniedziałek powinny przyjechać nowe rzeczy. Na razie musi wystarczyć to.  Na czymś musieliście w końcu spać. Przykro mi tylko, że musicie spać razem."

Zerknął na dziewczynę. Miała na twarzy psotny uśmieszek. Ale on też się uśmiechnął. Może wcale nie będzie musiał. To byłoby  niezręczne...jego uśmiech zniknął kiedy dotarło do niego, że na łóżku jest jedna cienka kołdra, dwie poduszki i koc zamiast prześcieradła. 
- Mała przebiegła cwaniara - mruknął po nosem. W tedy z głębi korytarza przyszli Alex i Daniel i zażegnali tę zdawało by się nieuniknioną sprzeczkę. W takim wypadku mógł tylko życzyć  wszystkim dobrej nocy i położyć się spać. Tylko czy zaśnie?

2014/06/14

Ogłoszenia parafialne

Witam. 

Pragnę Was poinformować, że nie zawieszam bloga jak i również nie zamierzam go usuwać :D Wiadomość mam zupełnie inną. W przyszły tygodniu pojawi się nowy rozdział:D Mam nadzieję, że na twarzach tych nielicznych lecz wiernych czytelników właśnie pojawiły się uśmiechy. Trzymajcie się cieplutko i do przyszłego tygodnia.


2014/05/04

Rozdział 15


Z góry przepraszam za literówki i ortografy. Od jakiegoś czasu Mozilla nie poprawia mi błędów. Nie mam pojęcia jak to naprawić. No i sor za mało ciekawy rozdział, a teraz CZYTAJCIE !

(Susan)

Bardzo rzadko ostatnio wstawała o tak wczesnej porze. Na cyferblacie kuchennego zegara była 7. Włączyła ekspres do kawy. Czarny napitek był jej własnym małym uzależnieniem. Nie potrafiła funkcjonować w ciągu dnia w pełni sprawnie jeśli nie wypiła choć jednej kawy. Kilka minut później z kubkiem pełnym kofeiny udała się do salonu na kanapę i włączyła telewizor. Obejrzała serwis informacyjny, pogodę i sport. Następne położyła się na kanapie i posłuchała trochę paplaniny polityków, by w końcu przełączyć na MTV. To był bardzo spokojny poranek. W końcu podniosła się poszła do siebie - czas zajrzeć  do szafy. Kiedy ją otworzyła na jej twarzy zagościł przyjemny uśmieszek. Sięgnęła do jej wnętrza i z bezładnego kłębowiska wyciągnęła to co chciała. W brew wszystkiemu nie było to trudne. Jedyna osoba która objawiała niewielkie zainteresowanie bałaganem pojawiła się dość niedawno w ich życiu. Daniel po tamtej rozmowie nie starał się już wszystkiego sprzątać na wysoki połysk i ostatnio nawet odkryła w jego szafce lekki nieporządek. Czas w końcu ruszyć po zakupy na dzisiejszy dzień i w ogóle jakiekolwiek zapasy. Lodówka świeciła pustkami. No, a potem wybierze się do biblioteki.


(Nickolas)

A jednak nie obudził się ostatni tak jak jeszcze w nocy zakładał. Przekonał się o tym kiedy przeszedł się po domu. W kuchni zastał tylko nierozpakowane sprawunki, a w jego pokoju zakopany po uszy pod kocem nadal spał Daniel. Trzeba by go jakoś obudzić. Może właśnie śniadaniem. Tylko co on najbardziej lubi jeść? Zaczął zaglądać do stojących na blacie toreb. Znalazł swoje śniadanie. Zimne mleko i płatki kukurydziane. Mymmm. Chwile później znalazł tez pomysł na śniadanie dla młodego. Calutki słoiczek po brzegi wypełniony czekoladowo - orzechowym  kremem. Kiedy w domu mazidło pojawiło się po raz pierwszy młodszy chłopak niepostrzeżenie starał się je wykraść tylko dla siebie. I gdyby nie musiał iść po niego na górę to nawet by mu się to udało. Zastał go w tedy z całym słoiczkiem w jednej ręce, łyżeczką w drugiej i książką na kolanach. Tak to powinno być dobre.

(Daniel)

Ktoś ściągnął z niego koc.
- Nieee. Nie chcę - wtulił twarz w poduszkę  - Idź sobie kimkolwiek jesteś i zostaw mnie w spokoju. Zły duchu precz z mojego pokoju - rozległ się śmiech Nikolasa
- Mogę się zgodzić na stwierdzenie zły duch, ale u siebie nie jesteś
- Nie ściemniaj
- Ja nie ściemniam. Nie masz w pokoju zielonych ścian i gitary. Nie miałem jak cię wnieść do pokoju, bo zamknąłeś drzwi. Znalazłem cie na kanapie w salonie. - teraz to już musiał oderwać głowę od poduszki. Faktycznie zasnął w salonie i nie znajdował się w nim teraz, ani we własnym pokoju.  Z dość głupią miną usiadł na posłaniu.
- Przepraszam
- Za co takiego?
- Ja ...
- Nie wiesz za co przepraszać. Nie dziwie ci się, bo powodów nie masz. To ja powonieniem przepraszać - Daniel zastanawiał się o co może chodzić w tej chwili starszemu chłopakowi - Przepraszam cię za moje zachowanie ostatnimi czasy. Byłem nie fair. To nie była twoja wina tylko moja. Miałem trochę rzeczy do przemyślenia i zrobiło się nieprzyjemnie. A w geście pojednania przyniosłem kanapki - Nicolas mówił serio, z poważną mina i faktycznie miał te kanapki o których wspomniał. Najwyraźniej bardzo go to męczyło.
-  Dobra - wziął kromkę w rękę - ale ty jesz te 3 duże
- Nie. Zgodzę się na te 2 - pokazał jedna średnią i jedna małą
- To za dużo. Nie zmieszczą mi się. Nie dam rady zjeść obiadu - Collins obrzucił go nieprzychylnym spojrzeniem po czym zabrał się za jedzenie.


(Susan)

Była jakaś taka zmęczona. Zakupy był całkiem przyjemne, za to wypad do biblioteki był męczący. Nigdy nie wiedziała co ma ochotę przeczytać. Nicolas prawie nigdy nic nie wypożyczał, a Daniel w końcu nie zrobił jej listy pożądanych pozycji. Tak więc utknęła jak zwykle szukając czegoś dla siebie. Co raz dłużej jej schodziło nad taką blachą sprawą jak wybór książki. A tymczasem chłopcy pewnie czekali w domu na jej powrót. Musieli być głodni. Pora obiadu już dawno minęła. Weszła do domu z cichym ehh. Zsunęła buty i zostawiła je w przedpokoju.
- Chłopaki już jestem - niespełna minutę później obaj wypadli jak burza z za zakrętu. Najwyraźniej ścigali się z kuchni. Towarzyszył temu głośny śmiech. Wszelkie nieporozumienia zniknęły. Kiedy opanowali się trochę Daniel poszedł na górę nadal cicho chichocząc, a Nickolas zaprowadził ją do kuchni i postawił wielki talerz spagetti, po czym również umknął jej z widoku. Coś wisiało w powietrzu.

(kilka dni później - Nickolas)

To naprawdę było niesamowite. W głowie mu się nie mieściło, że to wszystko, aż tyle trwa. Daniel jakąś godzinę temu zamknął się we własnym pokoju i ani myślał z niego wyjść. Zbierali się na krótki spacer, a konkretnie w odwiedziny do mieszkającej na tej samej ulicy Flo. To było tylko siedem domów. Tak myślał. Dla Daniela to musiało być wiele kilometrów. Dziewczyna zaprosiła ich do siebie już dawno. To było spotkanie ustalone specjalnie z dużym wyprzedzeniem ze względu na najmłodszego członka ich grupy. Faktycznie Nickolas namawiał go dość długo. Wyglądało jednak na to, że Daniel tego wyjścia psychicznie nie zniesie. Kręcąc głową ze zrezygnowaniem zszedł na dół. Susan czekała na wieści. Oboje już próbowali.
- Większa siła przebicia, co? - ten komentarz był pełen ironii - Nie da rady. Nie wyjdzie z pokoju. Zaraz zadzwonię do Flory i powiem że nie przyjdziemy.
- Nie możesz tego zrobić!
- A co twoim zdaniem mam?
- Wymyślisz coś. On musi w końcu wyjść z domu. 
- Tylko jak widzisz nie ma do tego chęci najmniejszej - powiedział kwaśno 
- Jeśli mu teraz odpuścimy to zawsze będzie się bał. Zawsze będzie uciekał. I nigdy nie będzie lepiej - niestety jego opiekunka miała rację czego wcale nie chciał jej przyznać.
- Zadzwonię...
- NIE!!
- ...po Flo razem go jakoś przekonamy. Spróbujemy. Może ona do niego dotrze.





CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.