2014/01/26

Rozdział 14

I znowu zawaliłam. Kolejny raz muszę Was przeprosić . Jakoś nie mogłam się zmotywować do napisania rozdziału, potem nie było weny, a jak już przyszła musiałam ja zaprząc do pisania prac. Przed świętami nie miałam czasu siąść do kompa by naskrobać choćby linijkę, a po nich dopadło mnie lenistwo z którym musiałam walczyć gdyż zbliżały się egzaminy. Zdałam wszystkie:) Teraz kiedy naprawdę odsapnęłam udało mi się napisać w końcu rozdział 14. Zapraszam więc do lektory kolejnego fragmentu tej historii.

(Daniel)


Przespał całe popołudnie i obudził się akurat na kolację. Trochę obawiał się tego posiłku. Był święcie przekonany, że Nicolas wszystko wypaplał Susan. Jednak mylił się i to bardzo. Dwójka domowników zachowywała się jak zwykle. Rozmawiali i żartowali od czasu do czasu. Zamyślił się i odciął od wszystkiego, a ocknął dopiero gdy poczuł jak coś zostaje nałożone mu na nos. Chciał koniecznie zobaczyć co to, a opiekunka wybuchła śmiechem kiedy zrobił zeza. Ściągnął palcem wskazującym mazidło ze swojego nosa. Twarożek. Zjadł go.

- Gdzie tak odpłynąłeś,
- Nicolas daj mu spokój. Jego sprawa o czym myślał – puściła mu oko no co tylko zmarszczył brwi 
- Jak to, ty wiesz ? Ja nie wiem. Powiedz mi Su, poweeeedz.
- Czy to nie oczywiste. Poznał dzisiaj fantastyczną dziewczynę to o niej myśli
- Wcale nie myślałem o Flo!
- A czy ja mówiłam o Florze – pokazała mu całe swoje uzębienie. Collinsa opanował napad chichotu który przeszedł w szalony śmiech jednocześnie jakimś cudem kręcił głową na „nie”. Musieli przeczekać ten dziwny napad
- O co ci chodzi?
- Daniel słuchaj ty się lepiej do naszej kochanej skejterki nie zapędzaj, bo nic z tego nie będzie
- Nick to było nie miłe. Daniel jest świetnym chłopakiem. Całkiem przystojnym no i przypuszczam, że będzie dobrym kompanem do rozmów.
- I tak nic z tego nie będzie – oznajmił ostatecznie Nickolas i wgryzł się w kanapkę. Reszta posiłku przebiegła w milczeniu gdyż dwójka z trojki domowników rozmyślała nad ostatnimi słowami, a ten ostatni po prostu ich obserwował.

(jakiś czas później – sypialnia Daniela)

Siedzieli na jego łóżku grając w statki. Cały czas zerkał na Nika. Zastanawiało go nadal to co powiedział przy stole. Wcześniej tego samego dnia student wspierał go, a wieczorem wygłosił taką uwagę pod jego adresem. Sam już się pogubił. Nie wiedział co myśleć o słowach Nika. W końcu nie wytrzymał
- Nick mam pytanie
- Hymmmm?
- Ale żeby nie było od razu mówię, że nie mam zamiaru startować kiedykolwiek do Flory – chłopak naprzeciw siedzący uśmiechnął się z pobłażaniem – Zastanawia mnie tylko co miałeś na myśli. No bo załóżmy, że jednak chciałbym za jakiś czas poprosić Flo o chodzenie. Co jest ze mną nie tak, skoro twierdzisz, że by mnie skreśliła od razu? Czy jestem aż tak beznadziejny?
- Nie. Nie jesteś beznadziejny. A o powodach tej teoretycznej, powiedzmy „misji” - jego przeciwnik zrobił w powietrzu cudzysłów palcami – dowiesz się za jakiś czas od Flory. Oczywiście jeśli zechce ci powiedzieć.
- Ale...
- Nie drąż tematu i tak ci nie powiem. Sama ci powie jak już ci zaufa. Wszystko w swoim czasie.
- No dobra – poddał się. Nie było sensu wiercić Nikowi dziury w brzuchu, bo ten i tak nic nie powie. Zajęli się ponownie „morską bitwą” i kolejne pól godziny upłynęło im na wspólnej grze. Jednak w którymś momencie w głowie Daniela zrodził się pewien pomysł. Nicolas z pewnością zacznie się z niego śmiać i podepnie to pod sprawę z Flo. Daniel postanowił, że do puki nie wybije tego z głowy chłopaka to pomysł zostanie niezrealizowany.

Kilka dni później Daniel jednak postanowił nie czekać ze swoim pomysłem. Flora i Alex przychodziły co dzień przynajmniej na godzinkę. Podczas rozmów na różne tematy Flora zamiast notatnika używała języka migowego który zdaje się wszyscy – nawet pani Shmit – znali. Było to o tyle denerwujące, że często przechodzili na ten właśnie dialekt co automatycznie wykluczało go z rozmowy. Któregoś popołudnia kiedy Nick poszedł pracować, a Flo i Susan wybrały się do pobliskiego supermarketu po zakupy poprosił o pomoc Alex. Zaczęli natychmiast jednak dziewczyna była strasznie niecierpliwa i już godzinę później zgodnie stwierdzili, że ona nie nadaje się na nauczyciela czegokolwiek. Nie zdążył jej jednak poprosić o dyskrecje gdyż wrócił Nick. Zanim zdołał ją zatrzymać wypaplała mu wszystko. Pierwszy raz miał ochotę kogoś udusić tak bardzo...Przez następne dwa dni zmuszony był wysłuchiwać rożnych komentarzy pod swoim adresem. A wygłaszane były przez Su która wszystkiego dowiedziała się od Alex. Czarnooki chłopak o dziwo nie komentował jego chęci do nauki. Wykazał się dużą cierpliwością i spokojem. Ale Daniel odniósł również wrażenie, że jego nauczyciel odnosi się do niego z jakimś dziwnym dystansem.

(Nickolas)

To co powiedział wtedy Danielowi odnośnie Flory nie miało go zranić, a jedynie ochronić przed rozczarowaniem. Tylko teraz sam zastanawiał się czy go nie zranił. Nie dawało mu spokoju coś jeszcze i to również wiązało się z tamtym dniem, a konkretnie sytuacją w łazience. To właśnie jakoś po tamtym wydarzeniu zaczęły mi się śnic rzeczy z których wcale nie był zadowolony. Potrząsnął gwałtownie głową. Później będzie czas na rozwiązywanie osobistych problemów. Teraz powinien się skupić na pracy i to natychmiast. W innym wypadku połowa dziewcząt siedzących w kawiarence „Black Rose” mogła wyciągnąć niewłaściwe wnioski.

(Daniel)

Nudził się potwornie kiedy zostawał z Susan. Odkąd wytknęli mu jego nadgorliwość w porządkach ograniczał się do ścierania kurzu u siebie i zmywania po sobie samym. Po za tym był zmuszony oglądać ckliwe telenowele co nie specjalnie mu leżało. Przeciągnął się aż chrupnęły mu stawy i wstał. Jedynym wybawieniem od tej nudy pod nieobecność dziewczyn i Nicka były książki. Problem w tym, że wszystkie jakie ostatnio mu przyniosła Alex zdołał już przeczytać. Kolejnym kłopotem był brak karty bibliotecznej. Zapodział ją kilka dni temu i nie mógł znaleźć. Przekopał już swój pokój, salon, kuchnie, hol i nie znalazł. Pacnął na łóżko. Był pewien, że Alex oddała mu ją. Od zastanawiania się nad tym rozbolała go głowa. Poleżał więc do puki mu nie przeszło, a potem poszedł znowu na dół. Zrezygnowany ciężko klapnął koło opiekunki.
- Rozumiem, że ci się nudzi i nie masz co robić. Więc może skorzystaj z komputera. - czerwony na twarzy skinął tylko głową i podszedł do komputera. Usiadł przy biurku i włączył peceta. Od razu odwiedził kilka ulubionych stron z recenzjami książek i oczywiście stronę biblioteki publicznej do której zwykł chodzić.
- To jest strasznie daleko – drgnął, a Susan sięgnęła po myszkę i zmieniła filię – ta jest o wiele bliżej. Potem będę szła oddać swoje książki to ci coś wypożyczę tylko spisz mi tytuły na kartce.
- Zgubiłem karę – wyburczał ledwo słyszalnie
- Wypożyczę coś na swoją, albo zrobię ci duplikat twojej. Nie martw się – poczochrała mu włosy – Musimy tylko poczekać na Nickolasa. Powinien niedługo się zjawić

(Nickolas)

Tymczasem Nickolas wyszedł już z pracy i kierował się do pobliskiego skateparku. Umówił się tam z Florą. Po prostu czuł, że jeśli z kimś nie porozmawia to zwariuje. Dziewczyna już czekała na niego na ławeczce popijając wodę z butelki. Ona na powitanie skinęła mu głowa on powitał ją cichym „hey”. Zdziwiona uniosła brew.
- Nie patrz tak na mnie – wyszeptał -mam problem i nie wiem co robić – dziewczyna zaczęła migać
- Dobrze powiem ci dokładnie o co chodzi. Ja widziałem coś. Chodzi mi dokładnie o to...Dwa tygodnie temu jak przez przypadek zatrzasnęły wam się drzwi od tarasu i przemokliście. Potem byłaś na mnie zła, a potem poszliście się wykąpać i przebrać. Daniel...strasznie długo siedział wtedy w łazience. Poszedłem tam, bo bałem się,że się źle poczuł i zasłabł. On wcale się nie zamknął i wszedłem bez problemu – nabrał powietrza – Chodzi o to że on tam stał i...dosłownie zdzierał z siebie skórę. Męczy mnie to – migana odpowiedz Flo była do przewidzenia – Nie mogę powiedzieć Susan obiecałem mu – zamilkł na dłuższą chwilę, ona nie popędzała go. Jednak im dłużej milczał tym ciężej było mu wyznać to co jeszcze chciał powiedzieć. Kolejny głębszy wdech – Jest jeszcze coś. Chodzi o to że...on mi się śni. Tylko, ze te sny...no onesąerotyczne – Flo uniosła brew – Wiem że zrozumiałaś, ale skoro chcesz mnie dręczyć to powtórzę. To są sny erotyczne – zrezygnowanie w jego głosie było niemal namacalne. Chłopak sapnął oburzony patrząc na „słowa ” swojej rozmówczyni – jak to mam się nie przejmować. To nie jest w porządku w stosunku do niego. Po za tym czym to się różni od tego co mu zrobili? - wywróciła oczyma i wyjęła notatnik. Dziewczyna podała mu go po dłuższej chwili, wstała, poklepała go z uśmiechem po ramieniu i pognała na plac by dołączyć do innych miłośników deski.

1. Zastanawiałam się kiedy w końcu określisz swoja orientacje.Dawno już zauważyłam że nie interesują cie dziewczyny
2. To są tylko myśli
3. Na pewno nie możesz się z tego powodu odsuwać od niego. Jestem pewna, że go nie skrzywdzisz. Jestem również pewna, że zostaniecie co najmniej dobrymi przyjaciółmi

Westchnął ciężko. Liczył na to, że Flora poradzi mu co może ze swoim problemem zrobić. Jednak jeśli ona podchodziła do tego w ten sposób to nie miał innego wyjścia i musiał sam uporać się z tą sprawą. Wstał pomachał Grey na pożegnanie i poszedł się przejść. Świeże powietrze i trochę ruchu dobrze mu zrobi. Napisał jeszcze sms do Susan o planowanej przechadzce. Nie chciał by się martwiła tak jak ostatni gdy miał coś do przemyślenia. W takim stanie potrafił chodzić wiele godzin i zwykle wracał późno do domu.

(Daniel)


Susan w końcu nie poszła do biblioteki. Nie chciała zostawiać go samego zapewne z obawy by niczego sobie nie zrobił. Jej obawy nie były nieuzasadnione. Do Daniela nadal czasem wracały złe myśli choć nic nikomu nie mówił. Nie był tez gotowy żeby wyjść po za granice domu McCartney. Wiedział że kobieta dostała smsa od Nicka. Najwyraźniej wybrał się gdzieś z przyjaciółmi. Troszkę było mu z tego powodu przykro, bo to by znaczyło, że jednak Collins w końcu uświadomił sobie jaka bezwartościową osoba jest. Właśnie teraz kiedy w końcu postanowił komuś zaufać tak w pełni...Mimo wszystko niepokoił się o Nikcka. Godziny mijały i robiło się coraz ciemniej a jego nadal nie było. Opiekunka przeciwnie do niego była spokojna i nawet starała się go uspokoić jednak z marnym skutkiem. W końcu nakazała mu iść spać. I gdyby nie ten niczym nieuzasadniony niepokój pewnie posłuchałby. Kręcił się w łóżku z boku na bok i nie mógł zasnąć. Zrezygnowany w końcu wstał i cicho przemknął na dół na kanapę do salonu. Postanowił czekać.

(Nickolas)

 Wracał do domu zupełnie już uspokojony. Podczas tych kilku godzin przemyślał wszystko dokładnie. Doszedł do kilku rzeczy. Pierwszym z nich było stwierdzenie, że Flora Grey jest doskonałą obserwatorką i zna go lepiej niż on sam. Po drugie: faktycznie nie pociągały go nigdy dziewczyny, ale bał się do tego przyznać sam przed sobą, a co dopiero powiedzieć o tym komuś innemu. Mimo, że potrafił takie rzeczy zaakceptować u innych to siebie samego nie do końca akceptował. No i po trzecie: Flora miała racje. Nie powinien się od młodego odsuwać. Nie chciał go krzywdzić w jakikolwiek sposób, a  swoim dystansem mógł to robić. No i sny. Nikt nie miał w nie wglądu. Wsunął klucz w zamek i przekręcił. Wszedł do środka  i cicho zamknął drzwi frontowe. Była pierwsza w nocy i nie chciał obudzić Daniela. O Susan raczej się nie martwił jej nie obudziłby wystrzał z armaty nawet gdyby ta stała tuż obok jej łóżka. Zsunął trampki z nóg i skierował się od razu na górę. Jednak musiał się zatrzymać w salonie. Był zaskoczony tym co tam zastał. Na kanapie zwinięty w kłębek spał Daniel. Nie zastanawiał się długo co z nim zrobić. Podszedł do śpiącego chłopca i najostrożniej jak umiał wziął go na ręce. Ten ufnie przylgnął do niego z cichym pomrukiem. Nickolas cieszył się, że go nie obudził. Chłopak nadal był leciutki jak piórko pomimo obfitych posiłków więc bez trudu wniósł go po schodach. Drzwi do pokoju Adkinsa były zamknięte więc zabrał go do swojego. Ułożył chłopaka na łóżku i przykrył kocem. Sam przebrał się szybko w dres w którym zwykle sypiał i poszedł do pokoju Daniela. Dzisiaj tam się prześpi. A jutro powie Su o niedowadze. Ziewnął szeroko i wsunął się pod pościel. Sen przyszedł do niego niemal natychmiast.

2013/11/19

Rozdzial 13

(Nickolas)

Takiego widoku się nie spodziewał. Skóra na barkach i torsie chłopaka była zaczerwieniona od pocierania. Niektóre otarcia wyglądały tak jakby lada moment miały zacząć krwawić, inne zdążyły się zmienić w strupki. A to był tylko tors. Nie śmiał zerkać niżej. Nicolas niczym w transie podszedł do kabiny i wszedł do środka. Zupełnie nie przejmował się „deszczem” z prysznica. Wyciągnął z reki młodszego chłopaka gąbkę, a potem bez słowa przytulił.



(Daniel)



Nie wiedział co ze sobą zrobić. Był tak bardzo zaskoczony obecnością Nica w łazience, że słowem się nie odezwał. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że straszy chłopak go przytulił. On sam się siebie brzydził. Stał jak kołek przez chwilę a potem z pewnym oporem przywarł do niego. Chwile później Daniel osunął się na dno kabiny, a razem z nim Nick.



(Nickolas)





Był pewien że Adkins płacze, choć nie było nic słychać i łzy mieszały się z wodą. Jednak kurczowo zaciśnięte na koszulce dłonie, oparte o tors czoło i drżące ramiona...Jakieś wieki później chwycił Dana za ramiona i odsunął trochę od siebie. Chłopak nie chciał mu spojrzeć w oczy.
- Daniel spójrz na mnie – nakazał łagodnie. Zrobił to raczej niechętnie
- Dlaczego sobie to robisz? - mówił spokojnie patrząc w zielone tęczówki
- Nie zrozumiesz...
- A skąd ta pewność?
- Bo nie wiesz jak się czuje po tym wszystkim. 
- Po czym? Czy Flo cię jakoś uraziła? - domyślał się powodów od samego początku ale miał nadzieję że namówi go do do zwierzeń
- Nie udawaj! - rozgniewany Daniel poderwał się do pozycji stojącej, a Nik wstał kilka sekund po nim. Przyciągnął do siebie młodszego chłopaka jedną rękom, druga wolną w tym samym czasie ściągając z wieszaka ręcznik. Okrył tym głowę nastolatka i ściągnął z siebie przemoczoną odzież. Również woził sobie ręcznik i wytarł się pospiesznie odwrócony tyłem do drugiego.Zdawał sobie bowiem sprawę, że nagość drugiej osoby może peszyć młodszego chłopaka. Kiedy sam był suchy i miał na sobie bieliznę zdecydował się w końcu odwrócić. Daniel nadal stał z ręcznikiem na głowie i ani myślał się wycierać.
- Co ja mam z tobą zrobić? - podszedł do niego i zaczął osuszać półdługie włosy ręcznikiem – Słuchaj teraz uważnie do końca tego co powiem i nie przerywaj. Chcę wiedzieć dlaczego to robisz żeby jakoś ci pomóc. Martwię się o ciebie. Zrozum to. Zaufaj mnie i Suzi, bo nie mamy żadnych ukrytych celów w tym że cię przygarnęliśmy. Nie zamierzamy krzywdzić cie w jakikolwiek sposób. No chyba, że uznasz za krzywdzące wrzucenie twojej ulubionej koszulki do pralki z rzeczami Su. Masz jakieś różowe paski na niej. - starał się jakoś choć trochę rozładować napięcie panujące w niewielkiej przestrzeni i najraźniej się udawało, bo kąciki ust Adkinsa drgnęły lekko do góry – Wracając do tego co mówiłem zanim zauważyłem te krzywdzące twoją psychikę efekty prania – dodał dramatycznym tonem by w ułamku sekundy spoważnieć – Nie potrzebna nam pomoc domowa, tylko jeszcze jedna osoba w rodzinie. A teraz chodź – narzucił mu na ramiona szlafrok i zaprowadził do pokoju. Chłopak przebrał się tam migiem w inne rzeczy – Nie musisz teraz iść ze mną na dół jeśli nie chcesz. Możesz iść spać albo cokolwiek innego. Tylko nie rób sobie krzywdy dobrze? - jakby w odpowiedzi Daniel ziewnął szeroko, potarł oczy jak dziecko i wlazł pod koc. Ułożył się wygodnie.
- Nic już sobie nie zrobię. Obiecuję. Tylko nie mów o tamtym Susan.
- Dochowam tajemnicy. Dobra zmykam, widzimy się jak wstaniesz – z łóżka dotarło do niego tylko senne mruknięcie. Odwrócił się więc i cicho wyszedł zamykając drzwi od pokoju. Z wymówką takiej nieobecności nie będzie większego problemu. Daniela nigdy nie dało się łatwo obudzić
 
(Susan)


Susan była zdenerwowana i zmartwiona tak długą nieobecnością obu chłopaków. Przecież nie byli nie wiadomo gdzie tylko piętro wyżej. Dziewczyny nieustanie ją zagadywały i odciągały od schodów. Gdy Nicolas raczył w końcu się zjawić na dole był już nie zdenerwowana i zmartwiona ale mocno poirytowana zaistniałą sytuacją. Jej wychowanek wywrócił tylko oczyma.

- Może czasem sama spróbuj go obudzić – oznajmił nim zdołała wypowiedzieć choćby jedno słowo. No i wszystko jasne.

2013/11/18

Przepraszam

No dobra wróciłam. Przepraszam  za moją tak długą nieobecność. Była ona zupełnie nieplanowana (komputery nie mają w zwyczaju dawać komunikatu o tym że jakaś część za chwilkę ci się sfajczy). Rozdział będzie jutro.


2013/10/19

Rozdział 12

(Nickolas)

Zastanawiał się nad propozycją Susan już kilka dni. Oboje chcieli coś zmienić w zachowaniu Daniela. Przez cały miesiąc zdążyli się zorientować w sytuacji. Z początku wydawało się, że Adkins jest silniejszy niż przypuszczali – co niepomierne dziwiło rudowłosą psycholog - ale szybko okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Czyli tak jak ona się tego spodziewała. Jakieś 4 dni temu McCartney wyciągnęła go z wyrka w środku nocy na rozmowę. Oznajmiła na samym jej wstępie, że po prosu MUSZĄ coś z tym wszystkim zrobić. Był wtedy kompletnie nieprzytomny i kobieta zmuszona była mu tłumaczyć najbardziej oczywiste rzeczy. Do tego zgodził się tylko dlatego żeby mieć spokój. Bynajmniej wtedy. Jednak już rano miał się nad czym zastanawiać. Bowiem kobieta poprosiła go w środku nocy o ściągnięcie kilku znajomych do domu. Po czym się zmyła. Powiedziała mu wtedy dokładnie

„- Nick ja zdaje sobie sprawę, że on nie jest w stanie zmierzyć się jeszcze z otaczającym go światem, ale im dłużej będzie to trwało tym będzie trudniej. Jeśli on nie wyjdzie do ludzi to ludzie przyjdą do niego. Ściągnij do domu znajomych.”

I właśnie to zajmowało go przez ostatnie 4 dni. Zastanawiał się kogo mógłby przyprowadzić. W końcu zdecydował się na dwie znajome, a właściwie przyjaciółki choć nigdy im tego nie powiedział. I nawet już wiedział co powie Danielowi. Uśmiechnął się na sama myśl o spotkaniu. Będzie ciekawie.



(Daniel)



Mieszkał w tym domu już miesiąc i było mu tu dobrze. Nikt na niego nie krzyczał, nikt do niczego nie zmuszał, nie poniżał i nie bił. Właściwie pozwalali mu spać do południa, jeść o każdej porze, oglądać co chciał. Nie chodził również do szkoły. A jednak...mimo przyzwolenia opiekunki na totalne lenistwo nieustanie wynajdował sobie zajęcia. Głównie sprzątał. Podczas pracy skupiał się na wykonywanych czynnościach, a nie na tym co było. Natomiast kiedy nie był zajęty nękały go wspomnienia i złe myśli. Był tylko jeden problem. Za kilka dni nie będzie miał już co sprzątać. Zostało mu już tylko uporządkować strych. Zamierzał się za to zabrać zaraz po zmienieniu garderoby i zjedzeniu śniadania i to nie koniecznie w takiej kolejności. Zszedł na dół w piżamie i natychmiast tego pożałował. W salonie siedział Nick z dwiema koleżankami. Cała trójka pochylała się nad planszą do scrabbli. Miał nadzieję, że uda mi się wycofać niezauważonym. Jednak jak mawiają nadzieja matką głupich. Kiedy Daniel stawiał krok w tył Nick podniósł głowę i uśmiechnął się:
- Dzień dobry śpiochu. Śniadanie czeka na stole w kuchni - obie dziewczyny odwróciły ku niemu głowy w tym samym momencie i obdarzyły ciepłymi uśmiechami – Najpierw zjedz, a potem idź się ogarnij. Jak już się ze wszystkim uporasz to zejdź tu do nas. We czwórkę będzie się fajniej grało - siedzący na pufie student podniósł zielony woreczek z plastikowymi płytkami i zachęcająco nim potrząsnął. Zirytowany licealista wywrócił oczami i poszedł zjeść. Żując kanapkę przeklinał Nicolasa za jego pomysły i za to że nie uprzedził go o wizycie tamtych. Nie tak sobie zaplanował dzień. Mimo całego niezadowolenia wszystko zrobił szybko i już niecałe 30 minut później siedział w salonie na pufie obok Collinsa. Czas spełnić życzenie Nica. Nastąpiło to zaraz po tym jak wszyscy wszystkim zostali przedstawieni. Dziewczyny okazały się bardzo sympatyczne. Alex (jej włosy były koloru gumy do żucia) cały czas trajkotała o wszystkim i o niczym od czasu do czasu inicjator całego spotkania wtrącał jakąś uwagę – śmieszną lub miej - było naprawdę spoko. Gra szła mi tak średnio. Za to Florze szło fenomenalnie. Niemal w każdej rundzie zdobywała dużą liczbę punktów. I za każdym razem pokazywała swoje białe ząbki w uśmiechu nie wyrzekłszy jednak ani jednego słowa. W ogóle się nie odzywała. Nie potrafił tego wyjaśnić więc w którymś momencie pochylił się i na ucho zapytał o to Nica. Wydawało mu się, że mówi na tyle cicho, że dziewczyny nie słyszą.
- Wiesz, że w towarzystwie nieładnie jest szeptać? - Alex zwróciła mu uwagę – A jeśli chodzi o Flore to ona nie mówi od urodzenia. Jest niema. Ale za to jak śmiga na rolkach i desce – Daniel miał ochotę zapaść się pod ziemię. Najpierw zrobił się czerwony ze wstydu, a potem nie mógł słowa wykrztusić. Było mu strasznie głupio. W końcu po minutach ciężkiej, nieprzyjemnej ciszy która wcale nie pomagała spojrzał na okularnicę
- Prze...- potrząsnęła zdecydowanie głową, uśmiechnęła się życzliwie i podniosła kciuki do góry. Atmosfera znacznie się rozluźniła. Kiedy już mieli ponownie rozpocząć grę do Nicka przyszedł sms. Po odczytaniu go chłopak stwierdził, że musi pojechać do komisu w centrum po telefon który oddał do naprawy. Jednak nie mógł zostawić Daniela samego w domu. Na co wspomniany wyżej głośno zaprotestował. Jednak starszy z chłopców szybko uciął te dyskusje. Dziewczyny miały zostać do puki nie wróci Su albo on sam. W ostatniej niemal chwili Alex przypomniała sobie o brakach w lodówce i zabrała się razem z nim. Został z Florą.



(Nickolas)


Alex po drodze zataczała się ze śmiechu. Ledwo powstrzymywała się w domu, ale teraz nie musiała...A on kompletnie tego nie rozumiał.
- Co cie tak bawi? - zapytał w końcu sfrustrowany już nie co jej zachowaniem
- No bo... - wysapała ocierając łzę z policzka – on miał taką zabawna minę, a do tego ty taki odpowiedzialny i opiekuńczy. No normalne jeszcze gorzej niż zwykle. - dostała muke w ramię
- Grabisz sobie, grabisz mała
- Ja nie ogrodnik, a tak nawiasem... rusz się – ruszyła truchtem przed siebie – Autobus nam zaraz ucieknie – chłopak obejrzał się za siebie w chwili gdy autobus wyjeżdżał z sąsiedniej ulicy. Pobiegli.



(Daniel)


Początkowo usiłowali grać w scrabble jeszcze kilka chwil, ale Nicolas miał jednak rację. Im więcej osób grało tym zabawniej było. Przerwali więc. Dan czuł się nieco niezręcznie w obecności niemej dziewczyny. Milczał więc przez kilkanaście minut. Jednak na dłuższą metę było to męczące.
- Słuchaj...twoja koleżanka mówiła, że dobrze radzisz sobie na deskorolce i rolkach – przytaknęła – jakiś czas temu dostałem deskę, a nie umiem na niej jeździć i...i pomyślałem teraz, że może chciałabyś...bardziej ci się przyda niż mnie – wyszedł z salonu i zaczekał na Florę. Podążyła za nim do pokoju który mógł zwać swoim. Mogło w nim być wszystko i nikt by tego nie kwestionował, jednak poza leżącym na biurku szkicownikiem i kilkoma książkami na półkach nic się nie zmieniło w wystroju. Podał deskę dziewczynie. Nie spodziewał się takiego entuzjazmu. Obejrzała ją bardzo dokładnie i nawet stanęła na niej. Jednak w końcu zwróciła na niego uwagę. Z kieszeni wyciągnęła długopis on zaś z szuflady notes. Otworzyła podany zeszyt i natychmiast zaczęła w nim skrobać coś zawzięcie. Kiedy tylko skończyła podała mu do przeczytania. Miała ładny charakter pisma

Deska jest świetna. Dziękuję. Nie wiem jak ci się odwdzięczę. Szkoda że nie możemy wyjść. Z chęcią bym ja teraz wypróbowała. 
 

- Nie musisz się odwdzięczać. To jest prezent – uśmiechnął się - nie mam pojęcia gdzie tu jest skate park i raczej nie mam ochoty na razie nigdzie wychodzić, no może poza ogródkiem. Właśnie! Jeśli chcesz posiedzieć na powietrzu chodźmy tam – szeroki uśmiech zagościł na stałe na jego twarzy. Towarzyszka ochoczo skinęła głowa i poszła przodem o zaś zanim opuścił własny pokój zabrał z półki jedna z książek. Wyszli na zewnątrz. Dan zatrzymał się w progu przeszklonych drzwi by chwile popatrzeć na niewielki kawałek zieleni za domem. Nadal nie mógł się nadziwić jak kobieta z takim nawałem pracy potrafiła o wszystko zadbać. Zerknął na Flo. Składała kartkę papieru w kwadrat. 
- Co robisz? - wyszedł na trawnik, a drzwi za nim zasunęły się z cichym szmerem. W tejże chwili brunetka rzuciła mu spojrzenie pod tytułem ”uduszę cię”. Cofnął się o krok  
- Co ja takiego zrobiłem? - rozłożyła wcześniej składany karteluszek i napisała



Widzisz gdzieś z tej strony klamkę? Te drzwi same się zatrzaskują jeśli niczym ich nie zablokujesz. Nie mamy jak wejść do środka. Przypominam ci że drzwi frontowe Nicolas zamykał kluczem :/





Usiadł ciężko na trawie i objął kolana ramionami.
- Nie wiedziałem. Przepraszam – dziewczyna jednak tylko odwróciła się do niego tyłem, również usiadła na ziemi i jęła bazgrać po notatniku. Minuty strasznie się ciągnęły. Było nudno. Do tego powietrze było duszne i ciężkie, a niebo z wolna zasnuwały ciężkie szare chmury.
- Floro ja naprawdę nie wiedziałem o tych drzwiach – wymamrotał nie mogąc już dłużej znieść panującej ciszy – Proszę nie gniewaj się. Przysięgam ci, że jak Nick wróci obedrę go ze skóry. Kompletnie nic mi nie powiedział – ramiona dziewczyny zaczęły drżeć. Odwróciła się chwile później śmiejąc się. Dziwny to był widok dla Daniela. Widział że się śmieje ale nie słyszał tego – Bardzo śmieszne. Powiem mu, że mnie na niego nasłałaś – wyszczerzyła się – Nie podobało mi się, że byłaś na mnie zła. Czułem się okropnie. Nie lubię denerwować ludzi których lubię. To dziwne bo znam cie tylko te kilka godzin, a wydaje mi się, że znam cie całe życie – pokiwała głową z zadowolonym uśmieszkiem – Chyba za dużo mówię – zamilkł. Ponownie zapadło milczenie jednak to było pełne zgody. A przerwane zostało szelestem dartego papieru.



Mam nadzieję, że wrócą nim zacznie padać


- Też na to liczę. Nie chce moknąć - kilka minut później musieli się schronić pod krawędziom dachu. Najpierw spadały wielkie i ciężkie krople. W niedługim czasie te krople zmieniły się w najprawdziwszą ulewę, a fragment dachu okazał się być marnym schronieniem.


(Nickolas)



Wysiedli z autobusu i od razu puścili się biegiem. Lało już jak wychodzili z centrum. Susan jako pierwsza dotarła do drzwi ale zanim wydobyła klucze z torebki zjawił się Nick, a tuż za nim Alex. Chłopak wydobył klucz i szybko otworzył.
- Jesteśmy! - krzyknął od progu ale nie spotkał się z żadna reakcją. Wszedł do salonu. Daniela i Flory tu nie było. Po kolei sprawdzał kolejne pokoje coraz bardziej zaniepokojony. W końcu napisał wiadomość do Flo. „Gdzie jesteście” mało nie spadł ze schodów odczytując odpowiedz. Brzmiała ona krótko:”W ogrodzie”. Podszedł do salonowych, szklanych odsuwanych drzwi i je otworzył.


(Flora)



Była wściekła. Na nikogo konkretnego. Ale jednak była wściekła. Wpadła do domu pierwsza i od razu zamigała do Nica kilka niecenzuralnych. Chłopak złapał ją za ręce w przegubach.
- Zrozumiałem – powiedział z uśmieszkiem przylepionym do twarzy – ale może pójdziesz się wykąpać. Potem możesz mi wymyślać ile tylko dusza zabraknie. Pójdę pożyczyć od Susan jakieś suche ubranie – na wzmiankę o ciepłej kąpieli wszystkie wyzwiska uleciały z jej głowy. Zagrzeje się i zmieni ubranie. Nic innego jej w tej chwili nie było potrzebne. Kiedy zamykała drzwi od łazienki na dole usłyszała jak student wysyła Daniela do łazienki na górę.


(Nickolas)



Prawie półtorej godziny minęło odkąd wysłał młodego piętro wyżej. Flora już dawno siedziała w suchych ciuchach na kanapie. Wszyscy zaczynali się niepokoić. Nicolas pognał w końcu na górę, by obudzić chłopaka. Najbardziej prawdopodobne bowiem było, że nastolatek kiedy się już rozgrzał i przebrał postanowił chwilkę po leniuchować. Jednak Collins nie znalazł „ leniucha ” w pokoju. Gnany najczarniejszymi scenariuszami dopadł do drzwi łazienki. Wyraźnie słyszał przez nie szum prysznica. Zapukał
- Daniel słyszysz mnie?
- Tak – odparł tamten
- Co ty tam robisz tyle czasu?
- A co mogę?! Kopie się.
- Starczy tego w takim razie. Jak nie wyjdziesz stamtąd będziesz wyglądał jak pomarszczona stara babcia
- To co! Idź stad!

Nie dla Nika była taka rozmowa. Nacisnął klamkę, a drzwi otworzyły się gładko. Najwyraźniej chłopak nie zamknął zamka od środka. Naprzeciw niego znalazła się kabina prysznicowa. Daniel faktycznie stał pod natryskiem ściskając gąbkę w dłoni. Jednak Nicolasa absorbowało coś innego. Takiego widoku się nie spodziewał.

...
  Chciałabym Was bardzo przeprosić za opóźnienie. Po prostu nie dałam rady tego napisać na czwartek. Zwyczajnie nie wyrobiłam się. Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że się podobało. 
Do następnego.


2013/10/14

Arigato Gozaimasu

Witam ponownie
Nie zamierzam długo nudzić więc zacznę możne od podziękowań. Przede wszystkim muszę gorąco podziękować Kimichi za interwencje. Szczerze. Nie spodziewałam się takiego odzewu. Kolejne podziękowania należą się tym wszystkim którzy zechcieli poświęcić te odrobinę czasu by przeczytać moje wypociny:D. Tak więc dziękuję Wam bardzo. Teraz wypadałoby się ruszyć do roboty i nie pozostaje mi nic innego jak napisać kolejny rozdział. Obiecuję że pojawi się on najdalej w czwartek wieczorem.
Jest jeszcze jedna sprawa...
Nominacje od Kimichi i Quinni Neko. Postaram i z tym się uporać jak najszybciej.
A teraz...Oyasuminasai minna :*


CHCESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O NOWYCH NOTKACH BEZPOŚREDNIO PO TYM JAK SIĘ POJAWIĄ? NAPISZ SWÓJ NUMER GG BĄDŹ ADRES MAIL W KOMENTARZU! NA PEWNO O TOBIE NIE ZAPOMNĘ ^^.